sesja ślubna w górach

Sesja ślubna w górach - Milena i Kamil

Sesja ślubna w górach

Dziś pokażę Wam kilka kadrów z plenerowej sesji ślubnej Mileny i Kamila. Ich pomysłem była sesja ślubna w górach. Zorganizowanie takiej sesji często wiąże się z częstym przekładaniem terminów z powodu pogody, nieprzewidywalną sytuacją na miejscu i przebyciem wielu kilometrów (nie tylko samochodem), by dotrzeć do celu. Jak sobie z tym poradziliśmy?

Wybraliśmy miejsce, które jest stosunkowo blisko, a dodatkowo dawało nam możliwość zarówno wjazdu, jak i zjazdu w pobliżu parkingu. Dzięki temu mogliśmy w dużej mierze przewidzieć pogodę, a Milena mogła ze spokojem spacerować w sukni ślubnej po lesie i górskich zboczach. Właśnie sesja ślubna Góra Żar umożliwiła nam to wszystko. Oto kilka najciekawszych ujęć.

Pierwsze zdjęcie, to świetny kadr sytuacyjny. Widzicie torbę na ramieniu Kamila? Jeszcze na dobre nie rozpoczęliśmy sesji, ale starsza para wypoczywająca na leżakach nie mogła mi umknąć.  Bardzo podoba mi się to zestawienie. 

Kolejne zdjęcia to złota jesień w pełni. Tych kolorów nie da się podrobić. Tylko jesienne sesje potrafią być tak skąpane w złotych liściach. Musicie przyznać, że las wygląda tu fantastycznie, a ciepłe, intensywne słońce tylko potęguję ten złocisty efekt. Dzięki tej idealnej pogodzie mogłem wykonać Milenie portret z paprocią, a na zdjęciu z welonem pojawiają się świetne cienie. Delikatne chmurki na niebie pozwoliły nam na kolejny świetny kadr – przy takiej pogodzie zdjęcia robi się z prawdziwą przyjemnością.

Kolejne kadry, to zdjęcia czarno-białe. Zmysłowy portret pary oraz szerokie kadry ukazujące urok odwiedzonego miejsca. Góra Żar to wyjątkowy krajobraz. Znajdujące się w oddali jezioro i rozległa panorama zachwycają. Nie mogłem ich pominąć na zdjęciach. Przy takich szerokich kadrach unikam sztywnego pozowania. Milena i Kamil spacerują więc wzdłuż kadru, spoglądają w dal i przytulają się. Każdy z tych kadrów jest dzięki temu inny. Zmienia się nie tylko sceneria, ale też para ukazana jest w różnorodny sposób.

Jestem bardzo zadowolony z tej sesji. Moim zdaniem Góra Żar, to świetna opcja na szybki i przyjemny wypad na sesję w górskim klimacie. A jestem przekonany, że nie tylko jesienią można tam wykonać świetne ujęcia.  


fotografia ślubna śląsk

Fotografia ślubna Śląsk - Magda i Artur

Fotografia ślubna Śląsk

Dziś na blogu zapanuje weselny klimat, gdyż pokażę Wam kilka ulubionych kadrów z przyjęcia weselnego Magdy i Artura. Zdjęcia te pozwolą Wam zobaczyć, na co zwracam uwagę i jak fotografuję na takich imprezach.

Wesele Magdy i Artura wybrałem nieprzypadkowo. To para, z którą bardzo dobrze mi się współpracowało. Choć muszę przyznać, że obecnie mogę powiedzieć to o lwiej części moich klientów. To zaskakujące, jak często szczegółowo oglądacie zdjęcia i podejmujecie decyzję o wybraniu mnie na swojego fotografa ślubnego bardzo świadomie. Dzięki temu mam zwykle wolną rękę, darzycie mnie zaufaniem, a ja mogę dać z siebie maksimum. Tak, fotografia ślubna Śląsk, to zdecydowanie mój klimat. Tu najczęściej spotykam radosnych, otwartych i sympatycznych ludzi.

