Fotograf ślubny Kraków

Fotograf ślubny Kraków

Dziś pokażę Wam kilka kadrów z pleneru w Zakrzówku. To był bardzo prosty plener, Karolina i Jakub nie mieli jakiś skonkretyzowanych pomysłów (poza jednym). Dla nich najważniejsi byli oni sami – właśnie dlatego świetnie mi się z nimi pracowało i wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z tych zdjęć. 

Jako fotograf ślubny Kraków znam już całkiem dobrze. Wielokrotnie byłem na sesjach ślubnych na Rynku, Kazimierzu czy na Wawelu. Krakowskie kawiarenki i stare uliczki mają wiele uroku i są wyjątkowo wdzięcznym tłem do fotografowania par. I ,choć Karolina i Jakub są z Krakowa i ich reportaż ślubny wykonywałem właśnie tam, to nie mieli oni w planach zabierać mnie na spacer po mieście. Karolina kocha konie – to ich obecność na kilku zdjęciach była dla niej ważna. Ten pomysł bardzo mi się spodobał! Karolina ma podejście do tych zwierząt, zna je i spacer po łąkach z końmi był czystą przyjemnością.

Fotograf ślubny Kraków

Jednak najwięcej uroku mają zdjęcia, które zrobiłem właśnie nad Zalewem Zakrzówek. Kolor włosów Karoliny i ciepły odcień jej sukienki wyglądają fantastycznie na tle wody. Gdy wykonywałem portret Jakuba, pochmurne niebo całkowicie zmieniło kolor tafli wody i całość ma chłodny, męski charakter. Co najważniejsze – Karolina i Jakub świetnie się czuli w swoim towarzystwie i w tym miejscu. Dzięki temu nie zabrakło zdjęć pełnych szczerej radości z bycia razem. 

Sesja ślubna Zakrzówek

Reportaż ślubny to jednak całkiem inna bajka. Uwielbiam te zdjęcia w ruchu pełne szczerych emocji, wyczekiwanie na moment. Muszę jednak przyznać, że plenery ślubne potrafią być niemniej przyjemne i zaskakujące. Wtedy macie okazję, by pokazać siebie, łączące Was uczucie, zainteresowania i miejsca, które lubicie. Często, gdy widzę Was w trakcie pleneru spokojnych i rozluźnionych mam okazję poznać Was bliżej. Stres związany ze ślubem macie wtedy już za sobą, z przyjemnością dzielicie się ze mną świeżymi wspomnieniami, a i ja też zawsze mam Wam coś do opowiedzenia. 

Fotograf ślubny Kraków, jak i każde inne miejsce, widzi oczyma pary, którą fotografuje. Każdy taki spacer jest odkrywaniem miejsc na nowo. Dlatego, gdybyście mieli ochotę na zdjęcia w Zakrzówku, to za każdym razem chętnie się tam wybiorę. 


kolorowe jeziorka sesja

Kolorowe Jeziorka sesja Asi i Darka

Kolorowe Jeziorka sesja z Asią i Darkiem.

Kiedy wybierasz się w odległe miejsce na sesję musisz być gotowy, że coś się może wydarzyć. Tak było w tym przypadku. Trasa z Katowic w okolice Kamiennej Góry to ponad 3 godziny drogi, więc szybko licząc w obie strony będzie to około 7h z krótką przerwą na kawę. Nam całość zajęła 10 godzin. Czemu? Zaraz się dowiecie.

Najpierw jednak zacznę od samych zdjęć. Miejsce było już mi znane, bo rok wcześniej byłem tam z inną parą. Wiedziałem, że ma ono niesamowity potencjał i nie chciałem zakończyć na jednym wypadzie, więc zaproponowałem Kolorowe Jeziorka jako miejsce na sesję Asi i Darkowi. Zdecydowali się i, z tego co wiem, są bardzo zadowoleni!
Ich plener ślubny okazał się jednym z moich ulubionych w ubiegłym roku. Przepiękna lokalizacja, ale przede wszystkim para, która czuła się podczas zdjęć bardzo swobodnie. W czasie zdjęć towarzyszył nam też ich piesek, który także znalazł się na kilku fotografiach, a Asia i Darek otrzymali je do prywatnego archiwum.

