Fotograf ślubny Kraków

Fotograf ślubny Kraków

Dziś pokażę Wam kilka kadrów z pleneru w Zakrzówku. To był bardzo prosty plener, Karolina i Jakub nie mieli jakiś skonkretyzowanych pomysłów (poza jednym). Dla nich najważniejsi byli oni sami – właśnie dlatego świetnie mi się z nimi pracowało i wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z tych zdjęć. 

Jako fotograf ślubny Kraków znam już całkiem dobrze. Wielokrotnie byłem na sesjach ślubnych na Rynku, Kazimierzu czy na Wawelu. Krakowskie kawiarenki i stare uliczki mają wiele uroku i są wyjątkowo wdzięcznym tłem do fotografowania par. I ,choć Karolina i Jakub są z Krakowa i ich reportaż ślubny wykonywałem właśnie tam, to nie mieli oni w planach zabierać mnie na spacer po mieście. Karolina kocha konie – to ich obecność na kilku zdjęciach była dla niej ważna. Ten pomysł bardzo mi się spodobał! Karolina ma podejście do tych zwierząt, zna je i spacer po łąkach z końmi był czystą przyjemnością.

Fotograf ślubny Kraków

Jednak najwięcej uroku mają zdjęcia, które zrobiłem właśnie nad Zalewem Zakrzówek. Kolor włosów Karoliny i ciepły odcień jej sukienki wyglądają fantastycznie na tle wody. Gdy wykonywałem portret Jakuba, pochmurne niebo całkowicie zmieniło kolor tafli wody i całość ma chłodny, męski charakter. Co najważniejsze – Karolina i Jakub świetnie się czuli w swoim towarzystwie i w tym miejscu. Dzięki temu nie zabrakło zdjęć pełnych szczerej radości z bycia razem. 

Sesja ślubna Zakrzówek

Reportaż ślubny to jednak całkiem inna bajka. Uwielbiam te zdjęcia w ruchu pełne szczerych emocji, wyczekiwanie na moment. Muszę jednak przyznać, że plenery ślubne potrafią być niemniej przyjemne i zaskakujące. Wtedy macie okazję, by pokazać siebie, łączące Was uczucie, zainteresowania i miejsca, które lubicie. Często, gdy widzę Was w trakcie pleneru spokojnych i rozluźnionych mam okazję poznać Was bliżej. Stres związany ze ślubem macie wtedy już za sobą, z przyjemnością dzielicie się ze mną świeżymi wspomnieniami, a i ja też zawsze mam Wam coś do opowiedzenia. 

Fotograf ślubny Kraków, jak i każde inne miejsce, widzi oczyma pary, którą fotografuje. Każdy taki spacer jest odkrywaniem miejsc na nowo. Dlatego, gdybyście mieli ochotę na zdjęcia w Zakrzówku, to za każdym razem chętnie się tam wybiorę. 


kolorowe jeziorka sesja

Kolorowe Jeziorka sesja Asi i Darka

Kolorowe Jeziorka sesja z Asią i Darkiem.

Kiedy wybierasz się w odległe miejsce na sesję musisz być gotowy, że coś się może wydarzyć. Tak było w tym przypadku. Trasa z Katowic w okolice Kamiennej Góry to ponad 3 godziny drogi, więc szybko licząc w obie strony będzie to około 7h z krótką przerwą na kawę. Nam całość zajęła 10 godzin. Czemu? Zaraz się dowiecie.

Najpierw jednak zacznę od samych zdjęć. Miejsce było już mi znane, bo rok wcześniej byłem tam z inną parą. Wiedziałem, że ma ono niesamowity potencjał i nie chciałem zakończyć na jednym wypadzie, więc zaproponowałem Kolorowe Jeziorka jako miejsce na sesję Asi i Darkowi. Zdecydowali się i, z tego co wiem, są bardzo zadowoleni!
Ich plener ślubny okazał się jednym z moich ulubionych w ubiegłym roku. Przepiękna lokalizacja, ale przede wszystkim para, która czuła się podczas zdjęć bardzo swobodnie. W czasie zdjęć towarzyszył nam też ich piesek, który także znalazł się na kilku fotografiach, a Asia i Darek otrzymali je do prywatnego archiwum.

