pałac krowiarki sesja ślubna

Pałac Krowiarki sesja ślubna Sabiny i Michała

Pałac Krowiarki sesja ślubna

Mocne światło, niesamowita architektura i piękna para. Tak w skrócie mógłbym opisać sesję Sabiny i Michała, ale dziś czas na większy wpis i więcej zdjęć. To był świetny czas!

Pałac Krowiarki sesja ślubna Sabiny i Michała – to temat na dziś.

Jeśli jestem w miejscu, które bardzo dobrze znam i w którym byłem wiele razy, to staram się wykonać część kadrów standardowo. Wykorzystuje wtedy sprawdzone już, dobre ujęcia. Druga część to czas na eksperymenty, spróbowanie czegoś nowego, niestandardowego. 

W tym wypadku było jednak trochę inaczej. Trafiliśmy na magiczne warunki, mocne światło i ostre cienie podkreślały wyjątkową architekturę.

To właśnie takie sesje pomagają w powrotach w te same miejsca, bo zawsze można zrobić coś inaczej, ciekawiej. W przypadku tej sesji staraliśmy się maksymalnie wykorzystać punktowe oświetlenie, które tworzyło wprost teatralny klimat.

Oczywiście nie kombinowaliśmy tylko ze światłem. Powstało tu też jedno z niewielu zdjęć na dłuższym czasie naświetlania (czyli celowo rozmyte). Chciałem uzyskać mroczny, malarski klimat. Wydaje mi się, że wyszło świetnie, do tego podział kadru na dwie części. Nie ukrywam, że to jedna z moich ulubionych fotografii, które wykonałem w trakcie sesji ślubnych.

Poza tym wykorzystaliśmy mniej oczywiste miejsca Pałacu w Krowiarkach. Nie skupialiśmy się tylko na głównej klatce schodowej i tych okrągłych oknach, ale odwiedziliśmy też pozornie mniej urodziwe pomieszczenia.

Po pierwszej części udaliśmy się na spacer dookoła pałacu. Zawsze lubiłem ten zielony teren z pięknymi starymi drzewami. Na koniec reportażu Sabina wpadła na pomysł, by zrobić zdjęcie z całą architekturą tego miejsca gdzieś w tle. Ja dodałem od siebie troszkę dynamiki, czyli po prostu poprosiłem Sabinę i Michała by biegli. Robotę w tym zdjęciu robi sukienka, która świetnie się układa. Prosty kadr, ale bardzo go lubię.

Takie sesje mnie budują, selekcja materiału, potem odpowiednie przygotowanie do pokazania i możliwość publikacji tych fotografii sprawiła mi dużo radości.
Mam nadzieję, że i Wy zobaczycie trochę magii w tych zdjęciach!

Zobacz całą sesję

Zdjęcia ślubne Śląsk

Zdjęcia ślubne Śląsk - Milena i Kamil

Zdjęcia ślubne Śląsk

Milena i Kamil na miejsce swojego wesela wybrali znaną mi salę: Casamento w Sierotach. To był dzień pełen wrażeń. Szalejąca pogoda, która sprawiała nam czasem pewne problemy nie przeszkodziła jednak, by humory dopisywały przez cały ten dzień.

Zdjęcia ślubne Śląsk pokazują z innej perspektywy. Mogę pokazać ludzkie emocje i lokalne tradycje.

Dzisiejszy skrót reportażu ślubnego zacznę klasycznie od przygotowań. Wybrałem jednak dwa zdjęcia, które są mniej standardowe. Fotografia otwierająca pokazuje psa, a na pierwszym planie dłonie Kamila,  poprawianie koszuli i garnituru. Drugie zdjęcie to też detal, czas oczekiwania. Bardzo lubię oba te zdjęcia.

Trzecie zdjęcie pokazuje wejście do kościoła. Jednocześnie widać tu jaka panowała aura, uśmiechy jednak nie schodziły z twarzy Mileny i Kamila.

Dwa kolejne ujęcia to kadry z kościoła. W jednym pokazuję detal, opisujący strażacki charakter tej ceremonii, a drugi to fantastyczny moment zaraz po zaślubinach.

