wesele sztygarka chorzów

Wesele Sztygarka Chorzów - Martyna i Tomek

Wesele Sztygarka Chorzów

Martyna i Tomek to kolejna para u której gościłem w zeszłym roku na weselu. Przygotowałem dziś dla Was 20 kadrów z tego świeżego wydarzenia. Fotograf na wesele Śląsk i jego sale weselne powinien mieć w małym palcu – dziś jedna z moich ulubionych: Sztygarka Chorzów.

Zacznę dziś dwoma kadrami z przygotowań. Na jednym urzekły mnie kolorowe skarpetki Tomka, więc postanowiłem je wkomponować w fajną ramkę stworzoną z oparcia krzesła. U Martyny bardziej klasycznie. Delikatny, niepozowany portret przy lustrze.

First look odbył się przed blokiem. Tomek cierpliwie czekał z bukietem na swoją przyszłą żonę.

Po wszystkim ruszyliśmy do kościoła. Tam czekali już goście.

Dwa kolejne zdjęcia to moment wejścia Pary Młodej, której towarzyszyła przepiękną muzyka. Martyna sama gra na skrzypcach, więc zadbała by oprawa była na wysokim poziomie. Bardzo lubię oba te ujęcia.

Kolejne fotografie są całkiem różne. Zawsze staram się tak układać materiał, by widz cały czas był ciekawy, co się dalej wydarzy i jakie zdjęcie zobaczy. W tym wypadku mamy delikatny uśmiech Panny Młodej, a na kolejnym zdjęciu szeroki plan z księdzem.

Do fotografii z momentu przysięgi dołączyłem drugie zdjęcie rozluźniające atmosferę. Ten roześmiany bobas niezwykle mnie urzekł!

I potem mamy znów dwie różne czarno białe fotografie. Pierwsza z księdzem, którą bardzo lubię za gest i symbolikę. Oświetlenie tego kościoła jest rewelacyjne. Drugie zdjęcie lubię nie mniej. Dostojny moment, skupienie, zaduma.

Teraz połączenie trzech zdjęć, pokazujące płynne przejście z wyniosłego momentu będącego w kościele do tematów weselnych. Wyjście z kościoła, otwieranie wina i pierwszy taniec. Zaczynamy imprezę!

Pierwsze zdjęcie z parkietu, które Wam pokażę to bardzo dynamiczna fotografia. Szaleństwo na parkiecie nie miało końca!

Dwa następne zdjęcia połączyłem na zasadzie kontrastu. Łączy jest taniec, ale są to całkiem różny zdjęcia. Pierwsze to show jednej kobiety, która świetnie się bawiła, a drugie to wiele planów.  Na każdym jest historia.

Mam też historię tego co działo się przy stołach. Dyskusje, rozmowy. Zobaczcie sami.

Na koniec coś nieoczywistego. Obraz i portret Panny Młodej w jednym. Czekałem by ktoś tam przechodził dłuższą chwilę, ale w końcu się trafiło! To tak na zakończenie.


fotograf ślubny śląsk

Fotograf ślubny Śląsk - być cierpliwym

Fotograf ślubny Śląsk

Tematem dzisiejszego postu będzie cierpliwość. Cecha niezbędna dobremu fotografowi, a o tyle trudna, że w pracy reportażowej trzeba być jednocześnie cierpliwym i czujnym. Niejednokrotnie czekam na najlepszy moment dość długo, a potem trwa on jedynie ułamek sekundy – nietrudno to przegapić. Do zobrazowania tematu posłużę się zdjęciami ze ślubu Wioli i Szymona.

Wybrałem ten ślub nieprzypadkowo. Wykonałem na nim kilka fajnych, wyczekanych i zaplanowanych ujęć, które świetnie charakteryzują moją pracę. W tym wypadku jako fotograf ślubny Gliwice odwiedziłem i intensywnie pracowałem nad swoją cierpliwością. Wszystkie kadry, to zdjęcia z imprezy weselnej, gdzieś zawsze jest więcej czasu na swobodne poszukiwanie tematów i można wykazać się kreatywnym podejściem do tematu.

Pierwsze zdjęcie, to dość zaskakujący i nieoczywisty kadr. Został on w większości zasłonięty balonem. Siedzące na ziemi dziecko w odświętnym stroju, ręka z naszyjnikiem z kwiatów wystarczą jednak, by widz nie miał wątpliwości, że oto rozpoczęło się przyjęcie.

Kolejne zdjęcia to ujęcia z parkietu. Właśnie wydarzyło się coś nieoczekiwanie radosnego, gdyż na twarzach wszystkich pań maluje się przejęcie i radość. Na kolejnym wśród tańczących par bawią się też dzieciaki. Podnoszona dziewczynka ma mnóstwo frajdy z tej zabawy, a światła dj’a zrobiły tu świetny klimat. 

W temacie toastów lubię wyczekać odpowiednią chwilę, zbudować dobry kadr. Fotograf ślubny Śląsk może się w tym temacie popisać, gdyż toastów na naszych weselach nie brakuje. Te dwie propozycje to reportażowe, dynamiczne ujęcia, które starałem się pokazać w interesujący sposób. 

W ogrodzie zawsze można znaleźć coś nietuzinkowego. Uchwyciłem tam najprawdziwszą księżniczkę przechadzającą się samotnie wśród zieleni oraz małą łobuziarę podskakującą do bańki. To zdjęcie udało mi się szczególnie – bańka właśnie pęka i choć zaraz zniknie, to dorośli są całkowicie pochłonięci relaksującą przerwą na papierosa. 