Kolorowe Jeziorka sesja

Żeby wszystko zgrało się idealnie trafiliśmy na świetną pogodę. Bywało tak, że przyświecało nam ostre słońce, które świetnie oddawało niesamowitą fakturę tego miejsca oraz podkreślało bajeczne kolory. Gdy jednak chcieliśmy wykonać delikatny portret, to z pomocą nadciągały chmury.

Wyjątkowa sesja ślubna

Dzięki temu, że znałem to miejsce, to poruszaliśmy się tam sprawniej. Wiedziałem gdzie, jakiego kadru i efektu mogę się spodziewać. Cała sesja przebiegła dosyć sprawnie i bez żadnych opóźnień. Za to przeżyliśmy „fajną” przygodę jadąc z powrotem. Auto odmówiło nam posłuszeństwa i musieliśmy czekać na autostradzie na lawetę. Takie rzeczy niestety się zdarzają, ale nie ma tego złego co, by na dobre nie wyszło. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się mimo niezbyt przyjemnej sytuacji. 

Najważniejsze, że efektem są świetne fotografie, którymi dzisiaj z Wami się podzielę. Ja ze współpracy z Asią i Darkiem jestem bardzo zadowolony – mam nadzieję, że Wam też ta sesja ślubna przypadnie do gustu.


zdjęcia z wesela

Zdjęcia z wesela

Bardzo lubię wykonywać zdjęcia w trakcie wesela. W czasie trwania weselnego przyjęcia nikt już nie zwraca na mnie uwagi, wszyscy pochłonięci są zabawą. Mnie też udziela się ta atmosfera, łatwiej wejść mi w tańczący tłum, podejść blisko do wznoszących toast, być tuż obok rozmawiających w zaciszym kącie. Dziś pokażę Wam kilka takich weselnych kadrów z wesela Asi i Przemka.

Zdjęcia z wesela muszą być dynamiczne, muszą oddawać klimat świetnej zabawy. Muszą ukazywać nie tylko najważniejsze i wyjątkowe chwile w dniu ślubu. Reportaż powinien ukazywać też to, co dzieje się poza głównym tematem. 

Zdjęcia z wesela

Osobiście uwielbiam szukać fajnych motywów poza taneczną salą. Choć pierwsze zdjęcie jest właśnie z sali, gdyż to kadr, którego nie może zabraknąć w materiale z dnia ślubu. Jest dynamiczne, bo ludzie są w ruchu, a ja stoję wśród nich. Odbicie w suficie sprawia, że kadr jest dużo ciekawszy. Inne zdjęcia pokazują chwile z tańca i zabawy – są to ujęcia z bliska, na których doskonale widać emocje. Zdecydowanie warto się przełamać i fotografować z niewielkiej odległości – to takie fotografie mają największy ładunek emocjonalny. 

Kolejne trzy zdjęcia to kadry, którymi lubię przeplatać te najważniejsze momenty w reportażu. Pokazują one, że poza parkietem też się dzieje, bo przecież wesele to nie tylko tańce! To też rodzinne spotkanie, dzień pełen wrażeń, dobre jedzenie i picie. Zamyślony, starszy pan spacerujący po korytarzach świetnie skomponował się z obrazem wiszącym w holu. Detal z dłońmi nalewającymi bimber to motyw, który również pojawia się w każdym moim reportażu. Czasem to dłonie wznoszące kieliszek do toastu, nalewana wódka lub bimber, czasem dłoń z kieliszkiem wina. Ostatnie zdjęcie ukazuje gości spędzających chwile na zewnątrz. W piękną pogodę w ogródkach przy sali potrafi się wiele dziać, więc często tam zaglądam. Balony, bańki, biegające dzieci, rozmowy, papierosy – to momenty, które warto uwiecznić. 

Weselne kadry

Przyjęcie trwa wiele godzin, więc zdjęcia z wesela powinny pokazywać wszystkie składniki tego wyjątkowego dnia. Różnorodność i dynamika, to cechy, które cenię w zdjęciach z wesela w reportażu ślubnym. 


