W dniu ślubu

W dniu ślubu

Dziś napiszę trochę o  tym jak pracuję w dniu ślubu, a przy okazji zobaczycie kilka zdjęć ze ślubu Kasi i Nikodema, które wybrałem tak, by pokazać Wam kluczowe momenty, chwile, które muszą znaleźć się w ślubym reportażu.

Zasada, którą kieruję się w trakcie każdego ślubu dotyczy braku mojej ingerencji w wydarzenia. Zrodziła się ona całkowicie naturalnie. Od pierwszego ślubu, na którym fotografowałem, wiedziałem, że przede wszystkim nie mogę przeszkadzać. Oczywiście, nie jest tak, że udaję, że mnie nie ma. Chętnie wiążę krawaty panom młodym, oddaję się przyjemnym pogawędkom z zestresowanymi rodzicami, a gdy mnie pytacie jak się ustawić w trakcie błogosławieństwa – zawsze szczerze doradzam. Jednak nigdy Was nie poproszę byście do zdjęć powtórzyli jakąś czynność i nie będę do Was machać, byście zerknęli w moją stronę. Wyjątkowe chwile w dniu ślubu dzieją się same, a moim zadaniem jest je po prostu uwiecznić.

W dniu ślubu

Jednak z moją zasadą wiązał się pewien problem, który towarzyszył mi przez pierwszych kilka, a nawet kilkanaście ślubów. By tworzyć ciekawe kadry pełne emocji, by te wyjątkowe chwile w dniu ślubu pokazać w ciekawy sposób, trzeba podejść blisko. Przemieszczanie się w kościele pełnym doniosłej ciszy, wejście w tłum gości lub wyjście na środek pustej sali, kucanie, stawanie na palcach i przyklejanie się do ściany – to coś, co robię setki razy w ciągu tego dnia. Teraz nic sobie z tego nie robię, ale początkowo nie było łatwo się przełamać. By zrobić zdjęcie Kasi w trakcie przygotowań musiałem całym ciałem przylgnąć do drzwi, by fotografować Nikodema musiałem kucnąć. Gdy robiłem zdjęcie dłoni trzymających kieliszki musiałem podejść do stolika i wejść między gości, tak samo przy zdjęciu bawiących się gości. 

Wasz dzień

Można powiedzieć, że pracując z Wami w dniu ślubu zawsze staram się znaleźć złoty środek między byciem „niewidzialnym”, a zamiarem stworzenia jak najlepszych kadrów. Co ciekawe, długo wydawało mi się, że wszyscy goście na mnie patrzą i mnie oceniają. Piszę „wydawało mi się”, bo teraz wiem, że zdecydowana większość mnie nie zapamiętuje, a oglądając zdjęcia często dziwią się, że byłem wtedy tak blisko i uchwyciłem ten konkretny moment.


Wybór zdjęć ze ślubu

Wybór zdjęć ze ślubu

Zdarzyło mi się wielokrotnie usłyszeć legendarne w fotograficznych kręgach pytanie: „Czy możemy otrzymać wszystkie zdjęcia, które zrobiłeś?”. Odpowiedź zawsze brzmi przecząco. Zawsze też staram się wyczerpująco argumentować moją  odmowę, bo wierzcie mi – zawsze oddaję Wam wszystkie wartościowe kadry, na których uwieczniłem wyjątkowe chwile w dniu ślubu. 

Wybór zdjęć ze ślubu nie jest łatwy. Szczególnie, gdy wydarzenie jest naprawdę wyjątkowe. Tak było ze ślubem Mariny i Mateusza, gdzie dobrym zdjęciom sprzyjało wyjątkowo wiele czynników. „To czemu nie oddasz ich wszystkich?”. 

Wybór zdjęć ze ślubu

Na ślubie wykonuję około 5 tysięcy zdjęć z czego parom oddaję średnio 10%. Piszę „średnio”, gdyż za każdym razem oddaję Wam wszystkie najlepsze ujęcia – zdjęć, więc może być trochę więcej lub mniej. Zależy to od prostych czynników, np. czasu pracy czy liczby gości. Nie ma możliwości, bym wyrzucił dobre zdjęcie tylko dlatego, że przekroczyłem wartość ustaloną miedzy nami w umowie. 

