Plener Ślubny

Plener ślubny Kasi i Nikodema

Zdarza się tak, że planowanie sesji ślubnej nie idzie tak łatwo jak zawsze. Niby mamy kilka miejscówek w głowach, ale żadna nie pasuje nam na 100%. Ciężko się zdecydować i w efekcie uznajemy, że idziemy na żywioł.
Wesele Kasi i Nikodema odbywało się w Głuchołazach i w pierwszej kolejności mieliśmy po prostu wsiąść w auto i pojeździć po okolicy. Uznaliśmy, że jeśli zauważymy coś fajnego to się zatrzymujemy i fotografujemy. Jeździliśmy dość długo i w końcu droga zaprowadziła nas do przygranicznej miejscowości Złote Hory. Miasteczko było praktycznie puste, miejscami architektura zachwycała – było pewne, że tu się na chwilkę zatrzymamy. Najpierw jednak znaki pokierowały nas na skansen i to tam zaczęliśmy nasz plener ślubny. 

Plener ślubny za granicą

To miejsce nas urzekło pięknem przyrody i klimatyczną zabudową. Spędziliśmy tam około dwóch godzin, a współpraca przebiegała bezbłędnie. Jeżdżąc autem mieliśmy sporo czasu na zapoznanie i dogranie wszystkiego, by później rozumieć się bez słów. Kasia i Nikodem mieli swój pomysł na zdjęcia – swoją wizję. Rozmowa w większości była na temat fotografii, którą obydwoje lubią, a dla mnie to temat do rozmów na wiele godzin. Z tej części sesji najmocniej zapadną mi w pamięć 3 kadry:

  1. Szerokie ujęcie, gdy Kasia i Nikodem idą w stronę czegoś podobnego do młyna.
  2. Portret Nikodema – tak ten z nietypowym światłem, taki groźny. (do oglądnięcia w kolejnym poście, gdzie pokazuję całą sesję)
  3. Portret Kasi – jak wychodzi z lasu, światło pięknie ją oświetla, a w tle pozostaje taki mroczny las.

Sesja ślubna Zlote Hory – Czechy

Druga część sesji to miasteczko Złote Hory. Tu na zakończenie mieliśmy wspaniałe ciepłe światło, które pozwoliło stworzyć świetny, luźny portret – ostatnie zdjęcie z sesji. Wcześniej spacerowaliśmy po okolicy i „wyciągnęliśmy” wszystko co się dało z lokalnej architektury, która mnie urzekła. Różnorodność kolorów, piękne okna czy drzwi to wszystko sprawiło, że w zasadzie bez planu trafiliśmy do świetnego miejsca i zrobiliśmy jeden z lepszych plenerów. Jak widzicie sesja ślubna za granicą to nie tylko Paryż i Barcelona – czasem wystarczy zajrzeć do naszych sąsiadów.

Podoba Wam się zapowiedź?

Zobacz całą sesję