fotograf ślubny śląsk

Fotograf ślubny Śląsk

Fotograf ślubny Śląsk

W dzisiejszym wpisie opowiem Wam o kilku zdjęciach z pewnego ślubnego reportażu. O tym, że na fotografii nie zawsze w centralnym punkcie musi stać para młoda, a sylwetki nie muszą być ukazane od głowy, aż do samych stóp.

Ludzie często mają tradycyjne podejście do fotografii z dnia ślubu. Muszą być ładne, czytelne, dobrze wyglądać w albumie. Im więcej, tym lepiej. Jako fotograf ślubny Śląsk znam najlepiej, tu najwięcej pracuję. I choć tradycji weselnych jest tu wiele i wciąż są one żywe i kultywowane, to kwestia „ładnych zdjęć” poruszana jest czasem przez starsze pokolenia rodziców i dziadków. Mam szczęście do odważnych i pewnych siebie par, które lubią moje reporterskie podejście i pozostawiają mi pełną swobodę w snuciu fotograficznych opowieści.

Bo reportaż to opowieść. I jak dobra opowieść, tak dobry reportaż nie może składać się jedynie setek portretów. Trzeba je umieścić w jakimś miejscu, wśród ludzi i wydarzeń. Tak właśnie robię. Dziś zobrazuję to przy pomocy kilku zdjęć ze ślubu Agnieszki i Janusza. Tamtego dnia fotograf ślubny Tychy odwiedził i miał mnóstwo okazji do świetnych kadrów.

W moim reportażu nie może zabraknąć ludzi, którzy wraz z młodą parą przeżywają ten dzień. Goście nigdy, tak po prostu, nie czekają. Oni wciąż gdzieś pędzą, witają się, śmieją, szukają spokojnego kąta na papierosa. Oczekiwanie na parę młodą, to świetny moment na takie zdjęcia. Lubię też fotografować ludzi w kościele. Szczególnie dzieciaki, które często zwyczajnie się nudzą, ale także dorosłych – w chwilach skupienia, wzruszenia, lub… w miej oczywisty sposób.

Tego dnia najważniejsi są młodzi, lecz i tu można szukać ciekawszych rozwiązań, które urozmaicą fotograficzną opowieść i sprawią, że całość będzie oglądało się z przyjemnością. Wiatr rozwiewający welon, przysięga uchwycona zza pleców księdza czy nietypowo skadrowane wejście do kościoła, to tylko kilka przykładów. I choć nie są to może zdjęcia tworzone z myślą o ramce nad kominkiem, to często jest tak, że właśnie one stają się ulubionymi zdjęciami z dnia Waszego ślubu.

 


zdjęcia ślubne patio park

Zdjęcia ślubne Patio Park - Ania i Grzegorz

Zdjęcia ślubne Patio Park

Mam dla Was kilkanaście zdjęć z wesela Ani i Grzegorza, które odbyło się w sali, którą bardzo lubię czyli Patio Park w Katowicach. Zdjęcia ślubne Katowice pokazują od innej strony. Pokazuję w nich wnętrza kościołów, ludzi którzy tu mieszkają, no i przede wszystkim parę młodą.

Ten dzień zacząłem od ceremonii w kościele. 

Dwa zdjęcia od których zacznę ten wpis to zieeew… i gest przeżegnania się. Lubię takie momenty. Coś mniej oczywistego, coś pokazującego szerzej ten najważniejszy dzień.

Kolejne zdjęcia, to po prostu ceremonia zaślubin. Początek pokazujący w całości scenę, a potem czas na kilka portretów. Przede wszystkim lubię to zdjęcie, gdzie Ania szczerze się uśmiecha.

Wyjście z kościoła w lekkim deszczu? Nie ma problemu. Tylko co to był za deszcz… nie tylko z nieba, ale także ryżowy! Bardzo fajny i dynamiczny kadr udało się tu złapać. Kolejne dwa zdjęcia dla Was.