Bardzo często wykonuję zdjęcia seriami. W trakcie selekcji przeglądam więc kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt niemal identycznych kadrów, w których ręka makijażystki zbliża się do twarzy panny młodej, a goście krzątają w trakcie przygotowań. Z nich wybieram idealny moment i uwierzcie mi, reszta to tylko słabsze kopie, które niczego nie wnoszą do historii, którą chcę tymi zdjęciami opowiedzieć. 

Gdy uda mi się przebrnąć przez selekcję, mogę zacząć edytować Wasze zdjęcia, a następnie ułożyć je w zgrabny reportaż. Tę część lubię najbardziej. To niesamowite jak wybór i układ zdjęć może wpłynąć na ich odbiór. To dla mnie bardzo ważne, by całość była spójna.

Selekcja zdjęć ślubnych

Myślę, że Marina i Mateusz wiedzą, że to właśnie na tym zdjęciu patrzą na siebie najczulej. a w tym kadrze Marina słucha Mateusza najwdzięczniej. To w tej chwili goście patrzą pełni zaangażowania, a w kolejnej impreza rozkręca się na całego. Złapać TEN moment, to cel mojej pracy i, gdy prosicie o wszystkie zdjęcia czuję się jak kucharz, któremu patrzy się na ręce i zagląda na zaplecze. Przecież cała zabawa polega na tym, że jest pięknie i smacznie i nie musicie przejmować się bałaganem w kuchni.


Fotograf ślubny Tychy

Fotograf ślubny Tychy

Dziś mam dla Was kolejny reportaż ślubny, który pokaże Wam ważne momenty w dniu ślubu Patrycji i Patryka!
Gdy trafia się do tak pozytywnie zakręconej pary, to można być pewnym, że będzie co robić. I faktycznie się nie pomyliłem. Od samego rana przygotowania w różnych miejscach – masa możliwości, jeżeli chodzi o kadry. Potem ogrom emocji, pierwsze spojrzenie. Sami zobaczycie, że niczego w tym dniu nie brakowało.

Jako fotograf ślubny Tychy poznałem już wcześniej. Kiedyś, jeszcze zanim fotografia ślubna stała się moim zawodem, pracowałem w tym mieście i poznałem tam trochę ludzi. Jedną z tych osób był Patryk. Krótka znajomość pozwoliła zostawić Facebookowy kontakt na lata i dzięki temu mogłem fotografować ich ślub. Zresztą Patrycję też poznałem w podobnych okolicznościach. 

Fotograf ślubny Tychy

To, że wcześniej się znaliśmy zdecydowanie nam pomogło. Mieliśmy już do siebie pewne zaufanie i nie trzeba było przełamywać jakichkolwiek lodów. To mieliśmy za sobą.
Sam dzień ślubu, to była czysta przyjemność. Uśmiechy, spokój, jedynie delikatny stresik.
Wyzwanie pojawiło się w kościele – jeden z trudniejszych w jakich fotografowałem. Punktowe oświetlenie, masa mroku. Było po prostu ciemno, ale udało się wyciągnąć z tego miejsca to, co najciekawsze. Ważne, że były emocje! Zawsze to powtarzam, że miejsce nie jest tak ważne. Najważniejsi jesteście Wy.

Wesele w Karczmie Tatrzańskiej

Sala na której odbyło się wesele to Karczma Tatrzańska. Dwupoziomowy obiekt – na dole picie i jedzenie, a u góry dzikie tańce. Cieszę się, że karczma to wytrzymała. Na piętrze czuło się bujającą podłogę od tańców szalonych gości Patrycji i Patryka. Oj naprawdę się działo!
Jest też kilka momentów, które na długo zapadną mi w pamięć i w tym wypadku na pewno będzie to przemowa Taty Pani Młodej. Była z jednej strony mega wzruszająca i szczera, a z drugiej zabawna i pozytywna. Bardzo fajnie to wyszło jako otwarcie zabawy. Mógłbym tak pisać i pisać, ale nic tak nie odda klimatu tego dnia jak zdjęcia.
Zapraszam do oglądania!


