fotograf ślubny kraków

Fotograf ślubny Kraków - Jola i Krzysiek

Fotograf ślubny Kraków

Tym razem skupimy się na ceremonii ślubu. Moim zdaniem to najtrudniejszy moment w mojej pracy. Jak ugryźć powagę kościelnej ceremonii, by było kreatywnie? Pokażę Wam to na przykładzie ślubu Joli i Krzyśka.

W dzisiejszym poście zobaczycie zdjęcia ślubne Kraków. Często mi się zdarza jako fotograf ślubny Kraków właśnie odwiedzać, lecz dziś miejsce nie będzie miało takiego znaczenia. Wszystkie zdjęcia to fotografie z kościoła, gdzie musimy zachować ciszę i uszanować powagę chwili. Nie mogę tu sobie pozwolić na pełen luz. Z jednej strony chcę uzyskać jak najciekawsze reporterskie kadry, z drugiej muszę być właściwie niewidzialny, tak, by nie zakłócać tej ważnej ceremonii. Zobaczcie jak sobie poradziłem z tym wyzwaniem.

Wstęp w trzech całkiem różnych kadrach. Bardzo lubię fotografować parę stojącą jeszcze przed kościołem. Mrok kościelnych murów, jasne punkty witraży, a przede wszystkim rozświetlona para w słońcu świeciącym na zewnątrz. Lubię, gdy pani młoda prowadzona jest przez tatę. To zawsze wzruszająca chwila, która świetnie urozmaica materiał z uroczystości. Ostatnia fotografia to młodzi podążający do ołtarza.

Czas w kościele to mnóstwo statycznych scen. Wszyscy stoją, siedzą, klęczą. Jednak jest kilka chwil, w których można wyłapać ruch. Jednym z nich jest moment, w którym zebrani wykonują znak krzyża. To idealny moment na zdjęcie.

Na kolejnych fotografiach skupiam się na zebranych gościach. Tu staram się tworzyć ciekawe kadry zamiast banalnych portretów siedzących w ławkach ludzi. W tym celu warto skupić się na wyrazie twarzy oraz wnętrzu kościoła, którym można wzbogacić kadr.

Architektura kościoła gra u mnie dużą rolę. Staram się maksymalnie wykorzystywać malowidła, światło, rzeźby. Tu sfotografowałem Jolę i Krzyśka zza ścianki.

Na kolejnym zdjęciu dzieciaki. One często łamią konwenanse obowiązujące w kościele. Im wolno, a ja z przyjemnością to fotografuję.

Na zakończenie posta czuły i wzruszający moment, który dość odważnie skadrowałem. WIdać jednak wszystko to, co najważniejsze. Para trzyma się na ręce, Krzysiek spogląda na wzruszoną Jolę. 


Szyb Bończyk wesele

Szyb Bończyk wesele Anety i Szymona

Szyb Bończyk wesele

Gdy trafiasz na parę, która uwielbia latynoskie rytmy to wiedz, że pierwszy taniec to musi być „petarda”. Tak też było w przypadku wesela Anety i Szymona. Ale to nie jedyny powód dla którego zdecydowałem się pokazać Wam akurat kilkanaście kadrów z tego wydarzenia. Był piękny kościół, szalone tańce, momenty wzruszenia – zobaczycie sami.

Dziś materiał otwieram dla Was widokiem z okna Panny Młodej. Czemu akurat to zdjęcie? Bo widać na nim też blok Szymona – gdzieś tam daleko w tle…

Całe wydarzenie oczywiście rozpoczynają przygotowania. U Anety udało się zagospodarować kilka lusterek i wykonać trzy portrety w jednym. U Szymona zdecydowałem się na zdjęcie gdzie widać dwóch, najważniejszych po Panu Młodym, facetów tego dnia: tata i świadek!

Przed kościołem musi być miejsce na fotografię z oczekiwania gości, ta fajnie oddaje zgiełk i delikatne zamieszanie.

W tym przypadku z wejścia do kościoła zdecydowałem się na dwa ujęcia. Jedno bardzo szerokie gdzie widać Parę Młodą, gości i niesamowitą architekturę. Drugie zdjęcie to urocza dziewczyna, która wpatruje się w tą wyjątkową sytuację.