Na sali w oczekiwaniu na Anię i Grześka starałem się znaleźć jakieś gesty, miny, charakterystyczne elementy. Tu dwa takie elementy rzuciły mi się w oczy. Fajny napis, który zdecydowanie określił klimat tej imprezy i mina dziewczynki.

Z pierwszego tańca do tego wpisu użyłem dwóch zdjęć. Jedno, świetne z Anią w roli głównej, a drugie pokazujące klimat sali w mocnej czerni i bieli!

A ta fotografia mocno określa mój styl w jakim staram się głównie fotografować na parkiecie. Dłonie, emocje, gesty, nieoczywiste oświetlenie. Tak jest!

W dniu ślubu są ważne momenty jak np. podziękowania dla rodziców. Zbierają się wszyscy goście i np. oglądają wspólny film przygotowany przez parę młodą. Emocji na twarzach wtedy nie brakuje!

Taniec to ludzie. W jednym kadrze staram się ich zmieścić jak najwiecej, by fotografia była wielowarstwowa, a nie jednowymiarowa. W tym wypadku na prawdę dużo się dzieje!

Kolejny zestaw czterech zdjęć pokazuje wszystko, co się dzieje na weselu. Od drobnych szeptów gdzieś między stołami, przez tańce gdzieś w tle – na drugim planie, po klasyczne sejfie.

Są też momenty bardziej przygotowane. DJ uruchamia ciężki dym i puszcza odpowiednie światła. Mam wtedy chwilę na kilka takich wizualnie atrakcyjnych kadrów.

W ten sposób doszliśmy do końca. Nic tu szczególnego nie napiszę. Zawsze szukam odpowiedniego zdjęcia na zakończenie. I taka oto fotografia znalazła się w tym skrócie wesela w Katowicach.


Fotograf ślubny Dawid Zieliński

Fotograf ślubny Dawid Zieliński

W dzisiejszym poście nie będzie zbyt wiele o fotografii ślubnej, nie będzie żadnego reportażu, ani sesji plenerowej. Przecież w jakiś sposób, to wszystko się zaczęło, a praca jest tylko częścią mojego codziennego życia. Ale, żeby nie było zbyt prywatnie i offtopowo, wciąż pozostanę w temacie zdjęć, bo fotograf ślubny Dawid Zieliński uprawia fotografię nie tylko ślubną.

Fotografia nie interesowała mnie w dzieciństwie. Dopiero, gdy na świecie pojawił się pierwszy syn kupiłem aparat cyfrowy i zacząłem fotografować. To były zwykłe zdjęcia z wakacji i spacerów. Lubiłem to robić, a często mam tak, że gdy coś mnie zainteresuje, to od razu mam ochotę wiedzieć wszystko na ten temat. W ten sposób pojawiła się pierwsza lustrzanka, a z nią pierwsze warsztaty, konkursy i publikacje na stronach zrzeszających miłośników fotografii. Robiłem naprawdę mnóstwo zdjęć o bardzo różnorodnej tematyce i po latach pojawił się moment, w którym całą moją fotograficzną energię skupiłem na pracy. Wtedy właściwie nie miałem czasu i nie odczuwałem potrzeby, by fotografować „po godzinach”. Ale ten stan nie trwał długo.

Przyszedł moment, w którym chciałem przetestować nowy sprzęt. Przed zakupem wypożyczyłem go i zabrałem na kilkudniowy wyjazd w Bieszczady. Byłem zachwycony możliwościami tego aparatu, a fotografowanie po godzinach znów zaczęło sprawiać mi frajdę. Od tego czasu mam aparat na każdym rodzinnym wyjeździe. 

Bardzo lubię fotografować rozrabiających chłopaków, ale zdarzy mi się też popełnić jakieś ustawione zdjęcie, a nawet autoportret. Gdy nie mamy w planach żadnych rodzinnych podróży, wychodzę czasem na miasto, by zrobić sobie fotograficzny spacer. To świetny trening, który nie tylko pozwala mi ćwiczyć robienie zdjęć, ale też zmusza mnie do kreatywności. Gdy kolejny raz idę tą samą ulicą i wciąż znajduję nowe motywy, kadry i ispiracje, to wiem, że w temacie fotografii nie ma miejsca na nudę i rutynę. 

