sesja ślubna w górach

Sesja ślubna w górach - Milena i Kamil

Sesja ślubna w górach

Dziś pokażę Wam kilka kadrów z plenerowej sesji ślubnej Mileny i Kamila. Ich pomysłem była sesja ślubna w górach. Zorganizowanie takiej sesji często wiąże się z częstym przekładaniem terminów z powodu pogody, nieprzewidywalną sytuacją na miejscu i przebyciem wielu kilometrów (nie tylko samochodem), by dotrzeć do celu. Jak sobie z tym poradziliśmy?

Wybraliśmy miejsce, które jest stosunkowo blisko, a dodatkowo dawało nam możliwość zarówno wjazdu, jak i zjazdu w pobliżu parkingu. Dzięki temu mogliśmy w dużej mierze przewidzieć pogodę, a Milena mogła ze spokojem spacerować w sukni ślubnej po lesie i górskich zboczach. Właśnie sesja ślubna Góra Żar umożliwiła nam to wszystko. Oto kilka najciekawszych ujęć.

Pierwsze zdjęcie, to świetny kadr sytuacyjny. Widzicie torbę na ramieniu Kamila? Jeszcze na dobre nie rozpoczęliśmy sesji, ale starsza para wypoczywająca na leżakach nie mogła mi umknąć.  Bardzo podoba mi się to zestawienie. 

Kolejne zdjęcia to złota jesień w pełni. Tych kolorów nie da się podrobić. Tylko jesienne sesje potrafią być tak skąpane w złotych liściach. Musicie przyznać, że las wygląda tu fantastycznie, a ciepłe, intensywne słońce tylko potęguję ten złocisty efekt. Dzięki tej idealnej pogodzie mogłem wykonać Milenie portret z paprocią, a na zdjęciu z welonem pojawiają się świetne cienie. Delikatne chmurki na niebie pozwoliły nam na kolejny świetny kadr – przy takiej pogodzie zdjęcia robi się z prawdziwą przyjemnością.

Kolejne kadry, to zdjęcia czarno-białe. Zmysłowy portret pary oraz szerokie kadry ukazujące urok odwiedzonego miejsca. Góra Żar to wyjątkowy krajobraz. Znajdujące się w oddali jezioro i rozległa panorama zachwycają. Nie mogłem ich pominąć na zdjęciach. Przy takich szerokich kadrach unikam sztywnego pozowania. Milena i Kamil spacerują więc wzdłuż kadru, spoglądają w dal i przytulają się. Każdy z tych kadrów jest dzięki temu inny. Zmienia się nie tylko sceneria, ale też para ukazana jest w różnorodny sposób.

Jestem bardzo zadowolony z tej sesji. Moim zdaniem Góra Żar, to świetna opcja na szybki i przyjemny wypad na sesję w górskim klimacie. A jestem przekonany, że nie tylko jesienią można tam wykonać świetne ujęcia.  


fotografia ślubna śląsk

Fotografia ślubna Śląsk - Magda i Artur

Fotografia ślubna Śląsk

Dziś na blogu zapanuje weselny klimat, gdyż pokażę Wam kilka ulubionych kadrów z przyjęcia weselnego Magdy i Artura. Zdjęcia te pozwolą Wam zobaczyć, na co zwracam uwagę i jak fotografuję na takich imprezach.

Wesele Magdy i Artura wybrałem nieprzypadkowo. To para, z którą bardzo dobrze mi się współpracowało. Choć muszę przyznać, że obecnie mogę powiedzieć to o lwiej części moich klientów. To zaskakujące, jak często szczegółowo oglądacie zdjęcia i podejmujecie decyzję o wybraniu mnie na swojego fotografa ślubnego bardzo świadomie. Dzięki temu mam zwykle wolną rękę, darzycie mnie zaufaniem, a ja mogę dać z siebie maksimum. Tak, fotografia ślubna Śląsk, to zdecydowanie mój klimat. Tu najczęściej spotykam radosnych, otwartych i sympatycznych ludzi.

