Ślub w górach

Ślub w górach - Marta i Damian

Ślub w górach Marty i Damiana to była dla mnie czysta fotograficzna przyjemność. Czemu decyzja padła akurat na polskie góry, a konkretnie Szczyrk? Najprawdopodobniej ze względu na lokalizację. Było to odpowiednie miejsce na dojazd gości z województwa małopolskiego i śląskiego.

Wszystko zaczęło i skończyło się w Hotelu Alpin. To tam w pokojach hotelowych odbyły się przygotowania. Na szczęście drzwi nie były szczelnie zamknięte i przez pokój Marty przechodziło sporo ludzi. Co chwilę do pani młodej zaglądali mama, siostra i jej dzieci. Działo się sporo i to możecie zobaczyć na zdjęciach. 

Stresu nie było w ogóle. Za to był czas na jogę i szybką zmianę fryzury na luźniejszą. Cenię bardzo taką atmosferę, bo nie powoduje ona w ogóle napięcia. Zdjęcia są bardzo naturalne. A to już wiecie, że właśnie naturalność cenię najbardziej.

Ślub w górach

Kolejnym etapem był ślub. W kościele, w którym miałem okazję gościć już wiele razy. To tzw. „kościół na górce”. Podczas ślubu nie obyło się bez łez. Miałem okazję do kilku naprawdę bardzo fajnych kadrów z dużą dawką emocji i tak też udało się potem ułożyć materiał, że wygląda to wszystko bardzo fajnie. 

Lubię ten kościół. Z jednej strony wydaje się troszkę ciasny, ale wszystko tam dzieje się tak blisko mnie, że łatwiej mi poczuć klimat ślubu. 

Hotel Alpin Wesele

Wesele w Hotelu Alpin jak zawsze stało na bardzo wysokim poziomie. Profesjonalizm pełną parą! 

A jak było? Myślę, że najlepiej pokażą to zdjęcia, ale od siebie mogę dodać, że była „petarda”. Goście byli zaangażowani we wszystko. Od rozmów ze sobą, przez szalone tańce, a tak bawiącej się Pary Młodej jeszcze chyba nie spotkałem. Zero skrępowania, zero zbędnego stresu. Liczyła się dobra zabawa!

Zachwalam mocno to co się działo, ale reportaż ze ślubu Marty i Damiana jest jednym z moich ulubionych. Czemu tak mi się podobało? Bo nie było wszystko standardowo, nie wszystko też wychodziło tak jak było zaplanowane, ale było to, co najważniejsze czyli radość z chwili.

Podoba Wam się zajawka?

Zobacz cały reportaż

Fotograf ślubny Tychy

Fotograf ślubny Tychy

Dziś mam dla Was kolejny reportaż ślubny, który pokaże Wam ważne momenty w dniu ślubu Patrycji i Patryka!
Gdy trafia się do tak pozytywnie zakręconej pary, to można być pewnym, że będzie co robić. I faktycznie się nie pomyliłem. Od samego rana przygotowania w różnych miejscach – masa możliwości, jeżeli chodzi o kadry. Potem ogrom emocji, pierwsze spojrzenie. Sami zobaczycie, że niczego w tym dniu nie brakowało.

Jako fotograf ślubny Tychy poznałem już wcześniej. Kiedyś, jeszcze zanim fotografia ślubna stała się moim zawodem, pracowałem w tym mieście i poznałem tam trochę ludzi. Jedną z tych osób był Patryk. Krótka znajomość pozwoliła zostawić Facebookowy kontakt na lata i dzięki temu mogłem fotografować ich ślub. Zresztą Patrycję też poznałem w podobnych okolicznościach. 

Fotograf ślubny Tychy

To, że wcześniej się znaliśmy zdecydowanie nam pomogło. Mieliśmy już do siebie pewne zaufanie i nie trzeba było przełamywać jakichkolwiek lodów. To mieliśmy za sobą.
Sam dzień ślubu, to była czysta przyjemność. Uśmiechy, spokój, jedynie delikatny stresik.
Wyzwanie pojawiło się w kościele – jeden z trudniejszych w jakich fotografowałem. Punktowe oświetlenie, masa mroku. Było po prostu ciemno, ale udało się wyciągnąć z tego miejsca to, co najciekawsze. Ważne, że były emocje! Zawsze to powtarzam, że miejsce nie jest tak ważne. Najważniejsi jesteście Wy.

