sesja ślubna w górach

Sesja ślubna w górach - Milena i Kamil

Sesja ślubna w górach

Dziś pokażę Wam kilka kadrów z plenerowej sesji ślubnej Mileny i Kamila. Ich pomysłem była sesja ślubna w górach. Zorganizowanie takiej sesji często wiąże się z częstym przekładaniem terminów z powodu pogody, nieprzewidywalną sytuacją na miejscu i przebyciem wielu kilometrów (nie tylko samochodem), by dotrzeć do celu. Jak sobie z tym poradziliśmy?

Wybraliśmy miejsce, które jest stosunkowo blisko, a dodatkowo dawało nam możliwość zarówno wjazdu, jak i zjazdu w pobliżu parkingu. Dzięki temu mogliśmy w dużej mierze przewidzieć pogodę, a Milena mogła ze spokojem spacerować w sukni ślubnej po lesie i górskich zboczach. Właśnie sesja ślubna Góra Żar umożliwiła nam to wszystko. Oto kilka najciekawszych ujęć.

Pierwsze zdjęcie, to świetny kadr sytuacyjny. Widzicie torbę na ramieniu Kamila? Jeszcze na dobre nie rozpoczęliśmy sesji, ale starsza para wypoczywająca na leżakach nie mogła mi umknąć.  Bardzo podoba mi się to zestawienie. 

Kolejne zdjęcia to złota jesień w pełni. Tych kolorów nie da się podrobić. Tylko jesienne sesje potrafią być tak skąpane w złotych liściach. Musicie przyznać, że las wygląda tu fantastycznie, a ciepłe, intensywne słońce tylko potęguję ten złocisty efekt. Dzięki tej idealnej pogodzie mogłem wykonać Milenie portret z paprocią, a na zdjęciu z welonem pojawiają się świetne cienie. Delikatne chmurki na niebie pozwoliły nam na kolejny świetny kadr – przy takiej pogodzie zdjęcia robi się z prawdziwą przyjemnością.

Kolejne kadry, to zdjęcia czarno-białe. Zmysłowy portret pary oraz szerokie kadry ukazujące urok odwiedzonego miejsca. Góra Żar to wyjątkowy krajobraz. Znajdujące się w oddali jezioro i rozległa panorama zachwycają. Nie mogłem ich pominąć na zdjęciach. Przy takich szerokich kadrach unikam sztywnego pozowania. Milena i Kamil spacerują więc wzdłuż kadru, spoglądają w dal i przytulają się. Każdy z tych kadrów jest dzięki temu inny. Zmienia się nie tylko sceneria, ale też para ukazana jest w różnorodny sposób.

Jestem bardzo zadowolony z tej sesji. Moim zdaniem Góra Żar, to świetna opcja na szybki i przyjemny wypad na sesję w górskim klimacie. A jestem przekonany, że nie tylko jesienią można tam wykonać świetne ujęcia.  


fotografia ślubna śląsk

Fotografia ślubna Śląsk - Magda i Artur

Fotografia ślubna Śląsk

Dziś na blogu zapanuje weselny klimat, gdyż pokażę Wam kilka ulubionych kadrów z przyjęcia weselnego Magdy i Artura. Zdjęcia te pozwolą Wam zobaczyć, na co zwracam uwagę i jak fotografuję na takich imprezach.

Wesele Magdy i Artura wybrałem nieprzypadkowo. To para, z którą bardzo dobrze mi się współpracowało. Choć muszę przyznać, że obecnie mogę powiedzieć to o lwiej części moich klientów. To zaskakujące, jak często szczegółowo oglądacie zdjęcia i podejmujecie decyzję o wybraniu mnie na swojego fotografa ślubnego bardzo świadomie. Dzięki temu mam zwykle wolną rękę, darzycie mnie zaufaniem, a ja mogę dać z siebie maksimum. Tak, fotografia ślubna Śląsk, to zdecydowanie mój klimat. Tu najczęściej spotykam radosnych, otwartych i sympatycznych ludzi.

Na pierwszy ogień idą zdjęcia kolorowe. Pierwsze z nich to romantyczny kadr z pierwszego tańca. Blisko, zmysłowo i klasycznie. Jednak dalej dominują uśmiechy i świetna zabawa. Na Waszym weselu nie zapomnę o ujęciach, które muszą znaleźć się w ślubnym reportażu, ale będę je przeplatał zdjęciami dynamicznymi, którym daleko od ustawianych, wymuskanych kadrów. 