Pomysł na sesję ślubną

Pomysł na sesję ślubną

Niektóre pary potrafią mieć niezłą zagwozdkę, gdy pytam ich czy mają jakiś pomysł na sesję ślubną.  Trudno wtedy wybrać między wieloma opcjami, a przecież trzeba też dogadać termin ze mną, zamówić pogodę, załatwić wolne, opiekunkę do dziecka, znajomych do psa… Można tak wymieniać w nieskończoność! Może teraz trochę się z tego śmieję, ale zawsze staram się pomóc parom i wychodzę naprzeciw ich pomysłom. Ten wpis poświęcam jednak zdjęciom z sesji ślubnej Magdy i Damiana, z którymi umówiłem się na sesję w jedną chwilę.

Pomysł na sesję ślubną

Rozmowa z Magdą i Damianem była bardzo rzeczowa. Byliby zadowoleni z sesji ślubnej na Śląsku, mogłaby to być sesja w skansenie… Ale gdy usłyszeli, że w najbliższym czasie wyjeżdżam z rodziną na urlop do Krynicy, to od razu podchwycili temat. Oboje uwielbiają chodzić po górach i chętnie zrobili by sesję właśnie tam. Uznałem, że wyrwanie się z objęć dzieciaków na kilka godzin to świetny pomysł i umówiliśmy się pod kolejką na Jaworzynę Krynicką. Nie dość, że wszystkie szczegóły omówiliśmy w kilka chwil, to jeszcze pogoda trafiła nam się wymarzona. Wjechaliśmy kolejką na szczyt i tam wyruszyliśmy na spacer. W otoczeniu górskiego krajobrazu i w obliczu takich przestrzeni byliśmy zrelaksowani i radośni. Współpraca układała nam się świetnie. A dzięki temu, że odpuściliśmy sobie wchodzenie pod górę byliśmy na tle wypoczęci, by stworzyć mnóstwo pięknych szerokich kadrów oraz romantycznych i intymnych ciasnych ujęć. 

Sesja ślubna w górach

Wiele par rozważa zdjęcia w górach i zawsze pojawia się problem z dotarciem do celu. Niektóre z miejsc wymagają długiego dojazdu, w wiele z nich trzeba dojść i to niełatwą trasą. Magda i Damian rozplanowali to jednak bardzo rozsądnie i drugiego dnia, gdy wchodziłem z żoną i dzieciakami na Jaworzynę… spotkałem ich na szlaku! Nie mogli sobie odpuścić wejścia na szczyt, dlatego z pleneru zrobili weekendowy wypad w góry. To była świetna decyzja! Do dziś miło wspominam zarówno tę sesję, jak i niespodziewane spotkanie na szlaku!. 


Naturalna sesja ślubna

Naturalna sesja ślubna Patrycji i Marcina

Plener z Patrycją i Marcinem był czystą przyjemnością. Spokojny, naturalny, rustykalny klimat wspomagany piękną pogodą dał nam masę możliwości. 

Jeśli myślę o haśle naturalna sesja ślubna to w pierwszej chwili przychodzi mi do głowy coś w fajnym i prostym otoczeniu. Chodzi też o klasyczne pozy i naturalne momenty bez zbędnego pozowania i przesadzania. 

Taką właśnie sesję chciałem uzyskać pracując z tą niezwykle sympatyczną parą. Czy się udało? Zobaczycie sami. Moim zdaniem jest sporo luzu, przestrzeni i niewymuszonych póz.

Co zrobić, by uzyskać taki efekt? Przede wszystkim dobrze się bawić. Patrycja i Marcin mają w sobie sporo luzu i nie starali się w trakcie wykonywania zdjęć robić czegoś na siłę. Było dużo gadania, śmiania się i to pozwoliło zbudować genialną atmosferę. 