Kolorowe Jeziorka sesja

Żeby wszystko zgrało się idealnie trafiliśmy na świetną pogodę. Bywało tak, że przyświecało nam ostre słońce, które świetnie oddawało niesamowitą fakturę tego miejsca oraz podkreślało bajeczne kolory. Gdy jednak chcieliśmy wykonać delikatny portret, to z pomocą nadciągały chmury.

Wyjątkowa sesja ślubna

Dzięki temu, że znałem to miejsce, to poruszaliśmy się tam sprawniej. Wiedziałem gdzie, jakiego kadru i efektu mogę się spodziewać. Cała sesja przebiegła dosyć sprawnie i bez żadnych opóźnień. Za to przeżyliśmy „fajną” przygodę jadąc z powrotem. Auto odmówiło nam posłuszeństwa i musieliśmy czekać na autostradzie na lawetę. Takie rzeczy niestety się zdarzają, ale nie ma tego złego co, by na dobre nie wyszło. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się mimo niezbyt przyjemnej sytuacji. 

Najważniejsze, że efektem są świetne fotografie, którymi dzisiaj z Wami się podzielę. Ja ze współpracy z Asią i Darkiem jestem bardzo zadowolony – mam nadzieję, że Wam też ta sesja ślubna przypadnie do gustu.


zdjęcia z wesela

Zdjęcia z wesela

Bardzo lubię wykonywać zdjęcia w trakcie wesela. W czasie trwania weselnego przyjęcia nikt już nie zwraca na mnie uwagi, wszyscy pochłonięci są zabawą. Mnie też udziela się ta atmosfera, łatwiej wejść mi w tańczący tłum, podejść blisko do wznoszących toast, być tuż obok rozmawiających w zaciszym kącie. Dziś pokażę Wam kilka takich weselnych kadrów z wesela Asi i Przemka.

Zdjęcia z wesela muszą być dynamiczne, muszą oddawać klimat świetnej zabawy. Muszą ukazywać nie tylko najważniejsze i wyjątkowe chwile w dniu ślubu. Reportaż powinien ukazywać też to, co dzieje się poza głównym tematem. 

Zdjęcia z wesela

Osobiście uwielbiam szukać fajnych motywów poza taneczną salą. Choć pierwsze zdjęcie jest właśnie z sali, gdyż to kadr, którego nie może zabraknąć w materiale z dnia ślubu. Jest dynamiczne, bo ludzie są w ruchu, a ja stoję wśród nich. Odbicie w suficie sprawia, że kadr jest dużo ciekawszy. Inne zdjęcia pokazują chwile z tańca i zabawy – są to ujęcia z bliska, na których doskonale widać emocje. Zdecydowanie warto się przełamać i fotografować z niewielkiej odległości – to takie fotografie mają największy ładunek emocjonalny. 

Kolejne trzy zdjęcia to kadry, którymi lubię przeplatać te najważniejsze momenty w reportażu. Pokazują one, że poza parkietem też się dzieje, bo przecież wesele to nie tylko tańce! To też rodzinne spotkanie, dzień pełen wrażeń, dobre jedzenie i picie. Zamyślony, starszy pan spacerujący po korytarzach świetnie skomponował się z obrazem wiszącym w holu. Detal z dłońmi nalewającymi bimber to motyw, który również pojawia się w każdym moim reportażu. Czasem to dłonie wznoszące kieliszek do toastu, nalewana wódka lub bimber, czasem dłoń z kieliszkiem wina. Ostatnie zdjęcie ukazuje gości spędzających chwile na zewnątrz. W piękną pogodę w ogródkach przy sali potrafi się wiele dziać, więc często tam zaglądam. Balony, bańki, biegające dzieci, rozmowy, papierosy – to momenty, które warto uwiecznić. 