Przy tym zdjęciu nie ma się co rozpisywać. Klasyk z przysięgi musi być!

Na następnym zdjęciu chciałem pokazać gest tego bardzo sympatycznego księdza i ciekawą architekturę w tle. Kolejna fotografia to bardzo fajny moment podczas, którego goście przyjmują komunię, a Aneta i Szymon mają chwilę dla siebie.

Wyjście z kościoła to znów dwa kadry. Pierwszy pokazujący oczekujących gości i drugi, jeden z moich ulubionych – buziak z gośćmi w tle.

To, że Szyb Bończyk wesele potrafi zorganizować profesjonalnie wiem od dawna, dlatego spodziewałem się, że będzie czekać na mnie świetnie przygotowane wejście Pary Młodej.

Dwa kolejne kadry pokazujące troszkę emocji podczas składania życzeń.

Jedno, ale trafione w punkt ujęcie z pierwszego tańca.

Zabawę weselną zacząłem w tym wypadku dwoma kolorowymi fotografiami z różnych miejsc i z różną dynamiką. Jedno zdjęcie to synchroniczne wypijanie alkoholu, a drugie to szalone tańce!

Na zakończenie wybrałem 3 czarno-białe ujęcia, które fajnie pokazują całą imprezę. Taniec i rozmowy. Różne gesty i ciekawe momenty. Świetnie będę wspominał ten dzień!


sesja narzeczeńska w krakowie

Sesja narzeczeńska w Krakowie - Monika i Maciek

Sesja narzeczeńska w Krakowie

Sesja narzeczeńska w Krakowie, którą będę świetnie wspominał, to właśnie ta zrealizowana z Moniką i Maćkiem. Uwielbiam taki klimat. Murale, luźny spacer, zgiełk miasta, architektura. W tym wszystkim lubię szukać pewnych nawiązań i kontekstów, miejskie sesje są chyba tymi w których czuję się najlepiej.

Wszystko zaczęło się od spaceru przy Wiśle, a potem szliśmy tam gdzie nas poniosły nogi. Nie było jednego głównego celu. A to zahaczyliśmy o jakąś bramę, by poźniej przystanąć w okolicach fajnego grafitti. Generalnie szukaliśmy ciekawych miejscówek, które mogą urozmaicić nasz fotograficzny spacer.

Miejsce już trochę opisałem więc przyszedł czas na Monikę i Maćka, z którymi świetnie się współpracowało. Luz, spokój, bez zbędnej nerwowości. Więcej czasu spędziliśmy na luźnych rozmowach niż na faktycznym pozowaniu, bo tego za wiele nie było. Były swobodne pozy, rozmowa, przytulenia, a wszystko wykonane tak, by było jak najbardziej naturalnie.

W tej sesji zawarliśmy wszystko, czego oczekuję od zdjęć wykonywanych w mieście, a zwłaszcza w takim mieście jak Kraków. Jest tu kilka kadrów, które na dłużej zapadną mi w pamięć. Chyba moim ulubionym zdjęciem jest to przy Kazimierskich Muralach Historycznych. Kadr, poza – fajnie tu wszystko zagrało.

Za mega pozytywną energię bardzo lubię fotografię wykonaną zza roweru. Bardzo naturalny moment, świetna chwila. Właśnie takich emocji oczekuję podczas sesji. Szczere i prawdziwe zdjęcia wyglądają dużo lepiej!

Trzecie zdjęcie, które także zapamiętam, jest wykonane na jakieś klatce. Monika rusza głową i wprawia w ruch włosy, a Maciek stoi w bezruchu. Wszystko to połączone ze specyficznym miejscem. To zdjęcie zdecydowanie ma klimat.

Cała sesja wyszła świetnie, za co dziękuję Monice i Maćkowi, bo bez nich, by się nie udało wykonać tak naturalnych kadrów. To była ogromna przyjemność współpracować z takimi ludźmi.

Miejska sesja narzeczeńska to temat, który bardzo chętnie realizuję. W planach mam wykonać coś w miejscu, które bardzo dobrze znam, a w którym już jakiś czas nie byłem. Chodzi o Katowice i okolice NOSPR + MCK. Architektura w tym miejscu jest niesamowita!

