W dniu ślubu

W dniu ślubu

Dziś napiszę trochę o  tym jak pracuję w dniu ślubu, a przy okazji zobaczycie kilka zdjęć ze ślubu Kasi i Nikodema, które wybrałem tak, by pokazać Wam kluczowe momenty, chwile, które muszą znaleźć się w ślubym reportażu.

Zasada, którą kieruję się w trakcie każdego ślubu dotyczy braku mojej ingerencji w wydarzenia. Zrodziła się ona całkowicie naturalnie. Od pierwszego ślubu, na którym fotografowałem, wiedziałem, że przede wszystkim nie mogę przeszkadzać. Oczywiście, nie jest tak, że udaję, że mnie nie ma. Chętnie wiążę krawaty panom młodym, oddaję się przyjemnym pogawędkom z zestresowanymi rodzicami, a gdy mnie pytacie jak się ustawić w trakcie błogosławieństwa – zawsze szczerze doradzam. Jednak nigdy Was nie poproszę byście do zdjęć powtórzyli jakąś czynność i nie będę do Was machać, byście zerknęli w moją stronę. Wyjątkowe chwile w dniu ślubu dzieją się same, a moim zadaniem jest je po prostu uwiecznić.

W dniu ślubu

Jednak z moją zasadą wiązał się pewien problem, który towarzyszył mi przez pierwszych kilka, a nawet kilkanaście ślubów. By tworzyć ciekawe kadry pełne emocji, by te wyjątkowe chwile w dniu ślubu pokazać w ciekawy sposób, trzeba podejść blisko. Przemieszczanie się w kościele pełnym doniosłej ciszy, wejście w tłum gości lub wyjście na środek pustej sali, kucanie, stawanie na palcach i przyklejanie się do ściany – to coś, co robię setki razy w ciągu tego dnia. Teraz nic sobie z tego nie robię, ale początkowo nie było łatwo się przełamać. By zrobić zdjęcie Kasi w trakcie przygotowań musiałem całym ciałem przylgnąć do drzwi, by fotografować Nikodema musiałem kucnąć. Gdy robiłem zdjęcie dłoni trzymających kieliszki musiałem podejść do stolika i wejść między gości, tak samo przy zdjęciu bawiących się gości. 

Wasz dzień

Można powiedzieć, że pracując z Wami w dniu ślubu zawsze staram się znaleźć złoty środek między byciem „niewidzialnym”, a zamiarem stworzenia jak najlepszych kadrów. Co ciekawe, długo wydawało mi się, że wszyscy goście na mnie patrzą i mnie oceniają. Piszę „wydawało mi się”, bo teraz wiem, że zdecydowana większość mnie nie zapamiętuje, a oglądając zdjęcia często dziwią się, że byłem wtedy tak blisko i uchwyciłem ten konkretny moment.


sesja ślubna śląsk

Sesja ślubna Śląsk - Patrycja i Damian

Kiedy szukacie miejsca na plener to zdarza się, że jedna lokalizacja to za mało. Niektórzy decydują się na dwa podobne miejsca, by utrzymać całą sesję w jednym stylu, a inni wolą całkiem odmienne przestrzenie. Pierwszym wyborem Patrycji i Damiana był Nikiszowiec, bardzo urokliwa dzielnica Katowic. Drugich opcji było parę, ale szybko decyzja padła na Ogrody Kapias w Goczałkowicach. To dwa całkiem różne miejsca. Z jednej strony industrialny klimat Nikisza, piękna cegła i czerwone okiennice. Uwielbiam to miejsce i zawsze chętnie do niego wracam. Staram się tam zawsze wymyślić coś nowego, popróbować innych kadrów niż ostatnim razem – to miejsce zdecydowanie do tego zachęca.

Sesja ślubna Śląsk – Nikiszowiec

Ogrody Kapias też były mi już wcześniej znane. To miejsce pełne zachwycających zakątków. Ogrody zmieniają się z każdą porą roku. Całkiem odmiennie wyglądają sesje wykonane tam wiosną, od tych które robiłem latem. Tym razem trafiłem na zachwycającą, ciepłą jesienną aurę. 

Na początku ostre słońce świetnie podkreślało architekturę Nikiszowca, a z czasem, gdy zaczęło zachodzić, delikatnie złociło się przez liście w ogrodzie. Jednak by powstała świetna sesja musi zgrać się kilka czynników. Najważniejszy z nich to Para Młoda. Dobrze nam się współpracowało. Pełen luz.
Zjawiskowa sukienka Patrycji na zdjęciach prezentuje się świetnie. Wiedziałem to już po weselu, a teraz upewniłem się w 100%. Patrycja dobrze się czuła przed obiektywem, nie próbowała sztucznie pozować tylko zachowywała się bardzo naturalnie. Już nie raz to podkreślałem, że w całej fotografii najbardziej cenię szczere emocje! Damian również spisał się na medal. Zaangażowany całą sesję – taki Pan Młody na sesji to skarb.

Ogrody Kapias w Goczałkowicach

Sesja ślubna Śląsk pokazuje z innej strony. Każdemu kojarzy on się raczej ze smogiem, zatłoczonymi ulicami i kopalniami. Dzięki zdjęciom można przedstawić, że jest tak naprawdę inaczej. Jako fotograf ślubny Katowice poznałem już bardzo dobrze. Jest tu ogrom zielonych terenów, które świetnie prezentują się podczas sesji w naturze. Jeśli ktoś szuka nowoczesnej architektury to w okolicy chyba nie ma lepszego miejsca niż teren NOSPRu, a dla fanów klimatów industrialnych jest opisany wcześniej Nikiszowiec.

Jesteście zainteresowani jak wyglądała cała ta sesja?

Zobacz całą sesję