Jak widzicie fotograf ślubny Dawid Zieliński, to też oficjalny fotograf rodziny Zielińskich. Z czasem, coraz bardziej doceniam codzienność i prostotę. I tak jak w fotografii ślubnej, tak też prywatnie uwielbiam niewymuszone pozy i reporterskie kadry. 


reportaż ze ślubu

Reportaż ze ślubu Mariny i Mateusza

Dziś mam dla Was reportaż ze ślubu Mariny i Mateusza. Możecie się przygotować na sporą dawkę emocji i ostrego grania. Było czadowo i rockowo.

Jesteście ciekawi jak wyglądał ich dzień? To czytajcie dalej.

Wszystko zaczęło się przy granicy z Czechami, bo w miejscowości Gorzyczki. To tam odbyły się przygotowania. Duży dom, ogromna przestrzeń, sporo ludzi. Fajnie fotografować w takich warunkach, w których nic nie ogranicza. W dniu ślubu Mariny i Mateusza przeważał spokój. Raczej nie było stresu i wszystko przebiegało zgodnie z planem, dzięki czemu mogłem swobodnie uchwycić naturalne momenty tego dnia.

Reportaż ze ślubu

Ślub odbył się w pobliskich Gorzycach, w dużym i przestrzennym kościele. Świetne kazanie księdza rozluźniło zdecydowanie atmosferę i cała ceremonia przebiegła bardzo sprawnie. Po powiedzeniu sakramentalnego „tak” udaliśmy się na, jak się potem okazało, wystrzałowe wesele!

Dom Przyjęć „Anna” jest położony bardzo blisko domu Mateusza, więc całość była w niewielkich odległościach. Fajna dwupoziomowa sala dała wiele możliwości na ciekawe kadry, ale nie to było najważniejsze. Za muzyczną oprawę odpowiadał świetny DJ Artur Mazurek, który dopasował muzykę idealnie do całego towarzystwa. 

A co się działo na samym weselu? Świetna impreza, niesamowity klimat. Goście dawali czadu na każdym kroku. Muzyka bardziej dla starszych uczestników? Nie ma sprawy, parkiet pełny zadowolonych gości.
Coś bardziej w klimatach metalowych na weselu? Czemu nie? Jeśli tylko ekipa to czuje, to całość na pewno wyjdzie super. Nie bójcie się wpleść swoich klimatów muzycznych w Wasze wesele. To Wasz dzień. Goście na pewno to zrozumieją.

Zdjęcia z wesela

Zdążyliśmy ogarnąć w tym dniu wszystko: pamiątkowe zdjęcia z gośćmi, zdjęcie grupowe i zostało jeszcze bardzo dużo czasu na realizację soczystego reportażu. 

To końcówka roku. Pewnie pojawi się jeszcze jeden wpis, ale trochę bardziej osobisty. Chciałem Was tymczasem zaprosić do odwiedzania mojego bloga w nowym roku, bo pojawi się sporo nowości i więcej interesującej treści.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i Wesołych Świąt.


Fotograf ślubny Kraków

Fotograf ślubny Kraków

Dziś pokażę Wam kilka kadrów z pleneru w Zakrzówku. To był bardzo prosty plener, Karolina i Jakub nie mieli jakiś skonkretyzowanych pomysłów (poza jednym). Dla nich najważniejsi byli oni sami – właśnie dlatego świetnie mi się z nimi pracowało i wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z tych zdjęć. 