Weselne kadry

Przyjęcie trwa wiele godzin, więc zdjęcia z wesela powinny pokazywać wszystkie składniki tego wyjątkowego dnia. Różnorodność i dynamika, to cechy, które cenię w zdjęciach z wesela w reportażu ślubnym. 


W dniu ślubu

W dniu ślubu

Dziś napiszę trochę o  tym jak pracuję w dniu ślubu, a przy okazji zobaczycie kilka zdjęć ze ślubu Kasi i Nikodema, które wybrałem tak, by pokazać Wam kluczowe momenty, chwile, które muszą znaleźć się w ślubym reportażu.

Zasada, którą kieruję się w trakcie każdego ślubu dotyczy braku mojej ingerencji w wydarzenia. Zrodziła się ona całkowicie naturalnie. Od pierwszego ślubu, na którym fotografowałem, wiedziałem, że przede wszystkim nie mogę przeszkadzać. Oczywiście, nie jest tak, że udaję, że mnie nie ma. Chętnie wiążę krawaty panom młodym, oddaję się przyjemnym pogawędkom z zestresowanymi rodzicami, a gdy mnie pytacie jak się ustawić w trakcie błogosławieństwa – zawsze szczerze doradzam. Jednak nigdy Was nie poproszę byście do zdjęć powtórzyli jakąś czynność i nie będę do Was machać, byście zerknęli w moją stronę. Wyjątkowe chwile w dniu ślubu dzieją się same, a moim zadaniem jest je po prostu uwiecznić.

W dniu ślubu

Jednak z moją zasadą wiązał się pewien problem, który towarzyszył mi przez pierwszych kilka, a nawet kilkanaście ślubów. By tworzyć ciekawe kadry pełne emocji, by te wyjątkowe chwile w dniu ślubu pokazać w ciekawy sposób, trzeba podejść blisko. Przemieszczanie się w kościele pełnym doniosłej ciszy, wejście w tłum gości lub wyjście na środek pustej sali, kucanie, stawanie na palcach i przyklejanie się do ściany – to coś, co robię setki razy w ciągu tego dnia. Teraz nic sobie z tego nie robię, ale początkowo nie było łatwo się przełamać. By zrobić zdjęcie Kasi w trakcie przygotowań musiałem całym ciałem przylgnąć do drzwi, by fotografować Nikodema musiałem kucnąć. Gdy robiłem zdjęcie dłoni trzymających kieliszki musiałem podejść do stolika i wejść między gości, tak samo przy zdjęciu bawiących się gości. 

Wasz dzień

Można powiedzieć, że pracując z Wami w dniu ślubu zawsze staram się znaleźć złoty środek między byciem „niewidzialnym”, a zamiarem stworzenia jak najlepszych kadrów. Co ciekawe, długo wydawało mi się, że wszyscy goście na mnie patrzą i mnie oceniają. Piszę „wydawało mi się”, bo teraz wiem, że zdecydowana większość mnie nie zapamiętuje, a oglądając zdjęcia często dziwią się, że byłem wtedy tak blisko i uchwyciłem ten konkretny moment.


Wybór zdjęć ze ślubu

Wybór zdjęć ze ślubu

Zdarzyło mi się wielokrotnie usłyszeć legendarne w fotograficznych kręgach pytanie: „Czy możemy otrzymać wszystkie zdjęcia, które zrobiłeś?”. Odpowiedź zawsze brzmi przecząco. Zawsze też staram się wyczerpująco argumentować moją  odmowę, bo wierzcie mi – zawsze oddaję Wam wszystkie wartościowe kadry, na których uwieczniłem wyjątkowe chwile w dniu ślubu. 