Na pierwszy ogień idą zdjęcia kolorowe. Pierwsze z nich to romantyczny kadr z pierwszego tańca. Blisko, zmysłowo i klasycznie. Jednak dalej dominują uśmiechy i świetna zabawa. Na Waszym weselu nie zapomnę o ujęciach, które muszą znaleźć się w ślubnym reportażu, ale będę je przeplatał zdjęciami dynamicznymi, którym daleko od ustawianych, wymuskanych kadrów. 

Kolejna seria to zdjęcia czarno-białe. W każdym reportażu znajdzie się ich całkiem sporo. Takie zdjęcia mają całkiem inny charakter i pozwalają skupić uwagę na detalach. Takimi ciekawymi detalami będą tu nogi gości w trakcie weselnej zabawy. Tam gdzie światło czy kolory mogą zakłócić odbiór zdjęcia, czerń i biel potrafi wyciągnąć to, co najważniejsze. Dlatego nie macie problemu, by dostrzec śpiącego brzdąca, kontrast między nastrojami gości przy stole czy bawiącą się w tłumie parę. Na zakończenie zostawiam Wam jeszcze przyjemny portret jednego z gości oraz wieloplan, na którym pierwszoplanowe polewanie wódki wzbogacone jest o bogate tło sytuacyjne. 

Zdjęcia na weselu, to ulubiona część mojej ślubne pracy. Tego dnia odwiedziłem jako fotograf ślubny Tychy i upamiętniłem ogromną ilość pozytywnych emocji na imprezie Magdy i Artura. Jak widzicie po tych zdjęciach uwielbiam dynamiczne momenty i mniej oczywiste kadry, które zawsze składam w spójny i interesujący reportaż.


Fotograf na wesele Katowice

Fotograf na wesele Katowice - Karolina i Martin

Fotograf na wesele Katowice

Karolina i Martin na miejsce swojego wesela wybrali Hotel i Restaurację Adria w Rudzie Śląskiej. Nie ukrywam, że nie miałem okazji jeszcze fotografować na tej sali, ale ilość przestrzeni zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Fotograf na wesele Katowice i okolice musi znać bardzo dobrze, dlatego cieszę się, gdy poznaję nowe i ciekawe miejsca.

Ten reportaż ślubny klasycznie zacząłem od przygotowań. Odwiedziłem najpierw Martina, któremu jak widać humor dopisywał. Czemu wybrałem to zdjęcie? Za pewnego rodzaju luz i fotografię wiszącą w tle na ścianie. Nadaje ona fajnego kontekstu temu zdjęciu. U Panny Młodej jak widzicie było względnie spokojnie. Dziś wybrałem dla Was portret z delikatnym światłem z zza okna.

Ślub w jednym z moich dwóch ulubionych kościołów w Katowicach. Bazylika w Panewnikach jest ogromna i przepiękna. Bardzo lubię tam fotografować też ze względu na przyjaźnie nastawionych księży. Jako pierwsze zdjęcie wybrałem szeroki kadr pokazujący Karolinę wprowadzaną do kościoła przez tatę. Drugie zdjęcie lubię za ramkę w którą udało mi się „złapać” księdza.

Z przysięgi mam wiele zdjęć, ale zdecydowałem się na to konkretne, głównie za szczere uśmiechy. Bardzo je lubię.

Przed wyjściem z kościoła zawsze jest odpowiedni moment by stanąć przed parą i troszkę inaczej ich sfotografować. Tu czekam zawsze na jakiś gest, ruch – coś co doda uroku temu zdjęciu. W tym wypadku Karolina i Martin złapali się za dłonie, co zdecydowanie dodało charakteru. Druga fotografia to niezwykle dynamiczne i piękne wyjście z kościoła!

Trzy następne zdjęcia to oczekiwanie na Młodych, przejazd autem i rzut kieliszkami. Klasyczne przejście z jednej scenerii w drugą.