Zobacz całą sesję

fotograf ślubny śląskie

Fotograf ślubny śląskie - Luiza i Kuba

Fotograf ślubny śląskie

Przyszedł czas na kolejny mini reportaż ślubny. Starannie wyselekcjonowane 20 kadrów z wesela Luizy i Kuby. Fotograf ślubny śląskie zakątki powinien znać bardzo dobrze. W tym przypadku mogłem odwiedzić nowe rejony między innymi salę w Hotelu Pinocy. Zobaczcie jak wyglądał dzień tej pozytywnej pary.

Materiał rozpoczynam zawsze jakimś nieszablonowym otwarciem. W tym przypadku decyzja padła na stopkę i kapcie. Ot, taki inny kadr z przygotowań, obrazujący makijaż z całkiem innej perspektywy.

Potem przyszedł czas na dwa bardziej klasyczne kadry czyli portret Pana Młodego i Panny Młodej. Kubę udało złapać się w fajnym momencie podczas przygotowań i wyszło takie wesołe zdjęcie z mamą.

Luiza rozpromieniona, i nie mniej uśmiechnięta, w trakcie makijażu.

Następne zdjęcie na jakie się zdecydowałem to first look. Taki wyjątkowy, bo widać na nim głównych aktorów i komplet rodziców. Bardzo lubię to zdjęcie!

Dwa zdjęcia rozpoczynające to, co działo się w kościele pokazują wprowadzenie Luizy przez tatę i buziak po przysiędze. Dwa bardziej standardowe momenty.

Ta fotografia to klasyczne rozluźnienie kościelnego napięcia. Dziewczyna i jej mina – bezcenne!

Dwie fotografie kończące etap z kościoła to ewidentne rozluźnienie Luizy i Kuby. Piękne szczere spojrzenie i uśmiechy uchwycone w ciekawym kadrze. Świetnie to wyszło. Wyjście z kościoła już dynamiczne z wyskokiem – bardzo pozytywne zdjęcie!

Zanim zaczną się życzenia trzeba wznieść toast, a jak toast to kieliszki. Tym razem decyzja padła na pokazanie detalu.

Życzenia pokazane w dwóch różnych planach. Ciasnym i skupionym bardziej na jednej osobie oraz drugi pokazującym szerszą perspektywę.

Pierwszy taniec w obłokach chmur i z piękną klasyczną pozą!

Jedni robią selfie, a drudzy oglądają zdjęcia. Ot, takie dwa światy młodszego i starszego pokolenia.

Takie zdjęcia z zabaw uwielbiam. Dynamika, dużo ludzi, gesty, emocje. Wszystko mi tu się zgadza!

Dwa następne zdjęcia to momenty z mojej przechadzki przy stołach. Jak zawsze uda złapać się momenty, gdy panowie wychylają, a także znajdują chwilę na dyskusje!

Pod koniec tego reportażu zostało miejsce na dwie fotografie. Jedna to wzruszający moment podziękowań. Uwielbiam te szczere emocje i moc tego zdjęcia. Druga fotografia to fajny moment z rękami w górze, coś jak fotografia z koncertu, pokazująca moc imprezy. 


sesja narzeczeńska na jurze

Sesja narzeczeńska na Jurze - Marta i Rafał

Sesja narzeczeńska na Jurze

Ten wpis będzie pełen słońca.  Wakacyjny, romantyczny i luźny klimat. Zobaczcie kilka kadrów, którymi zaowocowała sesja narzeczeńska na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej Marty i Rafała.

Marta i Rafał, to para, którą bardzo dobrze znam. Z wielu możliwości wybrali oni Jurę Krakowsko-Częstochowską, na którą wybraliśmy się w pewne ciepłe popołudnie. To był idealny czas, światło zagrało tu ogromną rolę. Jako fotograf ślubny Śląsk na Jurę zaglądam dość często i zawsze znajduje tam inspirujące miejsca. Choć na tych zdjęciach nie zobaczycie żadnego charakterystycznego zamku czy sławnej skalnej formacji, to sosnowe lasy i skałki pozwalają umieścić te zdjęcia na geograficznej mapie. Bardzo lubię klimat tego regionu i z przyjemnością tam pracuję.