Ślub w górach

Ślub w górach - Marta i Damian

Ślub w górach Marty i Damiana to była dla mnie czysta fotograficzna przyjemność. Czemu decyzja padła akurat na polskie góry, a konkretnie Szczyrk? Najprawdopodobniej ze względu na lokalizację. Było to odpowiednie miejsce na dojazd gości z województwa małopolskiego i śląskiego.

Wszystko zaczęło i skończyło się w Hotelu Alpin. To tam w pokojach hotelowych odbyły się przygotowania. Na szczęście drzwi nie były szczelnie zamknięte i przez pokój Marty przechodziło sporo ludzi. Co chwilę do pani młodej zaglądali mama, siostra i jej dzieci. Działo się sporo i to możecie zobaczyć na zdjęciach. 

Stresu nie było w ogóle. Za to był czas na jogę i szybką zmianę fryzury na luźniejszą. Cenię bardzo taką atmosferę, bo nie powoduje ona w ogóle napięcia. Zdjęcia są bardzo naturalne. A to już wiecie, że właśnie naturalność cenię najbardziej.

Ślub w górach

Kolejnym etapem był ślub. W kościele, w którym miałem okazję gościć już wiele razy. To tzw. „kościół na górce”. Podczas ślubu nie obyło się bez łez. Miałem okazję do kilku naprawdę bardzo fajnych kadrów z dużą dawką emocji i tak też udało się potem ułożyć materiał, że wygląda to wszystko bardzo fajnie. 

Lubię ten kościół. Z jednej strony wydaje się troszkę ciasny, ale wszystko tam dzieje się tak blisko mnie, że łatwiej mi poczuć klimat ślubu. 

Hotel Alpin Wesele

Wesele w Hotelu Alpin jak zawsze stało na bardzo wysokim poziomie. Profesjonalizm pełną parą! 

A jak było? Myślę, że najlepiej pokażą to zdjęcia, ale od siebie mogę dodać, że była „petarda”. Goście byli zaangażowani we wszystko. Od rozmów ze sobą, przez szalone tańce, a tak bawiącej się Pary Młodej jeszcze chyba nie spotkałem. Zero skrępowania, zero zbędnego stresu. Liczyła się dobra zabawa!

Zachwalam mocno to co się działo, ale reportaż ze ślubu Marty i Damiana jest jednym z moich ulubionych. Czemu tak mi się podobało? Bo nie było wszystko standardowo, nie wszystko też wychodziło tak jak było zaplanowane, ale było to, co najważniejsze czyli radość z chwili.

Podoba Wam się zajawka?

Zobacz cały reportaż

W dniu ślubu

W dniu ślubu

Dziś napiszę trochę o  tym jak pracuję w dniu ślubu, a przy okazji zobaczycie kilka zdjęć ze ślubu Kasi i Nikodema, które wybrałem tak, by pokazać Wam kluczowe momenty, chwile, które muszą znaleźć się w ślubym reportażu.

Zasada, którą kieruję się w trakcie każdego ślubu dotyczy braku mojej ingerencji w wydarzenia. Zrodziła się ona całkowicie naturalnie. Od pierwszego ślubu, na którym fotografowałem, wiedziałem, że przede wszystkim nie mogę przeszkadzać. Oczywiście, nie jest tak, że udaję, że mnie nie ma. Chętnie wiążę krawaty panom młodym, oddaję się przyjemnym pogawędkom z zestresowanymi rodzicami, a gdy mnie pytacie jak się ustawić w trakcie błogosławieństwa – zawsze szczerze doradzam. Jednak nigdy Was nie poproszę byście do zdjęć powtórzyli jakąś czynność i nie będę do Was machać, byście zerknęli w moją stronę. Wyjątkowe chwile w dniu ślubu dzieją się same, a moim zadaniem jest je po prostu uwiecznić.