Jako fotograf ślubny Kraków znam już całkiem dobrze. Wielokrotnie byłem na sesjach ślubnych na Rynku, Kazimierzu czy na Wawelu. Krakowskie kawiarenki i stare uliczki mają wiele uroku i są wyjątkowo wdzięcznym tłem do fotografowania par. I ,choć Karolina i Jakub są z Krakowa i ich reportaż ślubny wykonywałem właśnie tam, to nie mieli oni w planach zabierać mnie na spacer po mieście. Karolina kocha konie – to ich obecność na kilku zdjęciach była dla niej ważna. Ten pomysł bardzo mi się spodobał! Karolina ma podejście do tych zwierząt, zna je i spacer po łąkach z końmi był czystą przyjemnością.

Fotograf ślubny Kraków

Jednak najwięcej uroku mają zdjęcia, które zrobiłem właśnie nad Zalewem Zakrzówek. Kolor włosów Karoliny i ciepły odcień jej sukienki wyglądają fantastycznie na tle wody. Gdy wykonywałem portret Jakuba, pochmurne niebo całkowicie zmieniło kolor tafli wody i całość ma chłodny, męski charakter. Co najważniejsze – Karolina i Jakub świetnie się czuli w swoim towarzystwie i w tym miejscu. Dzięki temu nie zabrakło zdjęć pełnych szczerej radości z bycia razem. 

Sesja ślubna Zakrzówek

Reportaż ślubny to jednak całkiem inna bajka. Uwielbiam te zdjęcia w ruchu pełne szczerych emocji, wyczekiwanie na moment. Muszę jednak przyznać, że plenery ślubne potrafią być niemniej przyjemne i zaskakujące. Wtedy macie okazję, by pokazać siebie, łączące Was uczucie, zainteresowania i miejsca, które lubicie. Często, gdy widzę Was w trakcie pleneru spokojnych i rozluźnionych mam okazję poznać Was bliżej. Stres związany ze ślubem macie wtedy już za sobą, z przyjemnością dzielicie się ze mną świeżymi wspomnieniami, a i ja też zawsze mam Wam coś do opowiedzenia. 

Fotograf ślubny Kraków, jak i każde inne miejsce, widzi oczyma pary, którą fotografuje. Każdy taki spacer jest odkrywaniem miejsc na nowo. Dlatego, gdybyście mieli ochotę na zdjęcia w Zakrzówku, to za każdym razem chętnie się tam wybiorę. 


kolorowe jeziorka sesja

Kolorowe Jeziorka sesja Asi i Darka

Kolorowe Jeziorka sesja z Asią i Darkiem.

Kiedy wybierasz się w odległe miejsce na sesję musisz być gotowy, że coś się może wydarzyć. Tak było w tym przypadku. Trasa z Katowic w okolice Kamiennej Góry to ponad 3 godziny drogi, więc szybko licząc w obie strony będzie to około 7h z krótką przerwą na kawę. Nam całość zajęła 10 godzin. Czemu? Zaraz się dowiecie.

Najpierw jednak zacznę od samych zdjęć. Miejsce było już mi znane, bo rok wcześniej byłem tam z inną parą. Wiedziałem, że ma ono niesamowity potencjał i nie chciałem zakończyć na jednym wypadzie, więc zaproponowałem Kolorowe Jeziorka jako miejsce na sesję Asi i Darkowi. Zdecydowali się i, z tego co wiem, są bardzo zadowoleni!
Ich plener ślubny okazał się jednym z moich ulubionych w ubiegłym roku. Przepiękna lokalizacja, ale przede wszystkim para, która czuła się podczas zdjęć bardzo swobodnie. W czasie zdjęć towarzyszył nam też ich piesek, który także znalazł się na kilku fotografiach, a Asia i Darek otrzymali je do prywatnego archiwum.

Kolorowe Jeziorka sesja

Żeby wszystko zgrało się idealnie trafiliśmy na świetną pogodę. Bywało tak, że przyświecało nam ostre słońce, które świetnie oddawało niesamowitą fakturę tego miejsca oraz podkreślało bajeczne kolory. Gdy jednak chcieliśmy wykonać delikatny portret, to z pomocą nadciągały chmury.