Naturalna sesja ślubna

Samo miejsce też nie było jakieś wyszukane. Ot, lokalne pola i łąki w okolicy ich miejsca zamieszkania. Już nie raz wspominałem, że czasem zwykła lokalizacja jest lepsza niż coś bardzo wymyślnego. Oczywiście, to zależy od charakteru sesji, ale w tym wypadku zależało nam właśnie na czymś prostym.

Żeby tego wszystkiego dobrego nie było mało, to pogoda nam dopisała wręcz idealnie. Momentami mieliśmy bardzo ostre i gorące słońce, które idealnie nadawało się do pokazania pięknych cieni, a za chwilę trafialiśmy na wielką chmurę, która pozwalała wykonać bardzo klimatyczne i delikatne portrety.

Sesja ślubna na Śląsku

Gdybym miał wybrać jedno miejsce, które mi bardzo zapadnie w pamięć z tej sesji to pole ze snopkami siana. Brakowało mi takiej fotografii, gdzie fajnie ułożone snopki prezentują się jako niebanalne tło. Ostre światło podczas wykonywania fotografii z takim tłem tylko wzmocniło efekt i uwidoczniło piękną strukturę.

Udało mi się też wykonać kilka bardzo przyjemnych portretów pod światło. Daje to świetne, bajkowe efekty, których nie da się zastąpić. W tych kilku kadrach, które dziś Wam prezentuję są trzy takie fotografie.

To jedna z moich ulubionych sesji w 2018 roku. Świetna para, piękne miejsca i cudowna pogoda!


Fotografia Ślubna Katowice

Fotografia ślubna Katowice

Dziś pokażę Wam sesję miejską, którą wyjątkowo lubię. To nawet nieco zabawne, że wykonałem ją w miejscu naszych częstych rodzinnych spacerów. Mam tam bardzo blisko, a architektura tego miejsca sprawia, że lubię tam przebywać. Często też właśnie tam umawiam się z parami na kawę…

Pamiętam, gdy tuż po stworzeniu tego miejsca zawsze spotykałem tam fotografów, którzy robili zdjęcia nie tylko samej architekturze, ale też parom ślubnym. Trochę mnie wtedy irytowało, że fotografia ślubna Katowice, to NOSPR i Muzeum Śląskie. Z czasem jednak miejsce straciło zainteresowanie, efekt nowości minął, a ja dopiero wtedy zacząłem odkrywać to miejsce przez pryzmat fotograficznego obiektywu. Tak to już jest, że fotografia, a w moim wypadku głównie fotografia ślubna Katowice każde oglądać w całkiem inny sposób. Robi to zresztą z każdym miejscem, w którym przychodzi mi pracować.

Fotografia ślubna Katowice

Sesja Ślubna Martyny i Michała składa się z dwóch części. Zdjęcia, które oglądacie to część miejska. Tego dnia wykonaliśmy jednak też wiele zdjęć w bardziej romantycznym, rustykalnym otoczeniu łąk i skałek Jury Krakowsko Częstochowskiej. 

Na tych zdjęciach dobrze widać rolę światła. Gdy fotografuje się architekturę świetne jest ostre, intensywne słońce, które jednak nie nadaje się do tworzenia romantycznych portretów. Ta sesja  ślubna wyszła świetnie, bo mieliśmy dobry plan. W czasie ostrego słońca wykorzystaliśmy cienie i kontrasty tworzone przez niecodzienną architekturę Katowickiej Strefy Kultury, a miękkie złociste zachodzące promienie pozwoliły na zbudowanie intymnych i romantycznych kadrów na Jurze.

