ślubne inspiracje

Ślubne inspiracje

Jeśli jesteście jeszcze przed ślubem, to na pewno poświęcacie wiele czasu na znalezienie ciekawych rozwiązań, nietuzinkowych ofert i zaskakujących pomysłów. Ślubne inspiracje to temat rzeka. Będąc fotografem wiem, że nic nie inspiruje tak, jak dobre zdjęcia. Dlatego zapraszam Was na kilka zdjęć.

Pierwsze cztery zdjęcia to standardowa sesja ślubna, którą wykonałem w zeszłym roku. Wraz z Asią i Darkiem mogłem wybrać się na plener ślubny za granicą. Byłoby to dość proste w realizacji, gdyż młoda para nie mieszka w Polsce. Jednak bez wahania wybraliśmy Kolorowe Jeziorka. Już po kilku kadrach wiedziałem, że nie wyobrażam sobie tej pary w innej scenerii. Musicie przyznać, że na szerokim kadrze miejsce to wygląda imponująco. Gdybym miał do tych zdjęć dobrać jakąś radę dla przyszłych par młodych, to napisałbym o prostocie. Rozpuszczone włosy, lekki welon, zwiewna sukienka, podwinięte rękawy i bose stopy – decydując się na zdjęcia w naturze warto pozwolić sobie na trochę luzu. Musicie przyznać, że przy takich zdjęciach plener ślubny za granicą, przestaje robić wrażenie. 

Ślubne inspiracje – Kolorowe Jeziorka

O kolejnych zdjęciach można powiedzieć, że to trzy fotografie z sesji narzeczeńskiej. Warto by ślubne inspiracje poruszały też ten temat, bo naprawdę warto zdecydować się na zdjęcia narzeczeńskie. O powodach, dla których warto to zrobić wspominałem już wielokrotnie. 

Zaskoczę Was jednak, gdy zdradzę, że to zdjęcia z pleneru ślubnego w górach. Pierwszą część zdjęć zrealizowaliśmy pierwszego dnia popołudniu, drugą chcieliśmy wykonać w porannej mgle. Jako, że najbardziej lubię opowiadać historie ludzi, to nie naciskałem na to, by Patrycja i Patryk drugiego dnia znów wchodzili w sztywne role pana młodego i pani młodej. Oczywiście, że te zdjęcia nie są magiczne i zachwycające, ale są tak szczere, ciepłe i prawdziwe! Moim zdaniem tu swobodna atmosfera ponownie wygrała i okazała się kluczem do wspaniałego pleneru.

Sesja ślubna czy sesja narzeczeńska

Uwielbiam reportaż. Lubię prawdziwe, naturalne, proste kadry. Dlatego za każdym razem staram się budować na plenerze odpowiednią atmosferę, podkreślać, że to Wy jesteście najważniejsi i inspirujecie mnie najbardziej. Możecie więc śmiało zapomnieć zabrać z domu stosu zabawnych napisów, kolorowych balonów, trzeciego welonu na zmianę. Nie zapomnijcie dobrych humorów, bądźcie razem, bądźcie czuli i bawcie się dobrze.


Rustykalna sesja ślubna

Rustykalna sesja ślubna w skansenie

Rustykalna sesja ślubna to temat, o którym często myślałem. Plan był taki, by wykonać zdjęcia w trakcie pięknej, złotej polskiej jesieni. Poza aurą ważne było dla mnie miejsce i w końcu padło na lokalny Skansen w Chorzowie. Niby wszystko przygotowane, ale trzeba było mieć do tego odpowiednią i chętną na taki klimat fotografii parę.

Rustykalna sesja ślubna

Po ślubie Ani i Michała miałem takie przeczucia, że to będą odpowiednie osoby, a ich wrześniowe wesele skłaniało do wykonania zdjęć już w jesiennej aurze.
Szybki mail: sesja w Skansenie, wianek, trawa, stare chaty – co o tym myślicie? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać i spiesznie zaczęliśmy się umawiać na termin.
Pierwsze rozpoznawcze zdjęcia upewniły mnie, że się nie myliłem i współpraca z Nimi to strzał w dziesiątkę! Czas na sesji zleciał nam bardzo szybko, było dużo śmiechu i ciekawych rozmów. W zasadzie zdjęcia robiły się same. Nie skłamię jak napiszę, że nawet nie musiałem się jakoś bardzo gimnastykować i wymyślać. Włączyła nam się wspólna kreatywność i podobna wizja tego co chcemy osiągnąć i ot, tak, po prostu działaliśmy…

Sesja w skansenie

W trakcie zdjęć Ania wpadła na pomysł stworzenia wianka z szyszek chmielu, które napotkaliśmy po drodze, a Michał miał ochotę zjeść jabłko prosto z drzewa. To były świetne sytuacje do fotografowania! Klimat rustykalny nie tylko widnieje na zdjęciach, ale był obecny cały czas w trakcie tego niezwykle miłego spaceru.
Nie ma co ukrywać, chyba wszystko nam sprzyjało tego dnia. Zdjęcie z rozwianymi włosami? Proszę bardzo – mamy wiatr. Ostre klimatyczne światło wpadające na ścianę starej chaty? Słońce zdało egzamin. Piękne kwiaty (nie pytajcie jakie) dookoła nas – jak najbardziej. Wszystkie czynniki wpłynęły na efekt końcowy, który Ania i Michał chcieli uzyskać.
Do Skansenu jeszcze chętnie wrócę. Pewnie jak co roku pojawią się nowe pomysły i możliwości. Może inna pora roku? Może zima? Jest tam zdecydowanie potencjał do zrobienia czegoś naprawdę fajnego!

Chcecie zobaczyć więcej?

Zobacz całą sesję