Wyjątkowa sesja ślubna

Dzięki temu, że znałem to miejsce, to poruszaliśmy się tam sprawniej. Wiedziałem gdzie, jakiego kadru i efektu mogę się spodziewać. Cała sesja przebiegła dosyć sprawnie i bez żadnych opóźnień. Za to przeżyliśmy „fajną” przygodę jadąc z powrotem. Auto odmówiło nam posłuszeństwa i musieliśmy czekać na autostradzie na lawetę. Takie rzeczy niestety się zdarzają, ale nie ma tego złego co, by na dobre nie wyszło. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się mimo niezbyt przyjemnej sytuacji. 

Najważniejsze, że efektem są świetne fotografie, którymi dzisiaj z Wami się podzielę. Ja ze współpracy z Asią i Darkiem jestem bardzo zadowolony – mam nadzieję, że Wam też ta sesja ślubna przypadnie do gustu.


zdjęcia z wesela

Zdjęcia z wesela

Bardzo lubię wykonywać zdjęcia w trakcie wesela. W czasie trwania weselnego przyjęcia nikt już nie zwraca na mnie uwagi, wszyscy pochłonięci są zabawą. Mnie też udziela się ta atmosfera, łatwiej wejść mi w tańczący tłum, podejść blisko do wznoszących toast, być tuż obok rozmawiających w zaciszym kącie. Dziś pokażę Wam kilka takich weselnych kadrów z wesela Asi i Przemka.

Zdjęcia z wesela muszą być dynamiczne, muszą oddawać klimat świetnej zabawy. Muszą ukazywać nie tylko najważniejsze i wyjątkowe chwile w dniu ślubu. Reportaż powinien ukazywać też to, co dzieje się poza głównym tematem. 

Zdjęcia z wesela

Osobiście uwielbiam szukać fajnych motywów poza taneczną salą. Choć pierwsze zdjęcie jest właśnie z sali, gdyż to kadr, którego nie może zabraknąć w materiale z dnia ślubu. Jest dynamiczne, bo ludzie są w ruchu, a ja stoję wśród nich. Odbicie w suficie sprawia, że kadr jest dużo ciekawszy. Inne zdjęcia pokazują chwile z tańca i zabawy – są to ujęcia z bliska, na których doskonale widać emocje. Zdecydowanie warto się przełamać i fotografować z niewielkiej odległości – to takie fotografie mają największy ładunek emocjonalny. 

Kolejne trzy zdjęcia to kadry, którymi lubię przeplatać te najważniejsze momenty w reportażu. Pokazują one, że poza parkietem też się dzieje, bo przecież wesele to nie tylko tańce! To też rodzinne spotkanie, dzień pełen wrażeń, dobre jedzenie i picie. Zamyślony, starszy pan spacerujący po korytarzach świetnie skomponował się z obrazem wiszącym w holu. Detal z dłońmi nalewającymi bimber to motyw, który również pojawia się w każdym moim reportażu. Czasem to dłonie wznoszące kieliszek do toastu, nalewana wódka lub bimber, czasem dłoń z kieliszkiem wina. Ostatnie zdjęcie ukazuje gości spędzających chwile na zewnątrz. W piękną pogodę w ogródkach przy sali potrafi się wiele dziać, więc często tam zaglądam. Balony, bańki, biegające dzieci, rozmowy, papierosy – to momenty, które warto uwiecznić. 

Weselne kadry

Przyjęcie trwa wiele godzin, więc zdjęcia z wesela powinny pokazywać wszystkie składniki tego wyjątkowego dnia. Różnorodność i dynamika, to cechy, które cenię w zdjęciach z wesela w reportażu ślubnym. 


W dniu ślubu

W dniu ślubu

Dziś napiszę trochę o  tym jak pracuję w dniu ślubu, a przy okazji zobaczycie kilka zdjęć ze ślubu Kasi i Nikodema, które wybrałem tak, by pokazać Wam kluczowe momenty, chwile, które muszą znaleźć się w ślubym reportażu.

