casamento wesele

Casamento wesele Karoliny i Michała

Casamento wesele

Dziś mam dla Was wesele na Śląsku, czyli zdjęcia ze ślubu Karoliny i Michała. Całość odbyła się w moim rodzimym województwie. 

Zacząłem standardowo od przygotowań. Karolinie i Michałowi towarzyszyły bardzo ważne osoby – ich świadkowie. Wprowadzali oni swobodą i luźną atmosferę, dzięki czemu młodzi mogli się mniej stresować.

Planowo Michał miał zobaczyć Karolinę dopiero w kościele. I jak widać wszystko się udało. Panna Młoda czekała w aucie, by potem wejść oficjalnie ze swoim tatą, a Michał musiał cierpliwie czekać na nich w kościele. Bardzo lubię tę formę spotkania się Pary w tym dniu. Nadaje to wzniosłości tej chwili.

Ceremonia przebiegła klasycznie. Nie było, żadnych nieprzewidzianych sytuacji, ale widać było, że Para Młoda całość przyjęła bez stresu, bo na ich twarzach pojawiały się uśmiechy. 

Po wyjściu z kościoła przyszedł czas na życzenia, w trakcie których było wiele wzruszających momentów i uśmiechów. Bardzo lubię tę chwilę, gdy mogę fotografować bliskich w takich ważnych i czułych momentach.

Z przywitania na sali przygotowałem dla Was dwa kadry. Szerszy pokazujący bardzo fajną salę Casamento Sieroty i węższy, gdzie mała dziewczynka jest piękne oświetlona. W takich momentach lubię wykonywać przeróżne kadry, od szerokich, po wąskie portrety.

Pierwszy taniec to zmiana sukni i świetna prezentacja Karoliny i Michała. Całość była zmysłowa i niebanalna!

Kolejne dwa czarno-białe kadry pokazują różne momenty z wesela. Staram się, by mocno mieszać ujęcia tak, by oglądający ciągle byli zaciekawieni. Pierwsze to klasyczny buziak, ale z pewnym dodatkiem. Nie chciałem kadrować zbyt klasycznie dlatego skupiłem się na tym, co dzieje się w tle. Drugi to całkiem inna sytuacja, pewien spokój, oderwanie się od weselnego szaleństwa, czyli spokojna rozmowa przez telefon.

Dwie następne fotografie to swego rodzaju synchronizacja. Na pierwszej trunkowa (oczywiście trunek dostosowany do wieku), a na drugim synchrony z podziękowań z dodatkiem emocji.

Na koniec zostawiłem mix trzech zdjęć. Szalone tańce, spożywanie alkoholu w rameczce i chowające się dzieciaki. Dzieci na weselu, to w ogóle osobny temat, o którym można by sporo napisać.


fotograf ślubny kraków

Fotograf ślubny Kraków

Fotograf ślubny Kraków

Szczere emocje i odważne kadry będą tematem dzisiejszego wpisu. Kasia i Kuba to wyjątkowo urocza para, której ślub w Krakowie wspominam wyjątkowo ciepło. Tego dnia miałem naprawdę wiele okazji do wykonania świetnych zdjęć, a kilka z nich możecie zobaczyć poniżej. 

Pierwszy kadr bez kombinowania. Uśmiechy nowożeńców wystarczą. Gest Kasi i spojrzenie księdza dopełniają tę pełną uczuć, pozytywną scenę. Bardzo lubię rejestrować takie momenty.

Fotograf ślubny Kraków, Śląsk czy drugi koniec świata. To nie ma znaczenia, bo najważniejsze są ludzkie emocje, które uwielbiam pokazywać w wieloplanie. Takie zdjęcia najlepiej oddają dynamikę i zamieszanie towarzyszące dużym imprezom. Na pierwszym planie widzimy zajęte sobą maluchy, w tle gości weselnych oraz młodą parę odbierającą serdeczne życzenia.

Kolejne fotografie to czarno-białe zdjęcia dokumentujące weselną zabawę. Bardzo lubię to wyjątkowo radosne i dynamiczne zdjęcie Kasi, która tańczy wśród zebranych wokół niej gości. Widać na nim wyraźnie kto jest gwiazdą tego wieczoru – pewny uśmiech, rozwiana w tańcu sukienka, klaszczący i tańczący goście nie pozwalają mieć wątpliwości. 

Toast wznoszony na krzesłach nie dziwi bywalca weselnych imprez. Kto przyjrzy się uważniej, ten zauważy, że poza młodą parą uwieczniłem tu jeszcze jednego gościa, który zdążył się już wymęczyć weselnymi harcami. 

Na weselach wyjątkowo lubię robić zdjęcia nieoczywiste, takie, które prezentują to, co dzieje się poza głównym scenariuszem imprezy. W ten sposób powstał bardzo udany podwójny portret, który uwiecznia twarze radosne, wyrażające żywe zainteresowanie i nieświadome tego, że są portretowane. 

Na ostatnim zdjęciu tata podrzuca córeczkę, co wywołało niemałe emocje u innych członkach rodziny. Z biegiem lat to zdjęcie stanie się wspaniałą pamiątką wspólnie spędzonych chwil. 

Jak widzicie nie samą parą młodą żyje wesele. Choć są oni najważniejsi, to towarzyszący im goście opowiadają na zdjęciach równie ciekawe historie. Zawsze staram się, by w reportażu znalazło się miejsce na zdjęcia każdego rodzaju, tak by historia była maksymalnie ciekawa, spójna i różnorodna. Na tym ślubie nie było to trudne, wyjątkowa atmosfera, żywe reakcje i serdeczne emocje towarzyszyły mi tu przez cały dzień. 