Tym razem zdecydowałem się na dwie fotografie wychodzącej pary młodej z kościoła. Dlaczego? Są to dwa różne kadry, które pokazują teoretycznie jeden moment, ale z dwóch całkiem różnych perspektyw.

Jeśli śledzicie mnie dłużej to wiecie, że bardzo lubię fotografować życzenia składane przez najbliższych. Uwielbiam te szczere momenty, chwile radości i wzruszenia.

Pierwszy taniec w dwóch kadrach. Dwa różne zdjęcia. Obydwa dosyć dynamiczne. Bardzo lubię te momenty.

Pięć czarnobiałych kadrów, które wybrałem do pokazania dnia Mileny i Kamila świetnie opisuje weselne momenty. Bardzo lubię „łapać” naturalne momenty tego dnia. Chwile, które nie są oczywiste, albo oczywiste chwile pokazywać w nieszablonowy sposób.

Dwa kadry, które mają na celu przyspieszenie akcji, pokazanie pewnej dynamiki. Tu decyzja padła na taniec i podwójnego buziaka w wykonaniu rodziców Pary Młodej. Bardzo lubię zwłaszcza to drugie zdjęcie. Rzadko się trafiają podczas wesela takie momenty.

Jeśli chodzi o fotografie kończące ten materiał to decyzja padła na wspólny toast gdzie w fajnym momencie udało się złapać wszystkie bardzo ważne w tym dniu osoby. Jako ostatnie zdjęcie wybrałem… no zobaczycie sami jaką fotografię. Interpretacja dowolna.


sesja ślubna na hałdzie

Sesja ślubna na hałdzie - Marta i Łukasz

Sesja ślubna na hałdzie

Gdy myślicie o sesji ślubnej na Śląsku, która wpisywałaby się w klimat tego regionu, to jakie miejsce przychodzi Wam na myśl? Świetna architektura Strefy Kultury, zabytkowy Nikiszowiec, Las Murckowski? Tak, to miejsca, które odwiedzam w Katowicach najczęściej. Dziś jednak pokażę Wam inne inspirujące miejsce, które wybrali Marta i Łukasz. Zapraszam na kilka kadrów, które pokażą Wam jak wygląda sesja ślubna na hałdzie.

Hałdy nikomu nie kojarzą się z malowniczymi krajobrazami. Nigdy nie myślałem o nich jak, o miejscach wartych zobaczenia. I dlatego nigdy nie byłem na hałdzie w Kostuchnie. Dopiero fotografia ślubna Katowice odkrywa dla mnie na nowo. A ta sesja to moja druga realizacja w tym miejscu. Co ma do zaoferowania obrośnięta trawą góra kopalnianych odpadów? 

Nam przyjemne i pogodne popołudnie zaproponowało spektakularne niebo. Hałda jest punktem na tyle wysokim, że nic nie zakłóca kadru i wszelkie zdjęcia z niebem w roli głównej wyglądają magicznie. Jak widzicie starałem się je maksymalnie wykorzystać w szerokich kadrach. Na każdym z nim większość pola zajmują chmury, jednak każda z tych fotografii ma całkiem inny klimat. Statyczne ujęcie z  kłosami traw na pierwszym planie, to fotografia z początków naszego fotograficznego spaceru. Potem niebo nabiera dramatyzmu, a zamykające sesję zdjęcie z biegnącą parą i rzuconym w powietrze bukietem, to ostatnie chwile przed zmierzchem. Tak wyeksponowane miejsce jak szczyt hałdy pozwala na zabawy ze światłem.

Fotografując na hałdzie nie może zabraknąć zdjęcia z industrialnym akcentem. Dlatego z przyjemnością wykorzystałem przemysłową architekturę obecną w jej sąsiedztwie.

Na tej sesji nie zabrakło też wąskich kadrów. Ich intymny charakter sprawia, że tło nie ma tu większego znaczenia. Patrząc na portrety Marty i Łukasza, widać, że liczy się tylko spojrzenie. Jestem bardzo zadowolony z obu tych zdjęć, bo mają niesamowity wyraz. Towarzysząca Łukaszowi żona i jej rozwiane włosy tworzą niesamowitą atmosferę, a patrząca znad drobnych kwiatów Marta ma w sobie niezwykłą siłę. 