NOSPR, Muzeum Śląskie i MCK

Jak widzicie na kilku z tych zdjęć właśnie cienie grają pierwsze skrzypce. Tworzą świetne cięcia zarówno przy portrecie pana młodego, detalu czy szerokim kadrze. Dzięki takiemu światłu można uzyskać nietypowy efekt nawet w tak pozornie nieatrakcyjnym miejscu jak wjazd z zamkniętą blaszaną bramą. Gdy pracuję w tak dużym słońcu cały czas muszę mieć kontrolę nad światłem. Architektura w tym miejscu jest o tyle fajna, że zawsze można znaleźć też zacienione miejsce – to w takiej zacienionej przestrzeni wykonałem zdjęcie Martyny i Michała na schodach czy dyptyk portretujący tę parę. 


Reportaż ślubny Kraków

Reportaż ślubny Kraków

Taki reportaż ślubny Kraków pokazuję mi troszkę z innej strony. To w zasadzie okolice Krakowa, ale klimat podobny! Zawsze pozytywnie nastawieni ludzie, mega otwarci i bawiący się w sposób trudny do opisania. Lubię jeździć na zdjęcia w tamte strony, bo to gwarantuje ciekawy materiał.

Dziś mam dla Was zdjęcia z ślubu Ani i Michała. Ślubu, któremu towarzyszyła masa emocji i pozytywnej energii. Nie było w tym dniu miejsca na nudę! 

Przygotowania zacząłem u Pana Młodego i to w tym momencie przekonałem się na 100%, że to będzie udany dzień. Może i było troszkę stresu, ale wesoła atmosfera ciągle unosiła się w powietrzu. Wydaje mi się, że od wejścia złapaliśmy podobny klimat i bariera My – Pan Fotograf została przełamana. Spokojnie współpracowaliśmy na bardzo przyjacielskich zasadach.

Reportaż ślubny Kraków

U Pani Młodej zresztą nie było inaczej, do dziś pamiętam kilka wesołych momentów i wybuchów śmiechu – wspominaliśmy to nawet razem z Anią i Michałem kilka miesięcy po weselu.

Na ślubie były łzy i uśmiechy. Fotografowanie takich ludzi daje mi ogromnego, pozytywnego „kopa”. Wiem, że to właśnie te momenty wzruszenia, delikatne gesty, złapanie się za dłonie są dla Was najważniejsze, dlatego staram się być bardzo czujny, by w ciekawy sposób zapamiętać dla Was te chwile. Myślę, że tu udało się to w 100%.

Wesele w Krakowie

Naszym ostatnim etapem tego dnia było odjazdowe wesele. Wesele podczas, którego nie brakowało niczego. Sama selekcja zdjęć (z powodu ogromnej ilości materiału) była potwornie trudna, a co dopiero ułożenie dla Was materiału na blogu. Ciekawa, drewniana sala pozwalała kreatywnie kadrować i wykorzystywać, w inny niż standardowy sposób, światło. Goście, którzy w tańcu zdecydowanie się nie oszczędzali oraz rozmowy pełne emocji i gestów, to coś co jest najważniejsze dla mnie w tym dniu. 

Nie ukrywam, że bardzo polubiłem się z Anią i Michałem i bardzo się cieszę, że mogłem im towarzyszyć w tym bardzo ważnym dniu.
Zapraszam Was do oglądania.


jak przygotować się do sesji ślubnej

Jak przygotować się do sesji ślubnej?

Dziś postaram się krótko odpowiedzieć na pytanie, które pada w chwili, gdy umawiam się z parą na plener ślubny. Jak przygotować się do sesji ślubnej? Sprawa jest niezwykle prosta, ale nie dziwię się, że o to pytacie. Ja mam doświadczenie budowane na kontakcie z wieloma parami, na plenerze ślubnym byłem już dziesiątki razy, a Wy? Zwykle jest to Wasz pierwszy raz, dlatego chętnie podzielę się z Wami kilkoma wskazówkami.

Napiszę Wam jak przygotować się do sesji ślubnej i pokażę kilka zdjęć, na których zobaczycie dwie idealnie przygotowane pary. To Dominika i Piotr, którym robiłem zdjęcia w Mikulovie oraz Marta i Paweł, z którymi byłem we Wrocławiu.

Jak przygotować się do sesji ślubnej?

