Zdjęcia ze ślubu

Zdjęcia ze ślubu Martyny i Michała

Uwielbiam gdy wszystkie rzeczy związane ze ślubem odbywają się w jednym miejscu. Mogę wtedy spokojnie pracować nie martwiąc się o parking czy korki na drodze. Tak było u Martyny i Michała! Gościniec Nałęże położony na uboczu, daleko od miejskiego zgiełku w miejscowości Jaworze k. Bielska to świetne miejsce na ślub.

Przygotowania do ślubu

Przygotowania „żyły swoim życiem”, dzieciaki biegały pomiędzy pokojami, część gości jadła śniadanie, a inni przygotowywali wszystko do ślubu plenerowego. To jest mój żywioł, lubię takie zamieszanie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi i spokojnie mogę przemykać od pokoju do pokoju.
Jak już wcześniej wspomniałem ślub miał odbyć się w plenerze, ale kilkanaście minut przed ceremonią plany pokrzyżowała pogoda i całość została przeniesiona na salę weselną. Zdjęcia ze ślubu wyszły świetnie mimo braku miejsca. Pomogło okno, przez które wpadało światło oświetlające Parę Młodą. Zresztą takie chwile to przede wszystkim Wasze emocje, a tych tu nie brakowało. 

Zdjęcia ze ślubu

Wesele to był istny wulkan energii. Ogrom rozmów, toastów i ciekawych zabaw. Goście byli wszędzie, żywo zainteresowani wydarzeniem, co pozwalało przedstawić całość w różnorodny sposób. Są w tym materiale kadry, które zapamiętam na długo: starszy Pan wypijający z gracją kieliszek wódki, taniec Martyny i Michała i wiele, wiele innych.
Dwupoziomowa sala pozwoliła mi inaczej ustawić lampy dzięki czemu mogłem uzyskać bardzo fajny efekt doświetlenia sali. Jeśli chodzi o samo miejsce, to Gościniec pod każdym względem sprawdził się idealnie. Dużo przestrzeni dookoła, przyjemna i klimatyczna sala to wszystko nadawało dodatkowego smaku temu wyjątkowemu weselu. 

Reportaż z wesela

Ten ślub był na początku sezonu weselnego w 2018 roku. Takie reportaże dają ogromną frajdę i potrafią dobrze nastroić na resztę sezonu. Po wykonaniu zdjęć, nie mogłem doczekać się selekcji materiału i obróbki graficznej.
Pamiętajcie nawet najlepsze miejsce i oświetlenie nie „robią” dobrego materiały ze ślubu. To Wy i Wasi goście jesteście najważniejsi. Emocje, szczerość, pozytywne nastawienie i szalone tańce dają możliwość pokazania świetnych zdjęć. To właśnie dlatego na długo zapamiętam ten reportaż ze ślubu.

Podoba Ci się ta zapowiedź?

Zobacz cały reportaż

Reportaż ślubny śląsk

Reportaż ślubny Śląsk - Ola i Tomek

W zasadzie każdy ślub, który pokazuję na stronie głównej był wykonywany w różnych warunkach. Jeden w bardziej komfortowych, a drugi teoretycznie w trochę mniej komfortowych. Piszę teoretycznie, bo ciasne mieszkanie, mała przestrzeń i dużo ludzi ma swoje zdecydowane plusy. Można w jednym kadrze zmieścić bardzo dużo fajnych motywów, co przy większych pomieszczeniach jest trudniejsze. 

Wszystkie te reportaże jednak łączy podstawowa wspólna cecha: emocje. W każdym z nich ludzie są zaangażowani i szczęśliwi. Czasem zestresowani, ale widać, że jest między nimi miłość. To jest zdecydowanie ważniejsze niż wszystko inne. 

Reportaż ślubny Śląsk pokazał mi z wielu stron – też od strony architektury i budownictwa, dlatego nauczyłem się dobrze wykorzystywać przestrzeń zastaną. 

Reportaż ślubny Śląsk

W kościele spotkałem sytuację przeciwną, wiele miejsca i ogromna swoboda poruszania się. Nie zabrakło łez wzruszenia i wielkiej radości. Takie momenty powodują, że i ja się wzruszam. Nie będę ukrywał, że moja praca sprawia mi ogromną przyjemność.

Wesele to już osobna historia. To ostatni etap tego dnia, w trakcie którego też są emocje, ale tu całość odbywa się na dużo większym luzie. Nie trzeba już jeździć, parkować – nie ma tyle stresu. A na tym weselu działo się zdecydowanie dużo. Był świetny DJ, który żywiołowo prowadził całą imprezę, ale i Ci najważniejsi się spisali – czyli goście. We wszystkim aktywnie brali udział i angażowali się w 100%. Widać, że im zależało!

Wesele w Gliwicach

Jest tu masa scenek, które pozostaną mi w głowie. Dziadek, który pozytywnie nakręcał imprezę, dziewczynki, które smacznie zasnęły na kanapie czy występy gości. Ta impreza sama generowała kadry, ja musiałem tylko pozostać czujny i łapać chwile. 

Nie ukrywam, że ten reportaż ze ślubu zapamiętam na długo. Ola i Tomek to świetna para z którą złapałem znakomity kontakt i współpraca przebiegła bez problemu. To był jeden z tych ślubów z których wracam tak nakręcony, że potem ciężko mi zasnąć, bo już chciałbym przeglądać zdjęcia. Koniec pisania – czas oglądania.

Podoba Wam się zapowiedź?