Dodatkowo na hałdzie nie brakuje drzewek, traw, ścieżek, które aż proszą się o to, by je włączyć w jakiś kadr o miłości. Na pewno jeszcze nie raz pojawię się w tym industrialnym, bardzo klimatycznym miejscu. 


sesja ślubna w tatrach

Sesja ślubna w Tatrach - Asia i Dominik

Sesja ślubna w Tatrach

Oglądając zdjęcia ślubne z odległych, trudnych do odwiedzenia miejsc zastanawiacie się na pewno jak oni się tam znaleźli? Zwykle cały backstage, przygotowania i planowanie pozostaje tajemnicą. Dziś pokażę Wam kilka zdjęć z sesji Asi i Dominika, której krajobraz może nasuwać podobne pytania. 

Asia i Dominik to wielbiciele gór. Do tematu sesji w wysokich Tatrach podeszli poważnie i odpowiedzialnie. O ile wjechanie na jakiś szczyt kolejką można szybko zorganizować, to dotarcie nad Czarny Staw Gąsienicowy nie jest już tak proste. Choć fotograf ślubny góry fotografuje niejednokrotnie, to znawcą tematu być nie musi. Prywatnie lubię chodzić po górach, są to zwykle wypady rodzinne, spacery po niewymagających szlakach i w temacie trekkingu i pieszych wędrówek uważam się wciąż za laika. Dlatego w przypadku tej sesji obdarzyłem Asię i Dominika pełnym zaufaniem. Oni zaplanowali trasę, nocleg w schronisku i miejsca zdjęć.

Na pierwszym zdjęciu widzicie wstęp, reportażowy backstage. Odpowiedzialna Asia na trasę zabrała suknię ślubną… jednak zamiast mieć ją na sobie niesie ją przymocowaną do plecaka. Pierwszy dzień był głównie dojazdem, wejściem i towarzyskim wieczorem – oczywiście, cały czas z aparatem w ręku.

Niezastąpiona okazała się przyjaciółka, która towarzyszyła nam przez cały czas i spieszyła z pomocą. Tu pomaga założyć suknię na szlaku. 

Poranne słońce ma niesamowity klimat. Na tej fotografii świetnie zagrał też wiatr, który marszczy taflę krystalicznie czystej wody i układa welon Asi. 

Oczywiście, jak na każdej sesji, tu też nie mogło zabraknąć wąskich ujęć. Jednak dzisiejszy wpis będzie zdominowany przed kadry szerokie. Sądzę, że te górskie klimaty zasługują na wyróżnienie.  Szczególnie, że pogoda nam dopisała. Wiatr rozwiewał chmury, a na zboczach pojawiały się malownicze cienie. Soczyste, świeże i głębokie barwy zachwycają. 

Jednak najwięcej roboty wykonali Asia z Dominikiem, którzy świetnie się czuli w otoczeniu górskich szczytów. Jak widzicie  po zmiennej scenerii fotografii, nie mieli problemu z pokonywaniem kamienistych i trudnych odcinków. Marzyli o sesji w takim miejscu i cieszę się, że pomogłem im to marzenie zrealizować. 


Hotel Koral wesele

Hotel Koral wesele Laury i Krzyśka

Hotel Koral wesele

Przyszedł czas na kolejną dużą publikację. Mam dla Was sporą ilość humoru i soczystych kadrów. Dzisiejsi sprawcy zamieszania to Laura i Krzysiek. Mega pozytywna para, z którą złapałem świetny kontakt. To była przyjemność z nimi współpracować.

Co mi zapadnie najbardziej w pamięci? Oj, wiele rzeczy. Zacznę od początku.

Przygotowania to przede wszystkim spokój w domu Krzyśka i zamieszanie u Laury. To właśnie u Panny Młodej przeważnie spędzam większość czasu i tak było w tym przypadku. Tata Laury nie odpuszczał w żartach, dzięki czemu atmosfera była naprawdę luźna. Co chwilę przybywający goście też dawali duże możliwości, by ich w ciekawy sposób sfotografować. Zobaczycie to sami!