Pierwszy taniec w chmurach, obserwowany przez wszystkich gości wyszedł niesamowicie. Przygotowałem dwie fotografie pokazujące to wydarzenie. Na pierwsze widać szerszy kadr, z piękną pozą i otoczeniem. Na drugiej zdecydowałem się na coś bardziej odrealnionego. Rozwiana suknia w trakcie podnoszenia. Dodatkowo ładnie oświetlona przez światła zespołu i z dodatkiem dymu. Bardzo lubię to zdjęcie.

Cztery kolejne zdjęcia to mój klasyczny imprezowy miks. Mamy tańce z babcią, są wspólne toasty z okrzykami, jest spokojny taniec w parze oraz dynamiczne tańce „w ramkach”. Lubię mieszać te zdjęcia tak by każde ujęcie zaciekawiało widza.

Na koniec zostawiłem cztery czarno białe fotografie, które w dobry sposób oddają klimat imprezy. Rozbawione dzieci, obserwacje i buziaki na balkonie, dzikie tańce i sugestie do nalania przezroczystego płynu.
Oj działo się tam sporo!


sesja narzeczeńska w górach

Sesja narzeczeńska w górach - Klaudia i Mariusz

Sesja narzeczeńska w górach

Na hasło sesja narzeczeńska w górach od razu myślę o zdjęciach, które wykonałem wspólnie z Klaudią i Mariuszem. No, nie tylko z nimi, bo w wyprawie towarzyszyła nam jeszcze Hela!

Jak wybraliśmy miejsce sesji? Prosta sprawa. Rysiankę odwiedziłem wcześniej z rodziną na wspólnej wycieczce i, jak zawsze na takich wyprawach, sprawdziłem to miejsce pod kątem sesji ślubnej lub właśnie narzeczeńskiej.

Miejscówka okazała się niezwykle malownicza i dosyć łatwa do wejścia, więc zapytałem moją parę co o tym myślą. Temat gór jest im znany, zaręczyli się w końcu przy schronisku więc wszystko się idealnie zgrywało.

Klaudia i Mariusz zabrali swoją suczkę Helę i ruszyliśmy w drogę. W aucie podczas podróży udało nam się przegadać masę tematów, co pozwoliło bliżej się poznać i przełamać pewną początkową barierę. Potem było już z górki, no czasami też pod górkę, w końcu tę Rysiankę musieliśmy jakoś zdobyć.

Cała sesja przebiegała w bardzo luźnej atmosferze. W zasadzie ten wypad ciężko mi nazwać sesją, bo 75% czasu poświęciliśmy na wchodzenie i rozmowy. Fotografowanie było tylko pewnym przerywnikiem. I to właśnie dzięki tej atmosferze udało się stworzyć coś naprawdę świetnego.

Naturalność, luz, czułość, bliskość, humor – wszystko to, co lubię jest w tych zdjęciach. Myślę, że zbudowaliśmy sporo zaufania między sobą, dzięki czemu współpraca w dniu ślubu będzie jeszcze lepsza. To między innymi po to są też właśnie sesje narzeczeńskie. Byście obyli się ze mną i z obiektywem, by łatwiej się nam pracowało w tym najważniejszym dla Was dniu.

A jak wyglądała współpraca z psem? Bardzo dobrze. Udało się Helę ulokować w kilku naprawdę ciekawych i śmiesznych kadrach. Są też bardziej klasyczne, spacerowe ujęcia. Jestem jak najbardziej zadowolony z współpracy z tą przeuroczą modelką.

Czy każdemu bym polecał taką sesję? Pewnie nie. Jeśli lepiej czujecie się w mieście, to dla mnie architektura miejska to chleb powszedni, więc chętnie i taką sesję zrobię, ale gdy czujecie się dobrze w naturze i lubicie góry to zdecydowanie polecam. Warto!

Zobacz całą sesję

casamento wesele

Casamento wesele Karoliny i Michała

Casamento wesele

Dziś mam dla Was wesele na Śląsku, czyli zdjęcia ze ślubu Karoliny i Michała. Całość odbyła się w moim rodzimym województwie. 

Zacząłem standardowo od przygotowań. Karolinie i Michałowi towarzyszyły bardzo ważne osoby – ich świadkowie. Wprowadzali oni swobodą i luźną atmosferę, dzięki czemu młodzi mogli się mniej stresować.