Zasada, którą kieruję się w trakcie każdego ślubu dotyczy braku mojej ingerencji w wydarzenia. Zrodziła się ona całkowicie naturalnie. Od pierwszego ślubu, na którym fotografowałem, wiedziałem, że przede wszystkim nie mogę przeszkadzać. Oczywiście, nie jest tak, że udaję, że mnie nie ma. Chętnie wiążę krawaty panom młodym, oddaję się przyjemnym pogawędkom z zestresowanymi rodzicami, a gdy mnie pytacie jak się ustawić w trakcie błogosławieństwa – zawsze szczerze doradzam. Jednak nigdy Was nie poproszę byście do zdjęć powtórzyli jakąś czynność i nie będę do Was machać, byście zerknęli w moją stronę. Wyjątkowe chwile w dniu ślubu dzieją się same, a moim zadaniem jest je po prostu uwiecznić.

W dniu ślubu

Jednak z moją zasadą wiązał się pewien problem, który towarzyszył mi przez pierwszych kilka, a nawet kilkanaście ślubów. By tworzyć ciekawe kadry pełne emocji, by te wyjątkowe chwile w dniu ślubu pokazać w ciekawy sposób, trzeba podejść blisko. Przemieszczanie się w kościele pełnym doniosłej ciszy, wejście w tłum gości lub wyjście na środek pustej sali, kucanie, stawanie na palcach i przyklejanie się do ściany – to coś, co robię setki razy w ciągu tego dnia. Teraz nic sobie z tego nie robię, ale początkowo nie było łatwo się przełamać. By zrobić zdjęcie Kasi w trakcie przygotowań musiałem całym ciałem przylgnąć do drzwi, by fotografować Nikodema musiałem kucnąć. Gdy robiłem zdjęcie dłoni trzymających kieliszki musiałem podejść do stolika i wejść między gości, tak samo przy zdjęciu bawiących się gości. 

Wasz dzień

Można powiedzieć, że pracując z Wami w dniu ślubu zawsze staram się znaleźć złoty środek między byciem „niewidzialnym”, a zamiarem stworzenia jak najlepszych kadrów. Co ciekawe, długo wydawało mi się, że wszyscy goście na mnie patrzą i mnie oceniają. Piszę „wydawało mi się”, bo teraz wiem, że zdecydowana większość mnie nie zapamiętuje, a oglądając zdjęcia często dziwią się, że byłem wtedy tak blisko i uchwyciłem ten konkretny moment.


Wybór zdjęć ze ślubu

Wybór zdjęć ze ślubu

Zdarzyło mi się wielokrotnie usłyszeć legendarne w fotograficznych kręgach pytanie: „Czy możemy otrzymać wszystkie zdjęcia, które zrobiłeś?”. Odpowiedź zawsze brzmi przecząco. Zawsze też staram się wyczerpująco argumentować moją  odmowę, bo wierzcie mi – zawsze oddaję Wam wszystkie wartościowe kadry, na których uwieczniłem wyjątkowe chwile w dniu ślubu. 

Wybór zdjęć ze ślubu nie jest łatwy. Szczególnie, gdy wydarzenie jest naprawdę wyjątkowe. Tak było ze ślubem Mariny i Mateusza, gdzie dobrym zdjęciom sprzyjało wyjątkowo wiele czynników. „To czemu nie oddasz ich wszystkich?”. 

Wybór zdjęć ze ślubu

Na ślubie wykonuję około 5 tysięcy zdjęć z czego parom oddaję średnio 10%. Piszę „średnio”, gdyż za każdym razem oddaję Wam wszystkie najlepsze ujęcia – zdjęć, więc może być trochę więcej lub mniej. Zależy to od prostych czynników, np. czasu pracy czy liczby gości. Nie ma możliwości, bym wyrzucił dobre zdjęcie tylko dlatego, że przekroczyłem wartość ustaloną miedzy nami w umowie. 