W dniu ślubu

Jednak z moją zasadą wiązał się pewien problem, który towarzyszył mi przez pierwszych kilka, a nawet kilkanaście ślubów. By tworzyć ciekawe kadry pełne emocji, by te wyjątkowe chwile w dniu ślubu pokazać w ciekawy sposób, trzeba podejść blisko. Przemieszczanie się w kościele pełnym doniosłej ciszy, wejście w tłum gości lub wyjście na środek pustej sali, kucanie, stawanie na palcach i przyklejanie się do ściany – to coś, co robię setki razy w ciągu tego dnia. Teraz nic sobie z tego nie robię, ale początkowo nie było łatwo się przełamać. By zrobić zdjęcie Kasi w trakcie przygotowań musiałem całym ciałem przylgnąć do drzwi, by fotografować Nikodema musiałem kucnąć. Gdy robiłem zdjęcie dłoni trzymających kieliszki musiałem podejść do stolika i wejść między gości, tak samo przy zdjęciu bawiących się gości. 

Wasz dzień

Można powiedzieć, że pracując z Wami w dniu ślubu zawsze staram się znaleźć złoty środek między byciem „niewidzialnym”, a zamiarem stworzenia jak najlepszych kadrów. Co ciekawe, długo wydawało mi się, że wszyscy goście na mnie patrzą i mnie oceniają. Piszę „wydawało mi się”, bo teraz wiem, że zdecydowana większość mnie nie zapamiętuje, a oglądając zdjęcia często dziwią się, że byłem wtedy tak blisko i uchwyciłem ten konkretny moment.


sesja ślubna śląsk

Sesja ślubna Śląsk - Patrycja i Damian

Kiedy szukacie miejsca na plener to zdarza się, że jedna lokalizacja to za mało. Niektórzy decydują się na dwa podobne miejsca, by utrzymać całą sesję w jednym stylu, a inni wolą całkiem odmienne przestrzenie. Pierwszym wyborem Patrycji i Damiana był Nikiszowiec, bardzo urokliwa dzielnica Katowic. Drugich opcji było parę, ale szybko decyzja padła na Ogrody Kapias w Goczałkowicach. To dwa całkiem różne miejsca. Z jednej strony industrialny klimat Nikisza, piękna cegła i czerwone okiennice. Uwielbiam to miejsce i zawsze chętnie do niego wracam. Staram się tam zawsze wymyślić coś nowego, popróbować innych kadrów niż ostatnim razem – to miejsce zdecydowanie do tego zachęca.

Sesja ślubna Śląsk – Nikiszowiec

Ogrody Kapias też były mi już wcześniej znane. To miejsce pełne zachwycających zakątków. Ogrody zmieniają się z każdą porą roku. Całkiem odmiennie wyglądają sesje wykonane tam wiosną, od tych które robiłem latem. Tym razem trafiłem na zachwycającą, ciepłą jesienną aurę. 

Na początku ostre słońce świetnie podkreślało architekturę Nikiszowca, a z czasem, gdy zaczęło zachodzić, delikatnie złociło się przez liście w ogrodzie. Jednak by powstała świetna sesja musi zgrać się kilka czynników. Najważniejszy z nich to Para Młoda. Dobrze nam się współpracowało. Pełen luz.
Zjawiskowa sukienka Patrycji na zdjęciach prezentuje się świetnie. Wiedziałem to już po weselu, a teraz upewniłem się w 100%. Patrycja dobrze się czuła przed obiektywem, nie próbowała sztucznie pozować tylko zachowywała się bardzo naturalnie. Już nie raz to podkreślałem, że w całej fotografii najbardziej cenię szczere emocje! Damian również spisał się na medal. Zaangażowany całą sesję – taki Pan Młody na sesji to skarb.

Ogrody Kapias w Goczałkowicach

Sesja ślubna Śląsk pokazuje z innej strony. Każdemu kojarzy on się raczej ze smogiem, zatłoczonymi ulicami i kopalniami. Dzięki zdjęciom można przedstawić, że jest tak naprawdę inaczej. Jako fotograf ślubny Katowice poznałem już bardzo dobrze. Jest tu ogrom zielonych terenów, które świetnie prezentują się podczas sesji w naturze. Jeśli ktoś szuka nowoczesnej architektury to w okolicy chyba nie ma lepszego miejsca niż teren NOSPRu, a dla fanów klimatów industrialnych jest opisany wcześniej Nikiszowiec.

Jesteście zainteresowani jak wyglądała cała ta sesja?

Zobacz całą sesję