Kolejna seria to zdjęcia czarno-białe. W każdym reportażu znajdzie się ich całkiem sporo. Takie zdjęcia mają całkiem inny charakter i pozwalają skupić uwagę na detalach. Takimi ciekawymi detalami będą tu nogi gości w trakcie weselnej zabawy. Tam gdzie światło czy kolory mogą zakłócić odbiór zdjęcia, czerń i biel potrafi wyciągnąć to, co najważniejsze. Dlatego nie macie problemu, by dostrzec śpiącego brzdąca, kontrast między nastrojami gości przy stole czy bawiącą się w tłumie parę. Na zakończenie zostawiam Wam jeszcze przyjemny portret jednego z gości oraz wieloplan, na którym pierwszoplanowe polewanie wódki wzbogacone jest o bogate tło sytuacyjne. 

Zdjęcia na weselu, to ulubiona część mojej ślubne pracy. Tego dnia odwiedziłem jako fotograf ślubny Tychy i upamiętniłem ogromną ilość pozytywnych emocji na imprezie Magdy i Artura. Jak widzicie po tych zdjęciach uwielbiam dynamiczne momenty i mniej oczywiste kadry, które zawsze składam w spójny i interesujący reportaż.


Fotograf na wesele Katowice

Fotograf na wesele Katowice - Karolina i Martin

Fotograf na wesele Katowice

Karolina i Martin na miejsce swojego wesela wybrali Hotel i Restaurację Adria w Rudzie Śląskiej. Nie ukrywam, że nie miałem okazji jeszcze fotografować na tej sali, ale ilość przestrzeni zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Fotograf na wesele Katowice i okolice musi znać bardzo dobrze, dlatego cieszę się, gdy poznaję nowe i ciekawe miejsca.

Ten reportaż ślubny klasycznie zacząłem od przygotowań. Odwiedziłem najpierw Martina, któremu jak widać humor dopisywał. Czemu wybrałem to zdjęcie? Za pewnego rodzaju luz i fotografię wiszącą w tle na ścianie. Nadaje ona fajnego kontekstu temu zdjęciu. U Panny Młodej jak widzicie było względnie spokojnie. Dziś wybrałem dla Was portret z delikatnym światłem z zza okna.

Ślub w jednym z moich dwóch ulubionych kościołów w Katowicach. Bazylika w Panewnikach jest ogromna i przepiękna. Bardzo lubię tam fotografować też ze względu na przyjaźnie nastawionych księży. Jako pierwsze zdjęcie wybrałem szeroki kadr pokazujący Karolinę wprowadzaną do kościoła przez tatę. Drugie zdjęcie lubię za ramkę w którą udało mi się „złapać” księdza.

Z przysięgi mam wiele zdjęć, ale zdecydowałem się na to konkretne, głównie za szczere uśmiechy. Bardzo je lubię.

Przed wyjściem z kościoła zawsze jest odpowiedni moment by stanąć przed parą i troszkę inaczej ich sfotografować. Tu czekam zawsze na jakiś gest, ruch – coś co doda uroku temu zdjęciu. W tym wypadku Karolina i Martin złapali się za dłonie, co zdecydowanie dodało charakteru. Druga fotografia to niezwykle dynamiczne i piękne wyjście z kościoła!

Trzy następne zdjęcia to oczekiwanie na Młodych, przejazd autem i rzut kieliszkami. Klasyczne przejście z jednej scenerii w drugą.

Pierwszy taniec w chmurach, obserwowany przez wszystkich gości wyszedł niesamowicie. Przygotowałem dwie fotografie pokazujące to wydarzenie. Na pierwsze widać szerszy kadr, z piękną pozą i otoczeniem. Na drugiej zdecydowałem się na coś bardziej odrealnionego. Rozwiana suknia w trakcie podnoszenia. Dodatkowo ładnie oświetlona przez światła zespołu i z dodatkiem dymu. Bardzo lubię to zdjęcie.

Cztery kolejne zdjęcia to mój klasyczny imprezowy miks. Mamy tańce z babcią, są wspólne toasty z okrzykami, jest spokojny taniec w parze oraz dynamiczne tańce „w ramkach”. Lubię mieszać te zdjęcia tak by każde ujęcie zaciekawiało widza.

Na koniec zostawiłem cztery czarno białe fotografie, które w dobry sposób oddają klimat imprezy. Rozbawione dzieci, obserwacje i buziaki na balkonie, dzikie tańce i sugestie do nalania przezroczystego płynu.
Oj działo się tam sporo!


casamento wesele

Casamento wesele Karoliny i Michała

Casamento wesele

Dziś mam dla Was wesele na Śląsku, czyli zdjęcia ze ślubu Karoliny i Michała. Całość odbyła się w moim rodzimym województwie. 