Wesele w Karczmie Tatrzańskiej

Sala na której odbyło się wesele to Karczma Tatrzańska. Dwupoziomowy obiekt – na dole picie i jedzenie, a u góry dzikie tańce. Cieszę się, że karczma to wytrzymała. Na piętrze czuło się bujającą podłogę od tańców szalonych gości Patrycji i Patryka. Oj naprawdę się działo!
Jest też kilka momentów, które na długo zapadną mi w pamięć i w tym wypadku na pewno będzie to przemowa Taty Pani Młodej. Była z jednej strony mega wzruszająca i szczera, a z drugiej zabawna i pozytywna. Bardzo fajnie to wyszło jako otwarcie zabawy. Mógłbym tak pisać i pisać, ale nic tak nie odda klimatu tego dnia jak zdjęcia.
Zapraszam do oglądania!


Reportaż ślubny Kraków

Reportaż ślubny Kraków

Taki reportaż ślubny Kraków pokazuję mi troszkę z innej strony. To w zasadzie okolice Krakowa, ale klimat podobny! Zawsze pozytywnie nastawieni ludzie, mega otwarci i bawiący się w sposób trudny do opisania. Lubię jeździć na zdjęcia w tamte strony, bo to gwarantuje ciekawy materiał.

Dziś mam dla Was zdjęcia z ślubu Ani i Michała. Ślubu, któremu towarzyszyła masa emocji i pozytywnej energii. Nie było w tym dniu miejsca na nudę! 

Przygotowania zacząłem u Pana Młodego i to w tym momencie przekonałem się na 100%, że to będzie udany dzień. Może i było troszkę stresu, ale wesoła atmosfera ciągle unosiła się w powietrzu. Wydaje mi się, że od wejścia złapaliśmy podobny klimat i bariera My – Pan Fotograf została przełamana. Spokojnie współpracowaliśmy na bardzo przyjacielskich zasadach.

Reportaż ślubny Kraków

U Pani Młodej zresztą nie było inaczej, do dziś pamiętam kilka wesołych momentów i wybuchów śmiechu – wspominaliśmy to nawet razem z Anią i Michałem kilka miesięcy po weselu.

Na ślubie były łzy i uśmiechy. Fotografowanie takich ludzi daje mi ogromnego, pozytywnego „kopa”. Wiem, że to właśnie te momenty wzruszenia, delikatne gesty, złapanie się za dłonie są dla Was najważniejsze, dlatego staram się być bardzo czujny, by w ciekawy sposób zapamiętać dla Was te chwile. Myślę, że tu udało się to w 100%.

Wesele w Krakowie

Naszym ostatnim etapem tego dnia było odjazdowe wesele. Wesele podczas, którego nie brakowało niczego. Sama selekcja zdjęć (z powodu ogromnej ilości materiału) była potwornie trudna, a co dopiero ułożenie dla Was materiału na blogu. Ciekawa, drewniana sala pozwalała kreatywnie kadrować i wykorzystywać, w inny niż standardowy sposób, światło. Goście, którzy w tańcu zdecydowanie się nie oszczędzali oraz rozmowy pełne emocji i gestów, to coś co jest najważniejsze dla mnie w tym dniu. 

Nie ukrywam, że bardzo polubiłem się z Anią i Michałem i bardzo się cieszę, że mogłem im towarzyszyć w tym bardzo ważnym dniu.
Zapraszam Was do oglądania.


Fotografia ślubna śląskie

Fotografia ślubna śląskie - Dominika i Piotr

W sierpniowym natłoku ślubnych realizacji trafiłem do Wodzisławia Śląskiego. Rzadko zdarza mi się wcześniej nie spotkać z parą osobiście, ale tak właśnie było w tym przypadku. Gdy ktoś nie mieszka na Śląsku to czasem trudno złapać się w jednym momencie i umówić na spotkanie. Wtedy z pomocą przychodzi internet i możliwość wideorozmowy.

Fotografia ślubna śląskie – przygotowania i ślub

Czy brak spotkania na żywo był przed ślubem był problemem? Nie! Przede wszystkim otwartość, pozytywne nastawienie i szczere emocje jakie napotkałem zaraz po przyjeździe na przygotowania, przełamały wszelkie bariery. Warunki do fotografowania nie mogły być lepsze. Fotografia ślubna śląskie klimaty pokazuje mi od najlepszej strony: gościnność i rodzinność.
Nie wszystko zawsze może być idealnie więc okazało się, że część kościoła jest w remoncie. Jak zawsze z takich sytuacji, tak i z tej, trzeba wyjść obronną ręką! Zastanawiałem się czy i jak unikać strony kościoła gdzie są rusztowania. Wybrałem opcję pośrednią – większość kadrów jest tak przygotowana, by wszystko wyglądało ładnie, ale nie omieszkałem pokazania zastanej sytuacji w ciekawy sposób – zobaczycie sami na zdjęciach.