Na koniec zostawiłem wyjątkowo udane zdjęcia z tańca Wioli i Szymona. Tu naprawdę długo czekałem, aż wejdą w łunę światła. Na początku zobaczyłem, że światło wpada wyjątkowo intensywnie przez okno. Stanąłem w odpowiednim miejscu i czekałem aż Wiola i Szymon wejdą w kadr. Nie tylko udało mi się wyczekać pojawienie się ich w odpowiednim miejscu, ale uchwyciłem też ten odpowiedni ułamek sekundy, fantastyczną pozę i cudowny uśmiech. 


sesja narzeczeńska katowice

Sesja narzeczeńska Katowice - Gosia i Kuba

Sesja narzeczeńska Katowice

Sesja narzeczeńska? A właściwie po co? Im dłużej fotografuję tym bardziej lubię właśnie te sesje. Zastanawiam się czasem czy nie są one tak naprawdę ważniejsze i czy sesje poślubne nie mogłyby być wydarzeniami równie prostymi, szczerymi i spontanicznymi? Bardzo sobie cenię luz i naturalność narzeczeńskich sesji i z przyjemnością podzielę się z Wami kilkoma kadrami z mojego spotkania z Gosią i Kubą.

Punktem wyjścia było ustalenie, że będzie to sesja narzeczeńska Katowice. Stąd pochodzi para i nie mieli wątpliwości, że sceneria Katowic to odpowiednie tło dla ich wspólnej sesji. W trakcie ustaleń uznaliśmy, że spotkamy się w ich mieszkaniu. I właśnie w domowym zaciszu wykonaliśmy pierwsze ujęcia. To był świetny pomysł. Z doświadczenia wiem, że w znanym sobie miejscu ludzie czują się komfortowo i bez trudu wykonałem tu zdjęcia pełne ciepła i czułości. Bardzo lubię takie domowe fotografie.

Kolejna część naszego spotkania to sesja na Nikiszowcu. Nikisz ma mnóstwo uroku, a styl Gosi i Kuby rewelacyjnie wpisał się w tę architekturę. Czarno białe kadry robią niepowtarzalny klimat, a kolorowe ujęcia pokazują jak fantastycznie pracuje światło. Uwielbiam te kamienice. 

Zdjęcia te mogą zaskoczyć niejedną parę planującą wspólną sesję. Dominuje tu minimalizm i prostota, a mimo to efekt jest fantastyczny. Czarne t-shirty i jeansy, domowa kanapa, światło wpadające przez okno, stare cegły, asfalt, słońce, słońce, słońce. I tyle wystarczy, by opowiedzieć prostą i prawdziwą historię o uczuciu Gosi i Kuby. Ja nie jestem obiektywny, bo miałem okazję spotkać się z nimi jeszcze w dniu ich ślubu i utwierdzić się w przekonaniu, że są cudowną parą. Ale musicie przyznać, że z tych prostych kadrów bije czułość, luz i mnóstwo uroku. Te zdjęcia potwierdzają to, co powtarzam wielokrotnie, że nie miejsce jest kluczem do dobrych zdjęć. Najważniejsi jesteście Wy, a ja z przyjemnością pomogę Wam wyciągnąć na zdjęciach to, co w Waszej relacji najważniejsze. 


romeo i julia szczyrk

Romeo i Julia Szczyrk - wesele Sabiny i Dominika

Romeo i Julia Szczyrk

Sabina i Dominik to para z którą złapałem świetny kontakt, tak podczas reportażu ślubnego, jak i sesji. Miejsce ich wesela to dobrze mi znana sala Romeo i Julia Szczyrk. W zasadzie nie tylko wesela, bo większość przygotowań też odbyła się w tym miejscu.

Całe przygotowania to zestaw ciekawych reporterskich kadrów, kilku naprawdę dobrych portretów i zdjęć detali. Muszę przyznać, że oboje zadbali o wystrój i dekorację z największą starannością. Wszystko było naprawdę dopracowane! Cały czas mieliśmy ze sobą świetny kontakt. Był czas na żarty i drobne rady. Ale pamiętajcie – żadnego ustawiania i pozowania, tak też było w tym dniu!

Ślub odbył się w „kościele na górce” w Szczyrku. To miejsce też bardzo dobrze znam, więc wiedziałem czego się mogę spodziewać i na jakich kadrach się skupiać. Nie zawsze jednak trafia się tak wyluzowana para. Ich uśmiechy po wypowiedzeniu słów przysięgi były nie do podrobienia.

Potem było odjazdowe wniesienie Sabiny przez Dominika na salę! W tle oczywiście wystrzał konfetti i zaczynamy!
W trakcie życzeń udało się złapać wiele bardzo ciekawych momentów. Już wtedy wiedziałem, że to będzie wyjątkowy reportaż – nie spodziewałem się jednak takiego odlotowego pierwszego tańca. W zasadzie nie ma co się o nim rozpisywać. Na zdjęciach zobaczycie co na parkiecie wyczyniała Para Młoda.

Wesele to klasyczny miks różnych sytuacji, które staram się przedstawiać w jak najciekawszych kadrach.
Były bańki mydlane rozbijane z główki przez pewnego młodzieńca – polowałem dość długo na odpowiednie ujęcie, aż udało się to fajnie sfotografować! Innym razem wujek palił papierosa i pokazałem to w formie detalu. Robiłem wszystko co w mojej mocy, by całość była ciekawa!

Nie ma co ukrywać, że w efekcie końcowym tego reportażu bardzo pomagali mi niesamowici goście. Bez skrupułów bawili się na parkiecie. Podczas przerwy na papierosa lub kieliszek przezroczystego trunku w ogóle nie zawracali na mnie uwagi. Miałem wolną rękę w fotografowaniu! To była czysta przyjemność.

Zobacz cały reportaż