W kościele jak zawsze przyszedł czas na wyciszenie. Jednak i tu udało się wykonać kilka fajnych kadrów pokazujących w szerszy sposób tę niezwykłą ceremonię. Wszystko wspaniale się zgrywało. Zaczynając się od jednego z moich ulubionych zdjęć gdzie Tata Panny Młodej wita się z Krzyśkiem, aż po zdjęcie z momentu przyjmowania komunii. 

Po kościele nastąpiło pełne rozluźnienie. I wyruszyliśmy znów do miejsca gdzie odbywały się przygotowania. Hotel Koral wesele potrafi zorganizować bardzo dobrze i tak było też tym razem. Niczego nie brakowało, a całość była świetnie ogarnięta.

Laura i Krzysiek biegali po całej sali i to raz tańczyli, by potem rozmawiać ze znajomymi i rodziną. Byli mega aktywni i widać, że dobrze bawili się tego dnia. Mi to tylko pomagało w pracy, bo mogłem uchwycić naprawdę bardzo ciekawe momenty. Na długo zapamiętam kadr z podziękowań dla rodziców, a przede wszystkich ich reakcje. Facepalm robi robotę!

Muszę przyznać, że to był niesamowity dzień, pełen wrażeń i emocji. Działo się bardzo wiele interesujących rzeczy i przy układaniu materiału miałem ogromny problem. Musiałem zmieścić się w jakiejś rozsądnej ilości zdjęć, ale też chciałem pokazać jak najwięcej. Mam nadzieję, że cały reportaż ślubny z wesela Laury i Krzyśka przypadnie Wam do gustu i też poczujecie moc tego dnia!

Zobacz cały reportaż

sesja ślubna zamek moszna

Sesja ślubna Zamek Moszna - Marta i Rafał

Sesja ślubna Zamek Moszna

Zajmuję się fotografią ślubną na tyle długo, że na hasło „sesja ślubna Zamek Moszna” powinienem przewrócić oczami i westchnąć. Można powiedzieć, że w kategorii miejsc na romantyczną sesję Moszna zajmuje niezmiennie topowe miejsce. Choć Zamek nie jest najbliżej Katowic, a jako fotograf ślubny Opole odwiedzam nieczęsto, to Moszna przyciąga pary jak magnes.

Podobnie klimat Zamku zadziałał na Martę i Rafała, którzy również zaplanowali sesję w tej bajkowej scenerii. W tym wypadku, nie dość, że doskonale znałem teren, to jeszcze świetnie znałem parę. Mogłem spokojnie więc wykorzystać stały zbiór klasycznych kadrów eksponujących piękno niepowtarzalnej architektury, ale po co? Wraz z Martą i Rafałem świetnie spędziłem czas, a przy okazji stworzyłem kilka zmysłowych i niebanalnych kadrów. Oto kilka z nich:

Moszna to nie tylko Zamek. Otaczający go park jest niezwykle malowniczy i przy okazji sesji zawsze do niego zaglądam. Tu wykonałem szeroki i węższy kadr. Na obu parze towarzyszy efektowna samotna sosna.

Na kolejnych zdjęciach poza Martą i Rafałem istotną rolę odgrywa welon. Długi i delikatny, stanowił wspaniały dodatek, który domykał sceny, wypełniał cały kadr lub stanowił atrakcyjny rekwizyt. Jak widzicie, na tych zdjęciach wykorzystałem jedynie niewielki fragment zamkowego otoczenia. Zadbany ogród, schody, balustrady to świetne tło do wielu kadrów. Jednak tło zawsze pozostaje tylko tłem, a główne rolę gra para i ich emocje. To pełne miękkich szarości zdjęcie Marty i Rafała ma niesamowity klimat. 

Kolejne zdjęcie jest weselsze, bardziej dynamiczne. Fajnie przełamuje zmysłowy i romantyczny charakter poprzednich ujęć. 

Kolejne kolorowe zdjęcie wykonaliśmy nad stawem – trzeba przyznać, że teren wokół Zamku Moszna jest naprawdę mocno urozmaicony. 