Wesele w Radlinie – sala Premium

Jeśli chodzi o wesele, to mogę się zachwycać w każdym calu. W zasadzie mogłem się tego spodziewać po przygotowaniach, ale nigdy nic nie wiadomo… Tak, tak – goście zdecydowanie dopisali. Żywiołowi, otwarci, naturalni – to cenię najbardziej. Impreza nabiera swojego indywidualnego charakteru, dzięki czemu praca w takich warunkach to ogromna przyjemność. Od strony technicznej nie było gorzej, bo za sterami konsoli stał niezawodny DJ Mateusz Idzik. Wiadomo, oprawa muzyczna na najwyższym poziomie, ale operowanie światłem to właśnie to za co cenię DJów najbardziej. Efekt? Jak poprzednio – zobaczycie poniżej na fotografiach.
Cała dzień przebiegł bez najmniejszych zakłóceń. Pozytywna atmosfera, uśmiechy, emocje – było wszystko to, co najważniejsze. Udało złapać się wiele ciekawych momentów i interesujących kadrów. Oświetlenie sprzyjało, więc i tu dało się coś więcej pokombinować. Po tak zakończonym dniu selekcja materiału, wybór zdjęć i obróbka też sprawiają mi ogromną frajdę. Mam nadzieję, że i Wam historia Dominiki i Piotrka przypadnie do gustu!

Jesteście ciekawi jak wyglądał pełny reportaż z tego niesamowitego wesela?

Zobacz cały reportaż

Zdjęcia ze ślubu

Zdjęcia ze ślubu Martyny i Michała

Uwielbiam gdy wszystkie rzeczy związane ze ślubem odbywają się w jednym miejscu. Mogę wtedy spokojnie pracować nie martwiąc się o parking czy korki na drodze. Tak było u Martyny i Michała! Gościniec Nałęże położony na uboczu, daleko od miejskiego zgiełku w miejscowości Jaworze k. Bielska to świetne miejsce na ślub.

Przygotowania do ślubu

Przygotowania „żyły swoim życiem”, dzieciaki biegały pomiędzy pokojami, część gości jadła śniadanie, a inni przygotowywali wszystko do ślubu plenerowego. To jest mój żywioł, lubię takie zamieszanie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi i spokojnie mogę przemykać od pokoju do pokoju.
Jak już wcześniej wspomniałem ślub miał odbyć się w plenerze, ale kilkanaście minut przed ceremonią plany pokrzyżowała pogoda i całość została przeniesiona na salę weselną. Zdjęcia ze ślubu wyszły świetnie mimo braku miejsca. Pomogło okno, przez które wpadało światło oświetlające Parę Młodą. Zresztą takie chwile to przede wszystkim Wasze emocje, a tych tu nie brakowało. 

Zdjęcia ze ślubu

Wesele to był istny wulkan energii. Ogrom rozmów, toastów i ciekawych zabaw. Goście byli wszędzie, żywo zainteresowani wydarzeniem, co pozwalało przedstawić całość w różnorodny sposób. Są w tym materiale kadry, które zapamiętam na długo: starszy Pan wypijający z gracją kieliszek wódki, taniec Martyny i Michała i wiele, wiele innych.
Dwupoziomowa sala pozwoliła mi inaczej ustawić lampy dzięki czemu mogłem uzyskać bardzo fajny efekt doświetlenia sali. Jeśli chodzi o samo miejsce, to Gościniec pod każdym względem sprawdził się idealnie. Dużo przestrzeni dookoła, przyjemna i klimatyczna sala to wszystko nadawało dodatkowego smaku temu wyjątkowemu weselu. 

Reportaż z wesela

Ten ślub był na początku sezonu weselnego w 2018 roku. Takie reportaże dają ogromną frajdę i potrafią dobrze nastroić na resztę sezonu. Po wykonaniu zdjęć, nie mogłem doczekać się selekcji materiału i obróbki graficznej.
Pamiętajcie nawet najlepsze miejsce i oświetlenie nie „robią” dobrego materiały ze ślubu. To Wy i Wasi goście jesteście najważniejsi. Emocje, szczerość, pozytywne nastawienie i szalone tańce dają możliwość pokazania świetnych zdjęć. To właśnie dlatego na długo zapamiętam ten reportaż ze ślubu.

Podoba Ci się ta zapowiedź?

Zobacz cały reportaż