Planowo Michał miał zobaczyć Karolinę dopiero w kościele. I jak widać wszystko się udało. Panna Młoda czekała w aucie, by potem wejść oficjalnie ze swoim tatą, a Michał musiał cierpliwie czekać na nich w kościele. Bardzo lubię tę formę spotkania się Pary w tym dniu. Nadaje to wzniosłości tej chwili.

Ceremonia przebiegła klasycznie. Nie było, żadnych nieprzewidzianych sytuacji, ale widać było, że Para Młoda całość przyjęła bez stresu, bo na ich twarzach pojawiały się uśmiechy. 

Po wyjściu z kościoła przyszedł czas na życzenia, w trakcie których było wiele wzruszających momentów i uśmiechów. Bardzo lubię tę chwilę, gdy mogę fotografować bliskich w takich ważnych i czułych momentach.

Z przywitania na sali przygotowałem dla Was dwa kadry. Szerszy pokazujący bardzo fajną salę Casamento Sieroty i węższy, gdzie mała dziewczynka jest piękne oświetlona. W takich momentach lubię wykonywać przeróżne kadry, od szerokich, po wąskie portrety.

Pierwszy taniec to zmiana sukni i świetna prezentacja Karoliny i Michała. Całość była zmysłowa i niebanalna!

Kolejne dwa czarno-białe kadry pokazują różne momenty z wesela. Staram się, by mocno mieszać ujęcia tak, by oglądający ciągle byli zaciekawieni. Pierwsze to klasyczny buziak, ale z pewnym dodatkiem. Nie chciałem kadrować zbyt klasycznie dlatego skupiłem się na tym, co dzieje się w tle. Drugi to całkiem inna sytuacja, pewien spokój, oderwanie się od weselnego szaleństwa, czyli spokojna rozmowa przez telefon.

Dwie następne fotografie to swego rodzaju synchronizacja. Na pierwszej trunkowa (oczywiście trunek dostosowany do wieku), a na drugim synchrony z podziękowań z dodatkiem emocji.

Na koniec zostawiłem mix trzech zdjęć. Szalone tańce, spożywanie alkoholu w rameczce i chowające się dzieciaki. Dzieci na weselu, to w ogóle osobny temat, o którym można by sporo napisać.


fotograf ślubny kraków

Fotograf ślubny Kraków

Fotograf ślubny Kraków

Szczere emocje i odważne kadry będą tematem dzisiejszego wpisu. Kasia i Kuba to wyjątkowo urocza para, której ślub w Krakowie wspominam wyjątkowo ciepło. Tego dnia miałem naprawdę wiele okazji do wykonania świetnych zdjęć, a kilka z nich możecie zobaczyć poniżej. 

Pierwszy kadr bez kombinowania. Uśmiechy nowożeńców wystarczą. Gest Kasi i spojrzenie księdza dopełniają tę pełną uczuć, pozytywną scenę. Bardzo lubię rejestrować takie momenty.

Fotograf ślubny Kraków, Śląsk czy drugi koniec świata. To nie ma znaczenia, bo najważniejsze są ludzkie emocje, które uwielbiam pokazywać w wieloplanie. Takie zdjęcia najlepiej oddają dynamikę i zamieszanie towarzyszące dużym imprezom. Na pierwszym planie widzimy zajęte sobą maluchy, w tle gości weselnych oraz młodą parę odbierającą serdeczne życzenia.

Kolejne fotografie to czarno-białe zdjęcia dokumentujące weselną zabawę. Bardzo lubię to wyjątkowo radosne i dynamiczne zdjęcie Kasi, która tańczy wśród zebranych wokół niej gości. Widać na nim wyraźnie kto jest gwiazdą tego wieczoru – pewny uśmiech, rozwiana w tańcu sukienka, klaszczący i tańczący goście nie pozwalają mieć wątpliwości. 