Na pierwszy ogień idą zdjęcia kolorowe. Pierwsze z nich to romantyczny kadr z pierwszego tańca. Blisko, zmysłowo i klasycznie. Jednak dalej dominują uśmiechy i świetna zabawa. Na Waszym weselu nie zapomnę o ujęciach, które muszą znaleźć się w ślubnym reportażu, ale będę je przeplatał zdjęciami dynamicznymi, którym daleko od ustawianych, wymuskanych kadrów. 

Kolejna seria to zdjęcia czarno-białe. W każdym reportażu znajdzie się ich całkiem sporo. Takie zdjęcia mają całkiem inny charakter i pozwalają skupić uwagę na detalach. Takimi ciekawymi detalami będą tu nogi gości w trakcie weselnej zabawy. Tam gdzie światło czy kolory mogą zakłócić odbiór zdjęcia, czerń i biel potrafi wyciągnąć to, co najważniejsze. Dlatego nie macie problemu, by dostrzec śpiącego brzdąca, kontrast między nastrojami gości przy stole czy bawiącą się w tłumie parę. Na zakończenie zostawiam Wam jeszcze przyjemny portret jednego z gości oraz wieloplan, na którym pierwszoplanowe polewanie wódki wzbogacone jest o bogate tło sytuacyjne. 

Zdjęcia na weselu, to ulubiona część mojej ślubne pracy. Tego dnia odwiedziłem jako fotograf ślubny Tychy i upamiętniłem ogromną ilość pozytywnych emocji na imprezie Magdy i Artura. Jak widzicie po tych zdjęciach uwielbiam dynamiczne momenty i mniej oczywiste kadry, które zawsze składam w spójny i interesujący reportaż.


Fotograf na wesele Katowice

Fotograf na wesele Katowice - Karolina i Martin

Fotograf na wesele Katowice

Karolina i Martin na miejsce swojego wesela wybrali Hotel i Restaurację Adria w Rudzie Śląskiej. Nie ukrywam, że nie miałem okazji jeszcze fotografować na tej sali, ale ilość przestrzeni zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Fotograf na wesele Katowice i okolice musi znać bardzo dobrze, dlatego cieszę się, gdy poznaję nowe i ciekawe miejsca.

Ten reportaż ślubny klasycznie zacząłem od przygotowań. Odwiedziłem najpierw Martina, któremu jak widać humor dopisywał. Czemu wybrałem to zdjęcie? Za pewnego rodzaju luz i fotografię wiszącą w tle na ścianie. Nadaje ona fajnego kontekstu temu zdjęciu. U Panny Młodej jak widzicie było względnie spokojnie. Dziś wybrałem dla Was portret z delikatnym światłem z zza okna.

Ślub w jednym z moich dwóch ulubionych kościołów w Katowicach. Bazylika w Panewnikach jest ogromna i przepiękna. Bardzo lubię tam fotografować też ze względu na przyjaźnie nastawionych księży. Jako pierwsze zdjęcie wybrałem szeroki kadr pokazujący Karolinę wprowadzaną do kościoła przez tatę. Drugie zdjęcie lubię za ramkę w którą udało mi się „złapać” księdza.

Z przysięgi mam wiele zdjęć, ale zdecydowałem się na to konkretne, głównie za szczere uśmiechy. Bardzo je lubię.

Przed wyjściem z kościoła zawsze jest odpowiedni moment by stanąć przed parą i troszkę inaczej ich sfotografować. Tu czekam zawsze na jakiś gest, ruch – coś co doda uroku temu zdjęciu. W tym wypadku Karolina i Martin złapali się za dłonie, co zdecydowanie dodało charakteru. Druga fotografia to niezwykle dynamiczne i piękne wyjście z kościoła!

Trzy następne zdjęcia to oczekiwanie na Młodych, przejazd autem i rzut kieliszkami. Klasyczne przejście z jednej scenerii w drugą.