Co sprawiło, że te pary przygotowały się idealnie. Otóż… nie zrobiły nic. I to naprawdę bardzo ważne! Plener ślubny to nie czas na kombinowanie z nowym uczesaniem czy ekstrawaganckim makijażem. Dobrze jest wykorzystać sprawdzony zestaw detali z dnia ślubu, ale jeśli macie ochotę na zmianę fryzury czy makijażu, to wykorzystajcie wariant bardziej codzienny. Rozpuszczone włosy czy delikatny, dzienny makijaż doda naturalności Waszym zdjęciom.

Poza tym bardzo ważne są buty. Serio, czasami robimy sporo kilometrów, chodzimy po leśnych ścieżkach i łąkach – eleganckie szpilki potrafią umęczyć ich posiadaczkę bardzo szybko. Warto mieć trampki lub balerinki w zapasie. Generalnie warto zadbać o swój komfort i nie zapominać, że robicie to dla siebie. Zawsze staram się dostosowywać do Waszych potrzeb. Są pary, które potrafią obejść ze mną pół miasta, albo spędzić osiem godzin w aucie, innym wystarczy rustykalna sesja ślubna w okolicznym lesie lub skansenie. By zrobić naprawdę świetną sesję wystarczy godzina lub dwie samego robienia zdjęć. Reszta to zwykle dojazdy, przerwy na przekąski, zmiany lokalizacji.

Plener ślubny bez stresu!

I choć sesję można zrobić w jedno, krótkie popołudnie, to warto wygospodarować sobie na nią cały dzień. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, ale sesja ślubna zaraz po ciężkim dniu w pracy, to nie zawsze dobry pomysł. 

Ostatnia moja rada dotyczyć będzie pogody. Z jednej strony nie ma potrzeby tak się jej bać. Upał i ostre słońce, to wcale nie jest „idealna pogoda na zdjęcia”. Ale przygotujcie się na kaprysy typowe dla naszego klimatu. Nie ma sezonu bym nie musiał przełożyć kilku sesji z powodu opadów deszczu. To naprawdę całkiem normalne.

I jak piszę za każdym razem: najważniejsi jesteście Wy. Czujcie się dobrze, bądźcie wypoczęci, cieszcie się wspólnie spędzanym czasem – to przepis na idealną sesję plenerową. 


Sesja ślubna na jurze

Sesja ślubna na Jurze

Sesje na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej zawsze kończyły się bardzo udanymi zdjęciami. Lubię klimat tego miejsca, rozległe polany, klimatyczne lasy i piękne skałki. To jedno z moich ulubionych miejsc w okolicy.
Żaneta i Piotrek, bo to ich zdjęcia będziecie dziś oglądać, wybrali razem ze mną okolice Mirowa i Pustynię Błędowską jako miejsce ich zdjęć ślubnych. Taka sesja ślubna Śląsk pokazuje od innej strony. Nie ma kopalń, zabudowy – za to jest piękna natura, która sprzyja pięknym zdjęciom. 

Sesja ślubna na Jurze

Początek naszej sesji to świetny las. Staraliśmy się tam wykorzystać wszystko co było dostępne. Cudowne i delikatne światło oraz przyjemny wiaterek. Całość stworzyła magiczny klimat.
Potem zobaczycie dużo fotografii z piękną zielenią. Staraliśmy się by nie było zbyt sztywno, więc jest trochę luźnych fotografii gdzie widać trampki Żanety oraz portret Piotrka z papierosem.

Atmosfera była bardzo dobra, mimo pogody, która nie zawsze nam sprzyjała. Były momenty, że musieliśmy się chować pod skałkami, bo deszcz nie ustępował. Najważniejsze, że fryzura nie została naruszona, a aparaty przetrwały! Mimo takiej niespodzianki, humory nie przestały nam dopisywać, a i udało się nawet „popełnić” jedno ciekawe zdjęcie z deszczem w tle!