Ostatnie zdjęcie, to również jedno z moich ulubionych. Takie ciasne kadry mają swój klimat. Mimo zamkniętych oczu obojga, można z ich twarzy wyczytać wiele emocji.

Jak widzicie każda sesja to nowe doświadczenie, nowe podejście do tematu. Prawda jest taka, że niedługo pewnie znów usłyszę od jakiejś pary „sesja Zamek Moszna”. Wtedy uśmiechnę się tylko i znów wymyślę kilka nowych ujęć, ciekawych kadrów i innych sposobów na wykorzystanie tych dobrze mi znanych miejsc. 


fotograf ślubny kraków

Fotograf ślubny Kraków - Jola i Krzysiek

Fotograf ślubny Kraków

Na dziś przygotowałem dla Was fotograficzną opowieść o radości. O tym, jak pewien fotograf ślubny Kraków odwiedził i przez cały dzień towarzyszył Joli i Krzyśkowi w dniu ich ślubu. Tym razem jednak postanowiłem nie pokazywać Wam wszystkiego, a wybrać jeden w wątków reportażu. Dzisiejszym motywem przewodnim będzie parkiet! Przygotujcie się więc na zdjęcia pełne ruchu i pozytywnej energii.

Jola i Krzysiek swoje wesele zorganizowali w hotelu. Choć hotelowe wnętrza potrafią razić surowym, konferencyjnym wystrojem bez charakteru, to tu było całkiem odmiennie. Parkiet, kolumny, ciekawe i przyjemne oświetlenie stworzyły fajne tło. Wesele Hotel Czarny Groń, to ze strony Joli i Krzyśka świetny wybór. Wszyscy dobrze się bawili, a ja byłem w swoim żywiole.

Pierwszy kadr pokazuje to, co na zdjęciach lubię ukazywać najbardziej. Zderzenie dwóch światów, zaskoczenie, humor. Dorośli świetnie się bawią, dzieciaki również. Wszyscy całkowicie nieświadomi kadru, który komponuję. Lubię też ukazywać pary, które świetnie się czują w tańcu. Dziewczyna w centrum kadru, jest tu królową parkietu! Kolejne czarno-białe zdjęcie, to motyw, który musi znaleźć się w każdym moim weselnym reportażu! Czułość okazywana w tańcu – uwielbiam!

Nigdy też nie zapominam o najmłodszych gościach, których lubię łapać w chwilach wolności. W tej chwili dorośli zajęci są pewnie toastami, a samotna królewna ma całą taneczną przestrzeń dla siebie. Gdy na parkiet powracają goście, lubię ukazać ich stłoczonych w kadrze – widać tu wyraźnie, że wszyscy dobrze się bawią. Jednak, gdy na horyzoncie pojawiają się skomplikowane taneczne figury – je również upamiętniam na fotografiach. Kolejne zdjęcie podkreśla dynamikę weselnych zabawach.

Ostatnia trójka, to czarno-białe fotografie, które w pewnym stopniu wykorzystują motywy z wcześniejszych zdjęć. Mamy jedną parę w centrum, która uchwycona została w ruchu. Mamy jedną z gwiazd wieczoru występującą przed żywo zainteresowaną publicznością i Krzyśka uśmiechającego się w tańcu. 

Tak ukazuję parkiet – zabawa, radość, czułość, humor. Wszystko to w ruchu, bez pozowania, szczerze i prosto. 


fotograf na ślub opole

Fotograf na ślub Opole - Sabina i Michał

Fotograf na ślub Opole

Kolejny mini reportaż ślubny. 20 kadrów z wyjątkowego dnia Sabiny i Michała. Będą szalone tańce, będzie piękna ceremonia w kościele. To wszystko działo się w tym dniu. Fotograf na ślub Opole i okolice musi znać dosyć dobrze. Mi czasami zdarza się bywać w tamtych rejonach, więc to dla mnie nie jest nowość. Samo wesele odbyło się w świetnym miejscu o nazwie: Bajka Resort. Zaczynamy.