Wybór zdjęć ze ślubu nie jest łatwy. Szczególnie, gdy wydarzenie jest naprawdę wyjątkowe. Tak było ze ślubem Mariny i Mateusza, gdzie dobrym zdjęciom sprzyjało wyjątkowo wiele czynników. „To czemu nie oddasz ich wszystkich?”. 

Wybór zdjęć ze ślubu

Na ślubie wykonuję około 5 tysięcy zdjęć z czego parom oddaję średnio 10%. Piszę „średnio”, gdyż za każdym razem oddaję Wam wszystkie najlepsze ujęcia – zdjęć, więc może być trochę więcej lub mniej. Zależy to od prostych czynników, np. czasu pracy czy liczby gości. Nie ma możliwości, bym wyrzucił dobre zdjęcie tylko dlatego, że przekroczyłem wartość ustaloną miedzy nami w umowie. 

Bardzo często wykonuję zdjęcia seriami. W trakcie selekcji przeglądam więc kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt niemal identycznych kadrów, w których ręka makijażystki zbliża się do twarzy panny młodej, a goście krzątają w trakcie przygotowań. Z nich wybieram idealny moment i uwierzcie mi, reszta to tylko słabsze kopie, które niczego nie wnoszą do historii, którą chcę tymi zdjęciami opowiedzieć. 

Gdy uda mi się przebrnąć przez selekcję, mogę zacząć edytować Wasze zdjęcia, a następnie ułożyć je w zgrabny reportaż. Tę część lubię najbardziej. To niesamowite jak wybór i układ zdjęć może wpłynąć na ich odbiór. To dla mnie bardzo ważne, by całość była spójna.

Selekcja zdjęć ślubnych

Myślę, że Marina i Mateusz wiedzą, że to właśnie na tym zdjęciu patrzą na siebie najczulej. a w tym kadrze Marina słucha Mateusza najwdzięczniej. To w tej chwili goście patrzą pełni zaangażowania, a w kolejnej impreza rozkręca się na całego. Złapać TEN moment, to cel mojej pracy i, gdy prosicie o wszystkie zdjęcia czuję się jak kucharz, któremu patrzy się na ręce i zagląda na zaplecze. Przecież cała zabawa polega na tym, że jest pięknie i smacznie i nie musicie przejmować się bałaganem w kuchni.


Fotograf ślubny Tychy

Fotograf ślubny Tychy

Dziś mam dla Was kolejny reportaż ślubny, który pokaże Wam ważne momenty w dniu ślubu Patrycji i Patryka!
Gdy trafia się do tak pozytywnie zakręconej pary, to można być pewnym, że będzie co robić. I faktycznie się nie pomyliłem. Od samego rana przygotowania w różnych miejscach – masa możliwości, jeżeli chodzi o kadry. Potem ogrom emocji, pierwsze spojrzenie. Sami zobaczycie, że niczego w tym dniu nie brakowało.

Jako fotograf ślubny Tychy poznałem już wcześniej. Kiedyś, jeszcze zanim fotografia ślubna stała się moim zawodem, pracowałem w tym mieście i poznałem tam trochę ludzi. Jedną z tych osób był Patryk. Krótka znajomość pozwoliła zostawić Facebookowy kontakt na lata i dzięki temu mogłem fotografować ich ślub. Zresztą Patrycję też poznałem w podobnych okolicznościach. 

Fotograf ślubny Tychy

To, że wcześniej się znaliśmy zdecydowanie nam pomogło. Mieliśmy już do siebie pewne zaufanie i nie trzeba było przełamywać jakichkolwiek lodów. To mieliśmy za sobą.
Sam dzień ślubu, to była czysta przyjemność. Uśmiechy, spokój, jedynie delikatny stresik.
Wyzwanie pojawiło się w kościele – jeden z trudniejszych w jakich fotografowałem. Punktowe oświetlenie, masa mroku. Było po prostu ciemno, ale udało się wyciągnąć z tego miejsca to, co najciekawsze. Ważne, że były emocje! Zawsze to powtarzam, że miejsce nie jest tak ważne. Najważniejsi jesteście Wy.