Sesja ślubna w Katowicach

Sesja ślubna w Katowicach - Karolina i Martin

Sesja ślubna w Katowicach

Gdy para nie może zdecydować się czy marzy o odważnej sesji industrialnej czy o romantycznych kadrach w naturze lubię proponować im sesję ślubną w Katowicach. Tu znam wiele inspirujących miejsc, które pozwalają wykonać sesję w dwóch całkowicie odmiennych stylistykach jednego dnia. 

Na taką właśnie sesję zdecydowali się Karolina i Martin. Jedynym z powodów tej decyzji była druga sukienka Karoliny, którą chciała także uwiecznić na zdjęciach. Uznaliśmy, że charakter obu sukienek jest tak odmienny, że warto dla każdej z nich znaleźć inną scenerię. 

Miejsce pierwszej części spotkania to Strefa Kultury sesja ślubna wśród świetnej, nowoczesnej architektury. Architekturę tą widać najlepiej na zdjęciu sprzed głównego wejścia do NOSPR. Jak widzicie i w sercu miasta nie brakuje zieleni. Szklana ściana i morze kwiatów tworzą niesamowitą kolorystycznie przestrzeń, a bluszcze rewelacyjnie kontrastują na tle czerwonej cegły. W trakcie sesji starałem się też wyeksponować długi welon Karoliny, który na niejednym kadrze gra pierwsze skrzypce. Przy tych ciasnych kadrach miejsce robienia zdjęć nie ma aż takiego znaczenia. Emocje, światło i welon przysłoniły całkowicie scenerię. 

Kolejnym punktem sesji był Las Murckowski. To wyjątkowy las, w którym nie brakuje uroczych zakątków. Dodatkowo jest blisko centrum miasta, a od miejsca parkingowego nie trzeba iść daleko, by wykonać fantastyczne ujęcia. Tu Karolina ma mniej widowiskową sukienkę. Upięte kaskady tiulu zastąpiła długą, lejącą się spódnicą i koronkową bluzką. Tu zrezygnowaliśmy też z welonu oraz marynarki Martina. Chcieliśmy uzyskać efekt bardziej rustykalny, romantyczny, ulotny.  Pomogło nam w tym popołudniowe, zachodzące już słońce, które delikatnie i miękko oświetlało parę. Dzięki niemu spódnica wygląda w ruchu tak zjawiskowo, a las wydaje się cichy i nieco mroczny. Widać, że w lesie Karolina i Martin czują się świetnie, a pozowanie nie jest dla nich problemem. Uśmiechy i gesty pojawiają się w idealnych chwilach, proste i niewymuszone. A na zakończenie portret Karoliny z liściem paproci. Już wiecie, że bardzo lubię takie niestandardowe podejście do portretowego tematu. 


Zdjęcia ślubne Rybnik

Zdjęcia ślubne Rybnik - reportaż ślubny Marty i Michała

Zdjęcia ślubne Rybnik

Do tych zdjęć w zasadzie niewiele powinienem napisać. Znakomita para: Marta i Michał. Niesamowite wesele i wzruszająca ceremonia.

Wszystko, jak zawsze, zaczęło się od przygotowań i gdy zobaczyłem basen z różowym flamingiem, to wiedziałem, że zdjęcie „otwarcia” mam już gotowe. Pokazuje ono dokładnie to, co działo się potem. Pełen luz, ogromny upał i pozytywne nastawienie.

W trakcie przygotowań działo się naprawdę dużo. Masa ludzi w domu biegających z jednego pokoju do drugiego, przecieranie potu z czoła i piątka z bratem. Fotografując wciąż się uśmiechałem, bo wiedziałem, że właśnie powstaje świetny materiał.

Kościół. Jeden z najmniejszych w jakich fotografowałem. W zasadzie mogłem być tylko w dwóch miejscach, tak było ciasno. Było tez ciemno, ale to wszystko nie ma znaczenia, gdy fotografuje się w tak pozytywnych okolicznościach. Ksiądz mówiący bardzo spersonalizowane kazanie, odnoszące się do znajomości Marty i Michała. Zbudowało to niesamowicie atmosferę tego dnia. Zdjęcia ślubne Rybnik pokazują mi tylko od pozytywnej strony. Nie pamiętam z tamtych okolic nieciekawego wesela!

Fotografia, która świetnie opisuje humory pary młodej to ich wyjście z kościoła, gdy zostali obsypani płatkami kwiatów. Niesamowite uśmiechy nie schodziły im z twarzy.

Wesele w Perła Ogród w Krzanowicach trzymało wysoki poziom.
Z ciekawostek tylko wyjaśnię, bo jak będziecie oglądać cały materiał (link na końcu) to możecie nie zrozumieć o, co chodzi. Na sali jest zamontowany decybelomierz. Gdy hasał przewyższa założony poziom to lampka zapala się na czerwono, a gdy jest ok to lampka jest zielona… pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, ale nie będę opisywał dlaczego takie ustrojstwo zostało tam zainstalowane, bo to dłuższa historia.

Kilku momentów z tego wesela długo nie zapomnę. Świetna piosenka przygotowana przez znajomych to istna perełka. Poziom wzruszenia i emocji na pewno zapaliłby na czerwono lampkę decybelomierza, gdyby nie mierzył on poziomu hałasu, a ilość pozytywnej energii na sali.

Mam nadzieję, że udało mi się chociaż troszkę pokazać na zdjęciach to, co działo się na tej wyjątkowej imprezie. Miłego oglądania!

Zobacz cały reportaż