Reportaż zaczynamy standardowo od przygotowań. Na zdjęcie otwarcia wybrałem przybycie świadkowej z partnerem i bukietem kwiatów. To zdjęcie jest na tyle dynamiczne, że fajnie rozpoczyna historię.

Następne dwie fotografie pokazują przygotowania Pary Młodej. Sabina i Michał szykowali się osobno. Pan Młody miał zobaczyć Pannę Młodą dopiero w kościele.

Kolejne zdjęcie pokazuje pewien chaos i zamieszanie, które zawsze jest bezpośrednio przed ślubem. Z jednej strony ktoś nerwowo oczekuje, z drugiej strony ktoś przechodzi. Lubię takie momenty.

Trzy ujęcia, które zaraz zobaczycie pokazują jeden z moich ulubionych momentów w dniu ślubu. Wejście Panny Młodej z Tatą i spotkanie z przyszłym Mężem. Poza samym wejściem i spotkaniem lubię też zwrócić uwagę na gości, którzy ochoczo fotografują ten moment.

Z samej ceremonii wybrałem jedno ujęcie, które dobrze podsumowuje to, co się przed chwilą wydarzyło.

Dwa kolejne kadry to przede wszystkim luz i uśmiechy. Jest już po wszystkim. Szczęście widać na ich twarzach. Podobnie w przypadku wyjścia z kościoła, tu może są mniej widoczni, ale takiej ilości konfetti jeszcze nie widziałem!

Kolejny etap to życzenia. Zawsze staram się mieć to wydarzenie sfotografowane z różnych ujęć i szukam bardziej dynamicznych, wieloplanowych kadrów, a także czegoś bardziej emocjonalnego. 

Wybrałem jedną fotografię z pierwszego tańca. Był to piękny i dynamiczny układ z dużym dodatkiem dymu!

Trzy następne zdjęcia poświęciłem na pokazanie relacji między gośćmi. Ich rozmów, gestów i pokazania całości w różnych momentach.

Dwa czarnobiałe ujęcia pokazujące taniec są niezwykle dynamiczne i charakterystyczne. Lubię pokazywać szaleństwo i luz jaki goście mają na parkiecie. To jedne z moich ulubionych fotografii.

Ta fotografia mnie urzekła z powodu podobieństwa tych panów. Nie mam pojęcia czy to ojciec i syn, ale są mega podobni i nawet w ten sam sposób się śmiali.

Jako ostatni kadr wybrałem znów coś mniej standardowego. Coś bardzo szalonego i odważnego. Wiele osób pewnie, by umieściło to zdjęcie w koszu, ale ja je lubię. Jest mocno niedopowiedziane i niejasne. Lubię takie momenty.


Sesja ślubna na Jurze

Sesja ślubna na Jurze - Sabina i Dominik

Sesja ślubna na Jurze

Sesja ślubna na Jurze z Sabiną i Dominikiem to niesamowity czas. Wszystko nam sprzyjało, od pogody przez brak ludzi (w zasadzie spotkaliśmy tylko jedną parę poza nami). Jak w takim miejscu udało się nam uzyskać odrobinę prywatności i spokoju? Wszystko dzięki temu, że udaliśmy się tam na wschód słońca. Nie ma co ukrywać – mniej par decyduje się, by wstać tak wcześnie rano.

Całą sesję w zasadzie zaczęliśmy jak było jeszcze troszkę ciemno. Słońce dopiero powoli się budziło. Wykorzystałem ten czas na kilka portretów między skałkami.
Wszystko jednak zaczęło się, gdy obudziło się słońce. Cienie, kolory to wszystko zaczęło „grać”, a do tego taka para. Sabina i Dominik to świetni ludzie z którymi miałem znakomity kontakt. Współpraca mogła przebiegać bez słów.

Z wszystkich tych zdjęć chyba najbardziej zapamiętam rozwiane włosy. Nie ma co ukrywać, że wiatr był naszym sprzymierzeńcem. Nie za mocny, nie za lekki – włosy i sukienka falowały bardzo delikatnie. Dzięki temu udało się stworzyć kilka bardzo dobrych kadrów. 