Wesele w Karczmie Tatrzańskiej

Sala na której odbyło się wesele to Karczma Tatrzańska. Dwupoziomowy obiekt – na dole picie i jedzenie, a u góry dzikie tańce. Cieszę się, że karczma to wytrzymała. Na piętrze czuło się bujającą podłogę od tańców szalonych gości Patrycji i Patryka. Oj naprawdę się działo!
Jest też kilka momentów, które na długo zapadną mi w pamięć i w tym wypadku na pewno będzie to przemowa Taty Pani Młodej. Była z jednej strony mega wzruszająca i szczera, a z drugiej zabawna i pozytywna. Bardzo fajnie to wyszło jako otwarcie zabawy. Mógłbym tak pisać i pisać, ale nic tak nie odda klimatu tego dnia jak zdjęcia.
Zapraszam do oglądania!


Pomysł na sesję ślubną

Pomysł na sesję ślubną

Niektóre pary potrafią mieć niezłą zagwozdkę, gdy pytam ich czy mają jakiś pomysł na sesję ślubną.  Trudno wtedy wybrać między wieloma opcjami, a przecież trzeba też dogadać termin ze mną, zamówić pogodę, załatwić wolne, opiekunkę do dziecka, znajomych do psa… Można tak wymieniać w nieskończoność! Może teraz trochę się z tego śmieję, ale zawsze staram się pomóc parom i wychodzę naprzeciw ich pomysłom. Ten wpis poświęcam jednak zdjęciom z sesji ślubnej Magdy i Damiana, z którymi umówiłem się na sesję w jedną chwilę.

Pomysł na sesję ślubną

Rozmowa z Magdą i Damianem była bardzo rzeczowa. Byliby zadowoleni z sesji ślubnej na Śląsku, mogłaby to być sesja w skansenie… Ale gdy usłyszeli, że w najbliższym czasie wyjeżdżam z rodziną na urlop do Krynicy, to od razu podchwycili temat. Oboje uwielbiają chodzić po górach i chętnie zrobili by sesję właśnie tam. Uznałem, że wyrwanie się z objęć dzieciaków na kilka godzin to świetny pomysł i umówiliśmy się pod kolejką na Jaworzynę Krynicką. Nie dość, że wszystkie szczegóły omówiliśmy w kilka chwil, to jeszcze pogoda trafiła nam się wymarzona. Wjechaliśmy kolejką na szczyt i tam wyruszyliśmy na spacer. W otoczeniu górskiego krajobrazu i w obliczu takich przestrzeni byliśmy zrelaksowani i radośni. Współpraca układała nam się świetnie. A dzięki temu, że odpuściliśmy sobie wchodzenie pod górę byliśmy na tle wypoczęci, by stworzyć mnóstwo pięknych szerokich kadrów oraz romantycznych i intymnych ciasnych ujęć. 

Sesja ślubna w górach

Wiele par rozważa zdjęcia w górach i zawsze pojawia się problem z dotarciem do celu. Niektóre z miejsc wymagają długiego dojazdu, w wiele z nich trzeba dojść i to niełatwą trasą. Magda i Damian rozplanowali to jednak bardzo rozsądnie i drugiego dnia, gdy wchodziłem z żoną i dzieciakami na Jaworzynę… spotkałem ich na szlaku! Nie mogli sobie odpuścić wejścia na szczyt, dlatego z pleneru zrobili weekendowy wypad w góry. To była świetna decyzja! Do dziś miło wspominam zarówno tę sesję, jak i niespodziewane spotkanie na szlaku!. 


Naturalna sesja ślubna

Naturalna sesja ślubna Patrycji i Marcina

Plener z Patrycją i Marcinem był czystą przyjemnością. Spokojny, naturalny, rustykalny klimat wspomagany piękną pogodą dał nam masę możliwości. 