Rozpoczynamy spacerem przez las. Zdjęcie w ruchu, światełko przedostaje się przez gałęzie drzew i oświetla twarze Marty i Rafała. Na kolejnym zdjęciu znajdują się już w miejscu, gdzie są oświetleni równomiernie, za to tło mieni się złociście. Bardzo przyjemny klimat. Kolejny kadr nieco bardziej romantyczny. Bardzo lubię fotografować w taki sposób, zza liści, kwiatów lub gałęzi.

Oczywiście nie może także zabraknąć zdjęć czarno-białych. Lubię ich klimat. Marta i Rafał w oświetlonym punkcie, wokół drzewa, szeroki kadr. Następne w ruchu – Rafał zeskakuje ze skałki, Marta jednak nic sobie z tego nie robi. Kolejne podobne jest do zdjęcia, które już Wam pokazałem. Jednak ta fotografia ma całkiem inny klimat.

Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, mogliśmy opuścić las i udać się na łąkę. Tu światło niesamowicie złoci się wśród wysokich traw. Uwielbiam takie chwile. W tym świetle nawet prosty spacer wygląda ciepło, sielsko i romantycznie. 

Bardzo lubię to zdjęcie. Portret pary inaczej. Zajęci sobą, trochę poważni, trochę zabawni. Rafał spogląda w dal, Marta wykonuje imponujący i dynamiczny ruch głową. Myślę, że złapałem ten ruch w idealnym momencie.

Lubię też ten portret Marty. Ślicznie zagrały dłonie, włosy, spojrzenie. Mocne punkty kolorów fajnie wyglądają na tle tej skałki – paznokcie, kolczyki, kwiaty. Niestandardowo.

I wesołe zakończenie. Wspaniale, gdy nic nie zakłóca nieba. Słońce się chowa, kolejny wspólny dzień, oczekiwanie na ślub. Tylko się cieszyć.


Sesja ślubna w górach

Sesja ślubna w górach - Magda i Mariusz

Sesja ślubna w górach

Wypad w góry na sesję ślubną, to zawsze dobry pomysł. Nawet te miejsce nieopodal Katowic, takie jak Beskid Żywiecki mają swój niepowtarzalny klimat i nieodparty uroku. Właśnie tam wybrałem się z Magdą i Mariuszem.

Sesja ślubna w górach to wybór wielu par. Niektóre z nich naprawdę kochają góry, znają je i spędzają tam wiele wolnego czasu. Inne szukają po prostu atrakcyjnego miejsca, z dala od ludzi, na łonie natury. Bez względu na to czy jesteście mocno zżyci z górskim światem, czy jesteście tylko amatorami pieszych wędrówek, to z przyjemnością zorganizuję z Wami sesję w tym klimacie.

Z Magdą i Mariuszem trafiliśmy na cudownie pogodny dzień. Hala Rycerzowa sesja ślubna, to piękne widoki i moc słońca. Spójrzcie tylko na te chmurki i niesamowicie niebieskie niebo!

W górach możemy zwykle liczyć na wiatr. Są sytuacje kiedy ten bardzo się przydaje. Dzięki niemu powstają takie portrety jak ten. Wspaniały, rozległy krajobraz z górskimi szczytami w tle i rozwiana suknia, włosy – nic więcej nie trzeba.

Na kolejnym zdjęciu również widać rozmytą chmurkę. Jak widzicie towarzyszyła nam ona przez dłuższy czas. Tu zdjęcie urozmaiciłem wysokimi trawami na pierwszym planie. To spomiędzy nich zerkamy na parę skąpaną w ciepłym świetle. Musicie przyznać, że na w takim otoczeniu niewiele trzeba, by zdjęcia były przyjemne w odbiorze.

Następne dwa kadry są bardziej romantyczne. Pierwszy z nich to szerokie ujęcie, drugie ciasne i bardziej intymne. Złociste, popołudniowe słońce nadały tu fajnej atmosfery.