Teraz troszkę o samym miejscu. Jurę Krakowsko-Częstochowską znam dosyć dobrze, robiłem już tam wiele sesji, ale w same okolice Góry Zborów wybrałem się po raz pierwszy (nie licząc rodzinnego wyjazdu). Jest tam wszystko, co potrzebne do wyjątkowej sesji. Można wejść na skałki i korzystać z niesamowitych widoków. Same kształty tych skał są już na tyle interesujące, że można fotografować między nimi. To daje duże pole do popisu.
Schodząc niżej są też ładne tereny leśne i piękne łąki z wysokimi trawami. Jeśli lubicie takie klimaty to nie ma się co zastanawiać. To miejsce jest znakomite. 

Myślę, że to jest jedna z moich najlepszych sesji jakie wykonałem. Jestem mega zadowolony z efektu końcowego. Poza pojedynczymi kadrami, które pokazałem w tym poście zdecydowanie zapraszam Was do zobaczenia całej sesji. Zdecydowanie warto.

PS. Gdybyście się decydowali na to miejsce to odradzam zachód słońca, ilość par którą tam można spotkać zdecydowanie przerasta ilość miejsca, które tam jest. Najlepszą porą będzie zatem wschód słońca!

Zobacz całą sesję

wesele sztygarka chorzów

Wesele Sztygarka Chorzów - Martyna i Tomek

Wesele Sztygarka Chorzów

Martyna i Tomek to kolejna para u której gościłem w zeszłym roku na weselu. Przygotowałem dziś dla Was 20 kadrów z tego świeżego wydarzenia. Fotograf na wesele Śląsk i jego sale weselne powinien mieć w małym palcu – dziś jedna z moich ulubionych: Sztygarka Chorzów.

Zacznę dziś dwoma kadrami z przygotowań. Na jednym urzekły mnie kolorowe skarpetki Tomka, więc postanowiłem je wkomponować w fajną ramkę stworzoną z oparcia krzesła. U Martyny bardziej klasycznie. Delikatny, niepozowany portret przy lustrze.

First look odbył się przed blokiem. Tomek cierpliwie czekał z bukietem na swoją przyszłą żonę.

Po wszystkim ruszyliśmy do kościoła. Tam czekali już goście.

Dwa kolejne zdjęcia to moment wejścia Pary Młodej, której towarzyszyła przepiękną muzyka. Martyna sama gra na skrzypcach, więc zadbała by oprawa była na wysokim poziomie. Bardzo lubię oba te ujęcia.

Kolejne fotografie są całkiem różne. Zawsze staram się tak układać materiał, by widz cały czas był ciekawy, co się dalej wydarzy i jakie zdjęcie zobaczy. W tym wypadku mamy delikatny uśmiech Panny Młodej, a na kolejnym zdjęciu szeroki plan z księdzem.

Do fotografii z momentu przysięgi dołączyłem drugie zdjęcie rozluźniające atmosferę. Ten roześmiany bobas niezwykle mnie urzekł!

I potem mamy znów dwie różne czarno białe fotografie. Pierwsza z księdzem, którą bardzo lubię za gest i symbolikę. Oświetlenie tego kościoła jest rewelacyjne. Drugie zdjęcie lubię nie mniej. Dostojny moment, skupienie, zaduma.

Teraz połączenie trzech zdjęć, pokazujące płynne przejście z wyniosłego momentu będącego w kościele do tematów weselnych. Wyjście z kościoła, otwieranie wina i pierwszy taniec. Zaczynamy imprezę!

Pierwsze zdjęcie z parkietu, które Wam pokażę to bardzo dynamiczna fotografia. Szaleństwo na parkiecie nie miało końca!

Dwa następne zdjęcia połączyłem na zasadzie kontrastu. Łączy jest taniec, ale są to całkiem różny zdjęcia. Pierwsze to show jednej kobiety, która świetnie się bawiła, a drugie to wiele planów.  Na każdym jest historia.

Mam też historię tego co działo się przy stołach. Dyskusje, rozmowy. Zobaczcie sami.

Na koniec coś nieoczywistego. Obraz i portret Panny Młodej w jednym. Czekałem by ktoś tam przechodził dłuższą chwilę, ale w końcu się trafiło! To tak na zakończenie.