Jeśli myślę o haśle naturalna sesja ślubna to w pierwszej chwili przychodzi mi do głowy coś w fajnym i prostym otoczeniu. Chodzi też o klasyczne pozy i naturalne momenty bez zbędnego pozowania i przesadzania. 

Taką właśnie sesję chciałem uzyskać pracując z tą niezwykle sympatyczną parą. Czy się udało? Zobaczycie sami. Moim zdaniem jest sporo luzu, przestrzeni i niewymuszonych póz.

Co zrobić, by uzyskać taki efekt? Przede wszystkim dobrze się bawić. Patrycja i Marcin mają w sobie sporo luzu i nie starali się w trakcie wykonywania zdjęć robić czegoś na siłę. Było dużo gadania, śmiania się i to pozwoliło zbudować genialną atmosferę. 

Naturalna sesja ślubna

Samo miejsce też nie było jakieś wyszukane. Ot, lokalne pola i łąki w okolicy ich miejsca zamieszkania. Już nie raz wspominałem, że czasem zwykła lokalizacja jest lepsza niż coś bardzo wymyślnego. Oczywiście, to zależy od charakteru sesji, ale w tym wypadku zależało nam właśnie na czymś prostym.

Żeby tego wszystkiego dobrego nie było mało, to pogoda nam dopisała wręcz idealnie. Momentami mieliśmy bardzo ostre i gorące słońce, które idealnie nadawało się do pokazania pięknych cieni, a za chwilę trafialiśmy na wielką chmurę, która pozwalała wykonać bardzo klimatyczne i delikatne portrety.

Sesja ślubna na Śląsku

Gdybym miał wybrać jedno miejsce, które mi bardzo zapadnie w pamięć z tej sesji to pole ze snopkami siana. Brakowało mi takiej fotografii, gdzie fajnie ułożone snopki prezentują się jako niebanalne tło. Ostre światło podczas wykonywania fotografii z takim tłem tylko wzmocniło efekt i uwidoczniło piękną strukturę.

Udało mi się też wykonać kilka bardzo przyjemnych portretów pod światło. Daje to świetne, bajkowe efekty, których nie da się zastąpić. W tych kilku kadrach, które dziś Wam prezentuję są trzy takie fotografie.

To jedna z moich ulubionych sesji w 2018 roku. Świetna para, piękne miejsca i cudowna pogoda!


Fotografia Ślubna Katowice

Fotografia ślubna Katowice

Dziś pokażę Wam sesję miejską, którą wyjątkowo lubię. To nawet nieco zabawne, że wykonałem ją w miejscu naszych częstych rodzinnych spacerów. Mam tam bardzo blisko, a architektura tego miejsca sprawia, że lubię tam przebywać. Często też właśnie tam umawiam się z parami na kawę…

Pamiętam, gdy tuż po stworzeniu tego miejsca zawsze spotykałem tam fotografów, którzy robili zdjęcia nie tylko samej architekturze, ale też parom ślubnym. Trochę mnie wtedy irytowało, że fotografia ślubna Katowice, to NOSPR i Muzeum Śląskie. Z czasem jednak miejsce straciło zainteresowanie, efekt nowości minął, a ja dopiero wtedy zacząłem odkrywać to miejsce przez pryzmat fotograficznego obiektywu. Tak to już jest, że fotografia, a w moim wypadku głównie fotografia ślubna Katowice każde oglądać w całkiem inny sposób. Robi to zresztą z każdym miejscem, w którym przychodzi mi pracować.

Fotografia ślubna Katowice

Sesja Ślubna Martyny i Michała składa się z dwóch części. Zdjęcia, które oglądacie to część miejska. Tego dnia wykonaliśmy jednak też wiele zdjęć w bardziej romantycznym, rustykalnym otoczeniu łąk i skałek Jury Krakowsko Częstochowskiej. 