Zobacz cały reportaż

Plener Ślubny

Plener ślubny Kasi i Nikodema

Zdarza się tak, że planowanie sesji ślubnej nie idzie tak łatwo jak zawsze. Niby mamy kilka miejscówek w głowach, ale żadna nie pasuje nam na 100%. Ciężko się zdecydować i w efekcie uznajemy, że idziemy na żywioł.
Wesele Kasi i Nikodema odbywało się w Głuchołazach i w pierwszej kolejności mieliśmy po prostu wsiąść w auto i pojeździć po okolicy. Uznaliśmy, że jeśli zauważymy coś fajnego to się zatrzymujemy i fotografujemy. Jeździliśmy dość długo i w końcu droga zaprowadziła nas do przygranicznej miejscowości Złote Hory. Miasteczko było praktycznie puste, miejscami architektura zachwycała – było pewne, że tu się na chwilkę zatrzymamy. Najpierw jednak znaki pokierowały nas na skansen i to tam zaczęliśmy nasz plener ślubny. 

Plener ślubny za granicą

To miejsce nas urzekło pięknem przyrody i klimatyczną zabudową. Spędziliśmy tam około dwóch godzin, a współpraca przebiegała bezbłędnie. Jeżdżąc autem mieliśmy sporo czasu na zapoznanie i dogranie wszystkiego, by później rozumieć się bez słów. Kasia i Nikodem mieli swój pomysł na zdjęcia – swoją wizję. Rozmowa w większości była na temat fotografii, którą obydwoje lubią, a dla mnie to temat do rozmów na wiele godzin. Z tej części sesji najmocniej zapadną mi w pamięć 3 kadry:

  1. Szerokie ujęcie, gdy Kasia i Nikodem idą w stronę czegoś podobnego do młyna.
  2. Portret Nikodema – tak ten z nietypowym światłem, taki groźny. (do oglądnięcia w kolejnym poście, gdzie pokazuję całą sesję)
  3. Portret Kasi – jak wychodzi z lasu, światło pięknie ją oświetla, a w tle pozostaje taki mroczny las.

Sesja ślubna Zlote Hory – Czechy

Druga część sesji to miasteczko Złote Hory. Tu na zakończenie mieliśmy wspaniałe ciepłe światło, które pozwoliło stworzyć świetny, luźny portret – ostatnie zdjęcie z sesji. Wcześniej spacerowaliśmy po okolicy i „wyciągnęliśmy” wszystko co się dało z lokalnej architektury, która mnie urzekła. Różnorodność kolorów, piękne okna czy drzwi to wszystko sprawiło, że w zasadzie bez planu trafiliśmy do świetnego miejsca i zrobiliśmy jeden z lepszych plenerów. Jak widzicie sesja ślubna za granicą to nie tylko Paryż i Barcelona – czasem wystarczy zajrzeć do naszych sąsiadów.

Podoba Wam się zapowiedź?

Zobacz całą sesję

fotograf ślubny katowice

Fotograf ślubny Katowice

Z Agatą i Łukaszem poznałem się kilka miesięcy przed ich ślubem. Wcześniej była rozmowa na Skype oraz sesja narzeczeńska w zimowej aurze. Moje przeczucia po pierwszym spotkaniu były trafne – ich wesele było znakomite. Pozytywna energia bijąca od tych dwojga była niesamowita. W zasadzie nie musieliśmy się wstępnie rozpoznawać tylko od razu zaczęliśmy nadawać na tych samych falach!

Fotograf ślubny Katowice

Fotograf ślubny Katowice, czyli swoje miasto powinien znać bardzo dobrze (zwłaszcza gdy trzeba szukać parkingu w ścisłym centrum). Przygotowania w małym mieszkanku, nie są żadną przeszkodą jeśli na takim metrażu jest tak duże stężenie dobrego humoru. Zobaczycie sami, co działo się na początku tego reportażu: ruch, gesty, guma balonowa, uśmiech, detal i wiele, wiele innych.
Zdjęcia ze ślubu musiały wyjść świetnie, ponieważ Bazylika św. Szczepana, którą znam bardzo dobrze to idealne miejsce do fotografowania ceremonii zaślubin Dużo przestrzeni i piękne kolory – uwielbiam klimat tego miejsca. Inna sprawa to fakt, że przed samą ceremonią udało mi się uchwycić chyba najlepszy reportersko kadr (niekoniecznie ślubny) jaki wykonałem kiedykolwiek. Chodzi o czarno białą fotografię z Panem odpalającym papierosa (tata Agaty), a w tle kobieta z rozwianymi włosami i poprawiająca włosy dziewczynka – wszystko zgrało się idealnie.
O weselu mogę powiedzieć krótko: było bardzo różnorodne.
Różnorodne z kilku względów: tańce, rozmowy, gesty, płacz i uśmiech. Ale nie tylko, bo na weselu byli goście z różnych zakątków Europy – od Włoch po Wielką Brytanię. 

Zdjęcia ślubne Katowice

Obserwowanie i fotografowanie takich wesel „daje mi niezłego kopa”, zawsze czuję się podbudowany, bo można stworzyć naprawdę ciekawą i pełną emocji historię.
Każde wesele ma swój indywidualny klimat, swój styl. Tu było zdecydowanie czuć luz, nie było zbędnego organizacyjnego stresu. Za to był stres / emocje takie pozytywne np. podczas składania przysięgi czy w trakcie podziękowań dla rodziców. Dzięki tym wszystkim czynnikom zdjęcia są szczere, prawdziwe, niepozowane. Pokazują ten dzień takim, jaki był naprawdę, za co szczerze dziękuję Agacie i Łukaszowi!

Jesteście zainteresowani większą ilością zdjęć?

Zobacz cały reportaż