Bardzo lubię tę fotografię, gdzie wiatr zrobił swoje, a para ustawiona w dwóch różnych częściach kadru buduje ciekawą historię. Naprawdę trudno uciec od szerokich kadrów, gdy miejsce tak im sprzyja. Tu kolejny portret ukazujący nie tylko Magdę i Mariusza, ale też niesamowity widok z hali. 

Te dwa zdjęcia pokazują już jesienny klimat. Słońce się tu uspokoiło, głębia lasu jest niemal czarna, a złocisto-brązowe akcenty podkreślają jesienną aurę. Proste, czułe gesty świetnie tu pasują.

A na zakończenie wąski kadr pełen czułości. 


Willa Słoneczna wesele

Willa Słoneczna wesele Marty i Łukasza

Willa Słoneczna wesele

Gdy w dniu ślubu trafiasz na taką parę jak Marta i Łukasz, to wiesz, że będzie wyjątkowo. Gdy później trafiasz na miejsce wesela i widzisz na żywo jak wygląda Willa Słoneczna to wiesz, że całość będzie świetna. 

Willa Słoneczna wesele i ślub pokazała mi od innej strony, piękny plener, świetny wystrój to wszystko razem wytworzyło niesamowity nastrój tej ceremonii. Widać, że dzięki temu Marta i Łukasz czuli się niesamowicie. To był świetny dzień, który dziś Wam opiszę.

Przygotowania odbywały się częściowo w domu Pary Młodej, a częściowo w miejscu ślubu i wesela. Towarzyszyła nam najbliższa rodzina i koty. Atmosfera była niezwykle ciepła i bliska. Widać było u wszystkich zaangażowanie i wzruszenie całym wydarzeniem. Było Prosecco i szybka setka ze świadkiem. Był też dziwny niebieski wieloryb, który otwiera ten reportaż – pytanie, czego tam nie było?

Ślub w Willi Słonecznej, w naturze przy pięknej pogodzie? Jak najbardziej tak! Wszystko się udało! Jednak cała otoczka i oprawa była niczym przy słowach wygłoszonych po przysiędze. Marta i Łukasz zdecydowali się napisać własny tekst, który do siebie odczytali zaraz po najważniejszym momencie. To było niesamowicie wzruszające, łzy lały się nie tylko u zainteresowanych, ale również wśród gości i nie będę ukrywał, że też uroniłem łezkę.

Wesele trzymało wysoki poziom całego wydarzenia. Świetna zabawa, kolejna porcja wzruszeń (także moich). To była świetna przestrzeń do fotografowania. Z jednej strony rozmawiający dorośli, a z drugiej chłopcy kopiący piłkę, pełen luz! Na dopełnienie całości był też pokaz fajerwerków. Po powrocie do domu, długo wspominałem ten ślub, a jego obróbka i przygotowywanie materiału do publikacji było czystą przyjemnością.

Podsumowując. To na pewno najbardziej wzruszający ślub na jakim byłem. Tylu emocji w jeden dzień jeszcze nie przeżyłem. Wszystko w tym dniu nam zagrało jak należy. Na koniec wrócę jeszcze do miejsca gdzie to wszystko się odbywało. Wszystkim Wam polecam Willę Słoneczną tak na ślub jak i na pełnego chillu wypoczynek!

Zobacz cały reportaż

ThinkTank Retrospective Backpack 15

ThinkTank Retrospective Backpack 15

ThinkTank Retrospective Backpack 15

Niedawno dzięki życzliwości firmy Foto-Technika (to ta sama firma, która użyczyła mi do testów obiektyw Viltrox 33 mm f/1.4)otrzymałem na testy plecak fotograficzny firmy ThinkThank, a dokładnie model Retrospective Backpack 15.

Plecak był już ze mną na 3 reportażach ślubnych. Póki co jestem bardzo zadowolony. W oczy rzuca się solidne wykonanie i kilka ciekawych rozwiązań.

Zacznę od tematu deszczu – tu producent dostarcza pokrowiec, który można szybko założyć, ale i schowanie go samego w siebie też jest proste i szybkie!