Pierwszy taniec w chmurach, obserwowany przez wszystkich gości wyszedł niesamowicie. Przygotowałem dwie fotografie pokazujące to wydarzenie. Na pierwsze widać szerszy kadr, z piękną pozą i otoczeniem. Na drugiej zdecydowałem się na coś bardziej odrealnionego. Rozwiana suknia w trakcie podnoszenia. Dodatkowo ładnie oświetlona przez światła zespołu i z dodatkiem dymu. Bardzo lubię to zdjęcie.

Cztery kolejne zdjęcia to mój klasyczny imprezowy miks. Mamy tańce z babcią, są wspólne toasty z okrzykami, jest spokojny taniec w parze oraz dynamiczne tańce „w ramkach”. Lubię mieszać te zdjęcia tak by każde ujęcie zaciekawiało widza.

Na koniec zostawiłem cztery czarno białe fotografie, które w dobry sposób oddają klimat imprezy. Rozbawione dzieci, obserwacje i buziaki na balkonie, dzikie tańce i sugestie do nalania przezroczystego płynu.
Oj działo się tam sporo!


sesja narzeczeńska w górach

Sesja narzeczeńska w górach - Klaudia i Mariusz

Sesja narzeczeńska w górach

Na hasło sesja narzeczeńska w górach od razu myślę o zdjęciach, które wykonałem wspólnie z Klaudią i Mariuszem. No, nie tylko z nimi, bo w wyprawie towarzyszyła nam jeszcze Hela!

Jak wybraliśmy miejsce sesji? Prosta sprawa. Rysiankę odwiedziłem wcześniej z rodziną na wspólnej wycieczce i, jak zawsze na takich wyprawach, sprawdziłem to miejsce pod kątem sesji ślubnej lub właśnie narzeczeńskiej.

Miejscówka okazała się niezwykle malownicza i dosyć łatwa do wejścia, więc zapytałem moją parę co o tym myślą. Temat gór jest im znany, zaręczyli się w końcu przy schronisku więc wszystko się idealnie zgrywało.

Klaudia i Mariusz zabrali swoją suczkę Helę i ruszyliśmy w drogę. W aucie podczas podróży udało nam się przegadać masę tematów, co pozwoliło bliżej się poznać i przełamać pewną początkową barierę. Potem było już z górki, no czasami też pod górkę, w końcu tę Rysiankę musieliśmy jakoś zdobyć.

Cała sesja przebiegała w bardzo luźnej atmosferze. W zasadzie ten wypad ciężko mi nazwać sesją, bo 75% czasu poświęciliśmy na wchodzenie i rozmowy. Fotografowanie było tylko pewnym przerywnikiem. I to właśnie dzięki tej atmosferze udało się stworzyć coś naprawdę świetnego.

Naturalność, luz, czułość, bliskość, humor – wszystko to, co lubię jest w tych zdjęciach. Myślę, że zbudowaliśmy sporo zaufania między sobą, dzięki czemu współpraca w dniu ślubu będzie jeszcze lepsza. To między innymi po to są też właśnie sesje narzeczeńskie. Byście obyli się ze mną i z obiektywem, by łatwiej się nam pracowało w tym najważniejszym dla Was dniu.

A jak wyglądała współpraca z psem? Bardzo dobrze. Udało się Helę ulokować w kilku naprawdę ciekawych i śmiesznych kadrach. Są też bardziej klasyczne, spacerowe ujęcia. Jestem jak najbardziej zadowolony z współpracy z tą przeuroczą modelką.

Czy każdemu bym polecał taką sesję? Pewnie nie. Jeśli lepiej czujecie się w mieście, to dla mnie architektura miejska to chleb powszedni, więc chętnie i taką sesję zrobię, ale gdy czujecie się dobrze w naturze i lubicie góry to zdecydowanie polecam. Warto!

Zobacz całą sesję