Na tych zdjęciach dobrze widać rolę światła. Gdy fotografuje się architekturę świetne jest ostre, intensywne słońce, które jednak nie nadaje się do tworzenia romantycznych portretów. Ta sesja  ślubna wyszła świetnie, bo mieliśmy dobry plan. W czasie ostrego słońca wykorzystaliśmy cienie i kontrasty tworzone przez niecodzienną architekturę Katowickiej Strefy Kultury, a miękkie złociste zachodzące promienie pozwoliły na zbudowanie intymnych i romantycznych kadrów na Jurze.

NOSPR, Muzeum Śląskie i MCK

Jak widzicie na kilku z tych zdjęć właśnie cienie grają pierwsze skrzypce. Tworzą świetne cięcia zarówno przy portrecie pana młodego, detalu czy szerokim kadrze. Dzięki takiemu światłu można uzyskać nietypowy efekt nawet w tak pozornie nieatrakcyjnym miejscu jak wjazd z zamkniętą blaszaną bramą. Gdy pracuję w tak dużym słońcu cały czas muszę mieć kontrolę nad światłem. Architektura w tym miejscu jest o tyle fajna, że zawsze można znaleźć też zacienione miejsce – to w takiej zacienionej przestrzeni wykonałem zdjęcie Martyny i Michała na schodach czy dyptyk portretujący tę parę. 


Reportaż ślubny Kraków

Reportaż ślubny Kraków

Taki reportaż ślubny Kraków pokazuję mi troszkę z innej strony. To w zasadzie okolice Krakowa, ale klimat podobny! Zawsze pozytywnie nastawieni ludzie, mega otwarci i bawiący się w sposób trudny do opisania. Lubię jeździć na zdjęcia w tamte strony, bo to gwarantuje ciekawy materiał.

Dziś mam dla Was zdjęcia z ślubu Ani i Michała. Ślubu, któremu towarzyszyła masa emocji i pozytywnej energii. Nie było w tym dniu miejsca na nudę! 

Przygotowania zacząłem u Pana Młodego i to w tym momencie przekonałem się na 100%, że to będzie udany dzień. Może i było troszkę stresu, ale wesoła atmosfera ciągle unosiła się w powietrzu. Wydaje mi się, że od wejścia złapaliśmy podobny klimat i bariera My – Pan Fotograf została przełamana. Spokojnie współpracowaliśmy na bardzo przyjacielskich zasadach.

Reportaż ślubny Kraków

U Pani Młodej zresztą nie było inaczej, do dziś pamiętam kilka wesołych momentów i wybuchów śmiechu – wspominaliśmy to nawet razem z Anią i Michałem kilka miesięcy po weselu.

Na ślubie były łzy i uśmiechy. Fotografowanie takich ludzi daje mi ogromnego, pozytywnego „kopa”. Wiem, że to właśnie te momenty wzruszenia, delikatne gesty, złapanie się za dłonie są dla Was najważniejsze, dlatego staram się być bardzo czujny, by w ciekawy sposób zapamiętać dla Was te chwile. Myślę, że tu udało się to w 100%.

Wesele w Krakowie

Naszym ostatnim etapem tego dnia było odjazdowe wesele. Wesele podczas, którego nie brakowało niczego. Sama selekcja zdjęć (z powodu ogromnej ilości materiału) była potwornie trudna, a co dopiero ułożenie dla Was materiału na blogu. Ciekawa, drewniana sala pozwalała kreatywnie kadrować i wykorzystywać, w inny niż standardowy sposób, światło. Goście, którzy w tańcu zdecydowanie się nie oszczędzali oraz rozmowy pełne emocji i gestów, to coś co jest najważniejsze dla mnie w tym dniu. 

Nie ukrywam, że bardzo polubiłem się z Anią i Michałem i bardzo się cieszę, że mogłem im towarzyszyć w tym bardzo ważnym dniu.
Zapraszam Was do oglądania.