Co do budowy. Podstawowy dostęp do sprzętu mamy na plecach plecaka. Dzięki temu jesteśmy pewni, że nikt niespodziewanie nie otworzy go nam podczas noszenia na plecach. By mieć pełny dostęp trzeba go zdjąć z pleców i położyć na klapie. Druga opcja, z której ja nie korzystam to dostęp od góry. Jeśli ktoś ma body ułożone wewnątrz plecaka w odpowiedni sposób to szybko – nie ściągając go w pełni, tylko wieszając na jednym ramieniu może wyciągnąć aparat. Jak już wspomniałem dla mnie ta opcja jest niepotrzebna, bo nigdy podczas pracy w ten sposób nie działam. 

Jeśli chodzi o rozmieszczenie sprzętu w środku to ja tam chowam:
X-Pro2 + Viltrox 33 mm f/1.4

X-Pro2 + Fuji 23 mm f/2.0

X-Pro2 + Voigtlander 40 mm f/1.4 (na zdjęciu go nie ma, bo nim wykonywałem fotografie)

Fuji 16-50 f/3.5 – 5.6

Lampa Yongnuo IV

Muszę dodać, że producent daje sporo dodatkowych przegródek, dzięki czemu można dopasować wnętrze idealnie pod siebie.

Jeśli chodzi o dodatkowe rzeczy to w oczy rzucają się solidnie wykonane suwaki, fajna opcja otwierania plecaka na takie plastikowe haczyki. Na początku nie byłem przekonany, ale jest do szybkie i pewne więc z czasem uznaję, że to dobre rozwiązanie.

Warto zaznaczyć, że plecak ma paski do zapięcia na wysokości klatki piersiowej i bioder. Ja z nich raczej nie korzystam, ale wyglądają na stabilne.
Po bokach plecaka są dwie kieszenie, które pozwalają na noszenie statywu. Mi jednak służą jako schowek na parasolkę i szelki fotograficzne.

Podsumowując.
Plecak sprawia wrażenie niedużego, ale bardzo solidnego. Ja jednak swój podręczny sprzęt tam zmieściłem. Główną komorę już Wam opisałem, a w przedniej kieszeni chowam:

  • kilka akumulatorów
  • kilka kart pamięci
  • dokumenty
  • klucze
  • taśmę klejącą
  • ładowarkę
  • wizytówki

Muszę przyznać, że ogólnie jestem zadowolony – plecak nosi się wygodnie, jest fajnie wykonany i stylowy. W porównaniu do mojego poprzedniego plecaka tu zdecydowanie jest lepiej z ogólną „sztywnością” to bardzo rzuca się w oczy na plus.


sesja narzeczeńska park w pszczynie

Sesja narzeczeńska Park w Pszczynie - Agnieszka i Rafał

Sesja narzeczeńska Park w Pszczynie

Cieszę, że sesje narzeczeńskie stają się coraz bardziej popularne. Muszę przyznać, że bardzo lubię je wykonywać. Po pierwsze – to okazja, by oswoić się z byciem przed obiektywem. Po drugie – zdjęcia z takiej sesji mają całkiem inny klimat. Widzę w nich Wasze poddenerwowanie i ekscytację wielkimi planami, które wspólnie snujecie. Na taką sesję zdecydowali się Agnieszka i Rafał. Kolejna skąpana w zieleni sesja narzeczeńska Śląsk. Bez miasta i industrialnych klimatów. Zielono, radośnie i beztrosko.

Bohaterami tych kilku kadrów, które Wam przedstawię są Agnieszka i Rafał. To była sesja narzeczeńska Park w Pszczynie. Miejsce to odwiedzam dość często. Zadbany, rozległy teren pozwala na wykonanie wielu fajnych kadrów. 

Zacznę więc od spacerowej fotki na zwykłym trawniku. Jego rozmiar pozwala na wykonanie ciekawego szerokiego kadru, gdzie para jest jedynym mocnym punktem wśród zieleni. Kolejne zdjęcie jest dużo ciaśniejsze. Uwielbiam tę porę roku za światło. Nawet proste przytulenie ma klimat, szczególnie, gdy zawarte są w nim takie emocje. Musicie przyznać, że Agnieszka i Rafał to para mająca mnóstwo uroku – z niecierpliwością czekam na ich ślub!

Ruch, ruch, ruch! Uwielbiam zatrzymywać go na fotografiach. Romantyczna sceneria i ten pełen wdzięku, dziewczęcy gest. Wszystko tu zagrało.