Toast wznoszony na krzesłach nie dziwi bywalca weselnych imprez. Kto przyjrzy się uważniej, ten zauważy, że poza młodą parą uwieczniłem tu jeszcze jednego gościa, który zdążył się już wymęczyć weselnymi harcami. 

Na weselach wyjątkowo lubię robić zdjęcia nieoczywiste, takie, które prezentują to, co dzieje się poza głównym scenariuszem imprezy. W ten sposób powstał bardzo udany podwójny portret, który uwiecznia twarze radosne, wyrażające żywe zainteresowanie i nieświadome tego, że są portretowane. 

Na ostatnim zdjęciu tata podrzuca córeczkę, co wywołało niemałe emocje u innych członkach rodziny. Z biegiem lat to zdjęcie stanie się wspaniałą pamiątką wspólnie spędzonych chwil. 

Jak widzicie nie samą parą młodą żyje wesele. Choć są oni najważniejsi, to towarzyszący im goście opowiadają na zdjęciach równie ciekawe historie. Zawsze staram się, by w reportażu znalazło się miejsce na zdjęcia każdego rodzaju, tak by historia była maksymalnie ciekawa, spójna i różnorodna. Na tym ślubie nie było to trudne, wyjątkowa atmosfera, żywe reakcje i serdeczne emocje towarzyszyły mi tu przez cały dzień. 


Sesja ślubna w Katowicach

Sesja ślubna w Katowicach - Karolina i Martin

Sesja ślubna w Katowicach

Gdy para nie może zdecydować się czy marzy o odważnej sesji industrialnej czy o romantycznych kadrach w naturze lubię proponować im sesję ślubną w Katowicach. Tu znam wiele inspirujących miejsc, które pozwalają wykonać sesję w dwóch całkowicie odmiennych stylistykach jednego dnia. 

Na taką właśnie sesję zdecydowali się Karolina i Martin. Jedynym z powodów tej decyzji była druga sukienka Karoliny, którą chciała także uwiecznić na zdjęciach. Uznaliśmy, że charakter obu sukienek jest tak odmienny, że warto dla każdej z nich znaleźć inną scenerię. 

Miejsce pierwszej części spotkania to Strefa Kultury sesja ślubna wśród świetnej, nowoczesnej architektury. Architekturę tą widać najlepiej na zdjęciu sprzed głównego wejścia do NOSPR. Jak widzicie i w sercu miasta nie brakuje zieleni. Szklana ściana i morze kwiatów tworzą niesamowitą kolorystycznie przestrzeń, a bluszcze rewelacyjnie kontrastują na tle czerwonej cegły. W trakcie sesji starałem się też wyeksponować długi welon Karoliny, który na niejednym kadrze gra pierwsze skrzypce. Przy tych ciasnych kadrach miejsce robienia zdjęć nie ma aż takiego znaczenia. Emocje, światło i welon przysłoniły całkowicie scenerię. 

Kolejnym punktem sesji był Las Murckowski. To wyjątkowy las, w którym nie brakuje uroczych zakątków. Dodatkowo jest blisko centrum miasta, a od miejsca parkingowego nie trzeba iść daleko, by wykonać fantastyczne ujęcia. Tu Karolina ma mniej widowiskową sukienkę. Upięte kaskady tiulu zastąpiła długą, lejącą się spódnicą i koronkową bluzką. Tu zrezygnowaliśmy też z welonu oraz marynarki Martina. Chcieliśmy uzyskać efekt bardziej rustykalny, romantyczny, ulotny.  Pomogło nam w tym popołudniowe, zachodzące już słońce, które delikatnie i miękko oświetlało parę. Dzięki niemu spódnica wygląda w ruchu tak zjawiskowo, a las wydaje się cichy i nieco mroczny. Widać, że w lesie Karolina i Martin czują się świetnie, a pozowanie nie jest dla nich problemem. Uśmiechy i gesty pojawiają się w idealnych chwilach, proste i niewymuszone. A na zakończenie portret Karoliny z liściem paproci. Już wiecie, że bardzo lubię takie niestandardowe podejście do portretowego tematu. 