Pamiętajcie, że to wy jesteście najważniejsi na zdjęciach i jeśli tylko podejdziecie do tematu pozytywnie, to sesja na pewno będzie udana. Zobaczycie tu zresztą jedną fotografię gdzie widać Żanetę i Piotrka, którzy aż wyskoczyli do góry ze szczęścia na widok promieni słońca i przechodzącego deszczu.

Jura krakowsko-częstochowska

Momenty niepogody wynagrodziła nam końcówka sesji na Pustyni Błędowskiej. Tam już mieliśmy się zbierać do domu, bo czuliśmy, że z pięknego zachodu słońca nic nie będzie. Na szczęście zostaliśmy jeszcze kilka minut i mogliśmy się cieszyć niesamowitym światłem.
Na tej sesji było w zasadzie wszystko. Spokój i cisza przed burzą na początku. Potem trochę niepokoju co dalej, bo deszcz nas mocno zaskoczył. Kończyliśmy za to w bardzo dobrych humorach.
Ta sesja ślubna na Jurze jest jedną z moich ulubionych. Lubię ten klimat i lubię tę parę. Wszystko nam tu zagrało!


Cechy reportażu ślubnego

Cechy reportażu ślubnego

Dziś pokażę Wam kilka zdjęć reportażowych, które zobrazują jakie cechy reportażu ślubnego są dla mnie najważniejsze. Jeśli obserwujecie mnie na Facebooku lub Instagramie, albo jeśli zaglądacie czasem tu na bloga, to na pewno zauważyliście, że reportaż ślubny, to część mojej pracy, którą lubię najbardziej. Gdy nie mogę wpłynąć na to co się dzieje, gdy muszę błyskawicznie reagować na to, co wokół mnie, wtedy czuję się jak ryba w wodzie.

Cechy reportażu ślubnego

Widzicie tę radość Dominiki i spoglądającego na nią Piotra? Ten moment trwał tylko kilka sekund, ale dzięki temu, że go uchwyciłem Dominika pozostanie dla mnie najweselszą panną młodą z jaką pracowałem. Złapać moment szczęścia młodej pary, to ważny element każdego reportażu.

Istotne jest by być czujnym w każdym momencie. To zdjęcie zrobiłem czekając pod kościołem na przyjazd pary młodej. Mogłem mieć wtedy chwilę przerwy, robić cokolwiek. Dzięki doświadczeniu wiem jednak, że właśnie w takich cichych, pozornie nudnych chwilach można złapać idealny, nieoczywisty kadr, który zainteresuje widza.

Zdjęcia z wesela czy ślubu, to przede wszystkim emocje. Prawda, że zdjęcie na którym wzruszony dziadek przytula Dominikę będzie pamiątką na lata? Takie zdjęcia, na których pokazuję więź łączącą bliskich sobie ludzi, sprawiają, że moja praca jest ważna. 

Ale przecież wesele to nie tylko wzruszenia, to też śmiech, radość i zabawa. Dlatego krążąc między gośćmi szukam wesołych momentów. Przykładem takiego zdjęcia może być kadr z chwili, w której Dominika i Piotr prezentują film przygotowany dla rodziców. Wywołał on mnóstwo pozytywnych emocji, które pokazałem w dynamiczny sposób. 

Ważne jest też to, w jaki sposób zaprezentuję potem zdjęcia. Nawet najciekawsze kadry nieumiejętnie złożone będą tworzyć dłużący się, nudny pokaz slajdów. By opowiedzieć dobrą historię potrzeba wprawy, trzeba czymś zainteresować odbiorcę, zaskoczyć go. Fajną opcją na budowanie ciekawej narracji może być interesująca kolejność następowania po sobie fotografii. 

Gdy robię zdjęcia z wesela nie unikam eksperymentów. W trakcie tańców mam możliwość szukania ciekawych ujęć, momentów, miejsc, odbić, świateł i emocji. Wszystkie cechy reportażu ślubnego są ważne, ale przede wszystkim fotografie powinny mieć charakter. Fotograf powinien mieć jakąś wizję, odwagę, by pokazywać wydarzenia przez pryzmat swoich umiejętności i swojej wrażliwości.