Na sesjach zawsze uważnie obserwuję teren. Nigdy nie wiadomo, co akurat zakwitnie, gdzie się zazłoci lub zazieleni. Te krzewy stanowią fantastyczne tło dla tego portretu.

Na sesji narzeczeńskiej nie może zabraknąć detalu z pierścionkiem zaręczynowym. Bardzo lubię prezentować go w ten sposób. 

Czas na portrety. Zawsze wykonuje kilka zdjęć osobno. Często przy takich fotografiach rezygnuję z patrzenia prosto w obiektyw. Tła obu zdjęć są zielone, choć całkiem odmienne. Nieoczywiste uchwycenie Agnieszki i Rafała sprawia, że oba zdjęcia fajnie się uzupełniają mając podobny klimat. 

Kolejne zdjęcia przedstawiają obie osoby, jednak na pierwszym skupiam się na Agnieszce, a na drugim na Rafale. Tu także dominuje spokojna zieleń.

Na pożegnanie zostawiam Wam zdjęcie wesołe, dynamiczne i pełne uroku, które ostatecznie przekona każdego, że świetnym ludziom nawet prosta sesja w parku może wyjść wspaniale. Ja, osobiście bardzo lubię klimat tych zdjęć.  


Fotografia ślubna Kraków

Fotografia ślubna Kraków - Laura i Krzysiek

Fotografia ślubna Kraków

To był ślub w Wieliczce. Wyjątkowy dzień Laury i Krzyśka. Jednak nie pokażę Wam dziś samej ceremonii, nie zobaczycie weselnych tańców. W tym poście skupię się na przygotowaniach do ślubu. Zobaczycie jak widzę ten czas.

Nieważne czy to fotografia ślubna Kraków czy Katowice. Reporterskie kadry to coś, co staram się znaleźć w każdej fotografowanej przeze mnie sytuacji. To dla mnie ważne, by nie ingerować w wydarzenie, być jedynie obserwatorem. Nigdy nie zdarzyło mi się prosić o powtarzanie czegokolwiek specjalnie do zdjęć. Jedyne co mam na sumieniu, to fakt, że czasem zdarza mi się przestawić w mieszkaniu lusterka, ale na to zwykle przymykacie oko.

Co Wam zaprezentuję ze ślubu Laury i Krzyśka? Na początek humorystyczny detal. Ten t-shirt musiał zostać zapamiętany! Kolejny kadr to Krzysiek w trakcie przygotowań. By urozmaicić ten klasyczny moment, sfotografowałem go w lustrzanym odbiciu. 

A tu wiele się dzieje. Lekki stres, delikatne poddenerwowanie, oczekiwanie. To wszystko sprawia, że chętniej sięgamy po papierosa. W oczekiwaniu na ceremonię, swoją kolej u fryzjerki czy makijażystki część osób udała się na przerwę. Lubię, gdy w kadrze znajduje się więcej osób. 

O lustrach już mówiłem. Czasem można dzięki nim uzyskać naprawdę fajny efekt. Tu macie przykład zdjęcia wykonanego w trakcie makijażu. Poza lustrami, w moim reportażu z przygotowań często pojawiają się nogi, dłonie z pierścionkiem czy typowy dla tego momentu kosmetyczny rozgardiasz. Zawsze jednak pamiętam, by pokazać też makijaż w pełnej okazałości. Na tym zdjęciu urozmaica go ruch ręki makijażystki. 

Ale co po makijażu? Powoli zjeżdżają się goście. Takie radosne powitania niesamowicie lubię. Widać tu tyle szczerej radości. Przy zakładaniu butów też można złapać świetny kadr. Tu pomogłem sobie balkonowymi drzwiami, które fajnie domknęły scenę. Z drugiej strony idealnie zagrał welon. Wyszło świetnie. 

I kolejne emocje! Szczera, dziewczęca radość, ładne światło, dynamiczny ruch.

Na zakończenie możecie zobaczyć Krzyśka, który podjechał pod hotel. Sfotografowałem ten moment z balkonu. Schodząca do niego Laura to ostatnie na dziś zdjęcie.