Zdjęcia ślubne Rybnik

Zdjęcia ślubne Rybnik - reportaż ślubny Marty i Michała

Zdjęcia ślubne Rybnik

Do tych zdjęć w zasadzie niewiele powinienem napisać. Znakomita para: Marta i Michał. Niesamowite wesele i wzruszająca ceremonia.

Wszystko, jak zawsze, zaczęło się od przygotowań i gdy zobaczyłem basen z różowym flamingiem, to wiedziałem, że zdjęcie „otwarcia” mam już gotowe. Pokazuje ono dokładnie to, co działo się potem. Pełen luz, ogromny upał i pozytywne nastawienie.

W trakcie przygotowań działo się naprawdę dużo. Masa ludzi w domu biegających z jednego pokoju do drugiego, przecieranie potu z czoła i piątka z bratem. Fotografując wciąż się uśmiechałem, bo wiedziałem, że właśnie powstaje świetny materiał.

Kościół. Jeden z najmniejszych w jakich fotografowałem. W zasadzie mogłem być tylko w dwóch miejscach, tak było ciasno. Było tez ciemno, ale to wszystko nie ma znaczenia, gdy fotografuje się w tak pozytywnych okolicznościach. Ksiądz mówiący bardzo spersonalizowane kazanie, odnoszące się do znajomości Marty i Michała. Zbudowało to niesamowicie atmosferę tego dnia. Zdjęcia ślubne Rybnik pokazują mi tylko od pozytywnej strony. Nie pamiętam z tamtych okolic nieciekawego wesela!

Fotografia, która świetnie opisuje humory pary młodej to ich wyjście z kościoła, gdy zostali obsypani płatkami kwiatów. Niesamowite uśmiechy nie schodziły im z twarzy.

Wesele w Perła Ogród w Krzanowicach trzymało wysoki poziom.
Z ciekawostek tylko wyjaśnię, bo jak będziecie oglądać cały materiał (link na końcu) to możecie nie zrozumieć o, co chodzi. Na sali jest zamontowany decybelomierz. Gdy hasał przewyższa założony poziom to lampka zapala się na czerwono, a gdy jest ok to lampka jest zielona… pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, ale nie będę opisywał dlaczego takie ustrojstwo zostało tam zainstalowane, bo to dłuższa historia.

Kilku momentów z tego wesela długo nie zapomnę. Świetna piosenka przygotowana przez znajomych to istna perełka. Poziom wzruszenia i emocji na pewno zapaliłby na czerwono lampkę decybelomierza, gdyby nie mierzył on poziomu hałasu, a ilość pozytywnej energii na sali.

Mam nadzieję, że udało mi się chociaż troszkę pokazać na zdjęciach to, co działo się na tej wyjątkowej imprezie. Miłego oglądania!

Zobacz cały reportaż

sesja narzeczeńska w szklarni

Sesja narzeczeńska w szklarni

Sesja narzeczeńska w szklarni

W tym wpisie podzielę się z Wami kilkoma kadrami z sesji narzeczeńskiej Sabiny i Michała, którą zrealizowaliśmy w opuszczonej szklarni. 

Temat sesji fotograficznej w szklarni pojawiał się wielokrotnie w rozmowach z różnymi parami. Nigdy jednak nie doszło do realizacji tych pomysłów. Typowa sesja narzeczeńska Śląsk ukazuje w formie familoków z Nikisza, nowoczesnych miejskich przestrzeni lub całkiem odmiennie - lasów i łąk. W szklarni tej byłem po raz pierwszy i jestem bardzo zadowolony z klimatu tego miejsca. Problem z takimi opuszczonymi miejscami jest taki, że ich sytuacja ciągle się zmienia. Stopniowo popadają w ruinę i po dłuższym czasie nieobecności nie wiesz, co zastaniesz. Być może pojawi się właściciel i uniemożliwi wstęp na posesję, może ktoś zniszczy to miejsce tak, że fotografowanie tam przestanie mieć sens? Nigdy nie wiadomo, co zostanie się na miejscu. Na szczęście w tym wypadku nic nas nie zaskoczyło. W pozytywnej atmosferze mogliśmy przystąpić do pracy. 