Bardzo często wykonuję zdjęcia seriami. W trakcie selekcji przeglądam więc kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt niemal identycznych kadrów, w których ręka makijażystki zbliża się do twarzy panny młodej, a goście krzątają w trakcie przygotowań. Z nich wybieram idealny moment i uwierzcie mi, reszta to tylko słabsze kopie, które niczego nie wnoszą do historii, którą chcę tymi zdjęciami opowiedzieć. 

Gdy uda mi się przebrnąć przez selekcję, mogę zacząć edytować Wasze zdjęcia, a następnie ułożyć je w zgrabny reportaż. Tę część lubię najbardziej. To niesamowite jak wybór i układ zdjęć może wpłynąć na ich odbiór. To dla mnie bardzo ważne, by całość była spójna.

Selekcja zdjęć ślubnych

Myślę, że Marina i Mateusz wiedzą, że to właśnie na tym zdjęciu patrzą na siebie najczulej. a w tym kadrze Marina słucha Mateusza najwdzięczniej. To w tej chwili goście patrzą pełni zaangażowania, a w kolejnej impreza rozkręca się na całego. Złapać TEN moment, to cel mojej pracy i, gdy prosicie o wszystkie zdjęcia czuję się jak kucharz, któremu patrzy się na ręce i zagląda na zaplecze. Przecież cała zabawa polega na tym, że jest pięknie i smacznie i nie musicie przejmować się bałaganem w kuchni.


Fotograf ślubny Tychy

Fotograf ślubny Tychy

Dziś mam dla Was kolejny reportaż ślubny, który pokaże Wam ważne momenty w dniu ślubu Patrycji i Patryka!
Gdy trafia się do tak pozytywnie zakręconej pary, to można być pewnym, że będzie co robić. I faktycznie się nie pomyliłem. Od samego rana przygotowania w różnych miejscach – masa możliwości, jeżeli chodzi o kadry. Potem ogrom emocji, pierwsze spojrzenie. Sami zobaczycie, że niczego w tym dniu nie brakowało.

Jako fotograf ślubny Tychy poznałem już wcześniej. Kiedyś, jeszcze zanim fotografia ślubna stała się moim zawodem, pracowałem w tym mieście i poznałem tam trochę ludzi. Jedną z tych osób był Patryk. Krótka znajomość pozwoliła zostawić Facebookowy kontakt na lata i dzięki temu mogłem fotografować ich ślub. Zresztą Patrycję też poznałem w podobnych okolicznościach. 

Fotograf ślubny Tychy

To, że wcześniej się znaliśmy zdecydowanie nam pomogło. Mieliśmy już do siebie pewne zaufanie i nie trzeba było przełamywać jakichkolwiek lodów. To mieliśmy za sobą.
Sam dzień ślubu, to była czysta przyjemność. Uśmiechy, spokój, jedynie delikatny stresik.
Wyzwanie pojawiło się w kościele – jeden z trudniejszych w jakich fotografowałem. Punktowe oświetlenie, masa mroku. Było po prostu ciemno, ale udało się wyciągnąć z tego miejsca to, co najciekawsze. Ważne, że były emocje! Zawsze to powtarzam, że miejsce nie jest tak ważne. Najważniejsi jesteście Wy.

Wesele w Karczmie Tatrzańskiej

Sala na której odbyło się wesele to Karczma Tatrzańska. Dwupoziomowy obiekt – na dole picie i jedzenie, a u góry dzikie tańce. Cieszę się, że karczma to wytrzymała. Na piętrze czuło się bujającą podłogę od tańców szalonych gości Patrycji i Patryka. Oj naprawdę się działo!
Jest też kilka momentów, które na długo zapadną mi w pamięć i w tym wypadku na pewno będzie to przemowa Taty Pani Młodej. Była z jednej strony mega wzruszająca i szczera, a z drugiej zabawna i pozytywna. Bardzo fajnie to wyszło jako otwarcie zabawy. Mógłbym tak pisać i pisać, ale nic tak nie odda klimatu tego dnia jak zdjęcia.
Zapraszam do oglądania!