Tego dnia sprzyjała nam fantastyczna wiosenna pogoda. Słońce odbijało się przyjemnie od szklarnianych szyb, mieniło się we włosach Sabiny, tworzyło przytulne cienie. Dodatkowo teren wokół szklarni sprawił, że nie musiałem szukać dodatkowych, ciekawych miejsc. Stara chata, łąki, świeżo obsiane pola tworzyły idealne tło do romantycznych i radosnych ujęć. Muszę przyznać, że ta sesja narzeczeńska w szklarni udała się fantastycznie głównie dzięki Sabinie i Michałowi. Zawsze powtarzam, że najważniejsi na zdjęciach jesteście Wy. Przyjemne miejsce, moje podpowiedzi, luźne rozmowy mogą pomóc zapomnieć o stresie i sprawić, że czas sesji będzie naprawdę przyjemny. Jednak tej chemii, uczucia, które widać w gestach i spojrzeniach nie umiem wymyślić czy dodać później. Sabina i Michał świetnie czuli się w swoim towarzystwie. Zagrały nie tylko słońce i wiatr, ale też emocje, spojrzenia i… włosy. To był dobrze spędzony czas, a zdjęcia z sesji, mam nadzieję, że będą pamiątką na długie lata. Ja jestem wyjątkowo zadowolony z naszego wspólnego wypadu do opuszczonej szklarni. 


fotograf ślubny śląsk

Fotograf ślubny Śląsk

Fotograf ślubny Śląsk

W dzisiejszym wpisie opowiem Wam o kilku zdjęciach z pewnego ślubnego reportażu. O tym, że na fotografii nie zawsze w centralnym punkcie musi stać para młoda, a sylwetki nie muszą być ukazane od głowy, aż do samych stóp.

Ludzie często mają tradycyjne podejście do fotografii z dnia ślubu. Muszą być ładne, czytelne, dobrze wyglądać w albumie. Im więcej, tym lepiej. Jako fotograf ślubny Śląsk znam najlepiej, tu najwięcej pracuję. I choć tradycji weselnych jest tu wiele i wciąż są one żywe i kultywowane, to kwestia „ładnych zdjęć” poruszana jest czasem przez starsze pokolenia rodziców i dziadków. Mam szczęście do odważnych i pewnych siebie par, które lubią moje reporterskie podejście i pozostawiają mi pełną swobodę w snuciu fotograficznych opowieści.

Bo reportaż to opowieść. I jak dobra opowieść, tak dobry reportaż nie może składać się jedynie setek portretów. Trzeba je umieścić w jakimś miejscu, wśród ludzi i wydarzeń. Tak właśnie robię. Dziś zobrazuję to przy pomocy kilku zdjęć ze ślubu Agnieszki i Janusza. Tamtego dnia fotograf ślubny Tychy odwiedził i miał mnóstwo okazji do świetnych kadrów.

W moim reportażu nie może zabraknąć ludzi, którzy wraz z młodą parą przeżywają ten dzień. Goście nigdy, tak po prostu, nie czekają. Oni wciąż gdzieś pędzą, witają się, śmieją, szukają spokojnego kąta na papierosa. Oczekiwanie na parę młodą, to świetny moment na takie zdjęcia. Lubię też fotografować ludzi w kościele. Szczególnie dzieciaki, które często zwyczajnie się nudzą, ale także dorosłych – w chwilach skupienia, wzruszenia, lub… w miej oczywisty sposób.

Tego dnia najważniejsi są młodzi, lecz i tu można szukać ciekawszych rozwiązań, które urozmaicą fotograficzną opowieść i sprawią, że całość będzie oglądało się z przyjemnością. Wiatr rozwiewający welon, przysięga uchwycona zza pleców księdza czy nietypowo skadrowane wejście do kościoła, to tylko kilka przykładów. I choć nie są to może zdjęcia tworzone z myślą o ramce nad kominkiem, to często jest tak, że właśnie one stają się ulubionymi zdjęciami z dnia Waszego ślubu.