Zacząłem standardowo od przygotowań. Karolinie i Michałowi towarzyszyły bardzo ważne osoby – ich świadkowie. Wprowadzali oni swobodą i luźną atmosferę, dzięki czemu młodzi mogli się mniej stresować.

Planowo Michał miał zobaczyć Karolinę dopiero w kościele. I jak widać wszystko się udało. Panna Młoda czekała w aucie, by potem wejść oficjalnie ze swoim tatą, a Michał musiał cierpliwie czekać na nich w kościele. Bardzo lubię tę formę spotkania się Pary w tym dniu. Nadaje to wzniosłości tej chwili.

Ceremonia przebiegła klasycznie. Nie było, żadnych nieprzewidzianych sytuacji, ale widać było, że Para Młoda całość przyjęła bez stresu, bo na ich twarzach pojawiały się uśmiechy. 

Po wyjściu z kościoła przyszedł czas na życzenia, w trakcie których było wiele wzruszających momentów i uśmiechów. Bardzo lubię tę chwilę, gdy mogę fotografować bliskich w takich ważnych i czułych momentach.

Z przywitania na sali przygotowałem dla Was dwa kadry. Szerszy pokazujący bardzo fajną salę Casamento Sieroty i węższy, gdzie mała dziewczynka jest piękne oświetlona. W takich momentach lubię wykonywać przeróżne kadry, od szerokich, po wąskie portrety.

Pierwszy taniec to zmiana sukni i świetna prezentacja Karoliny i Michała. Całość była zmysłowa i niebanalna!

Kolejne dwa czarno-białe kadry pokazują różne momenty z wesela. Staram się, by mocno mieszać ujęcia tak, by oglądający ciągle byli zaciekawieni. Pierwsze to klasyczny buziak, ale z pewnym dodatkiem. Nie chciałem kadrować zbyt klasycznie dlatego skupiłem się na tym, co dzieje się w tle. Drugi to całkiem inna sytuacja, pewien spokój, oderwanie się od weselnego szaleństwa, czyli spokojna rozmowa przez telefon.

Dwie następne fotografie to swego rodzaju synchronizacja. Na pierwszej trunkowa (oczywiście trunek dostosowany do wieku), a na drugim synchrony z podziękowań z dodatkiem emocji.

Na koniec zostawiłem mix trzech zdjęć. Szalone tańce, spożywanie alkoholu w rameczce i chowające się dzieciaki. Dzieci na weselu, to w ogóle osobny temat, o którym można by sporo napisać.


fotograf ślubny kraków

Fotograf ślubny Kraków

Fotograf ślubny Kraków

Szczere emocje i odważne kadry będą tematem dzisiejszego wpisu. Kasia i Kuba to wyjątkowo urocza para, której ślub w Krakowie wspominam wyjątkowo ciepło. Tego dnia miałem naprawdę wiele okazji do wykonania świetnych zdjęć, a kilka z nich możecie zobaczyć poniżej. 

Pierwszy kadr bez kombinowania. Uśmiechy nowożeńców wystarczą. Gest Kasi i spojrzenie księdza dopełniają tę pełną uczuć, pozytywną scenę. Bardzo lubię rejestrować takie momenty.

Fotograf ślubny Kraków, Śląsk czy drugi koniec świata. To nie ma znaczenia, bo najważniejsze są ludzkie emocje, które uwielbiam pokazywać w wieloplanie. Takie zdjęcia najlepiej oddają dynamikę i zamieszanie towarzyszące dużym imprezom. Na pierwszym planie widzimy zajęte sobą maluchy, w tle gości weselnych oraz młodą parę odbierającą serdeczne życzenia.

Kolejne fotografie to czarno-białe zdjęcia dokumentujące weselną zabawę. Bardzo lubię to wyjątkowo radosne i dynamiczne zdjęcie Kasi, która tańczy wśród zebranych wokół niej gości. Widać na nim wyraźnie kto jest gwiazdą tego wieczoru – pewny uśmiech, rozwiana w tańcu sukienka, klaszczący i tańczący goście nie pozwalają mieć wątpliwości. 

Toast wznoszony na krzesłach nie dziwi bywalca weselnych imprez. Kto przyjrzy się uważniej, ten zauważy, że poza młodą parą uwieczniłem tu jeszcze jednego gościa, który zdążył się już wymęczyć weselnymi harcami. 

Na weselach wyjątkowo lubię robić zdjęcia nieoczywiste, takie, które prezentują to, co dzieje się poza głównym scenariuszem imprezy. W ten sposób powstał bardzo udany podwójny portret, który uwiecznia twarze radosne, wyrażające żywe zainteresowanie i nieświadome tego, że są portretowane. 

Na ostatnim zdjęciu tata podrzuca córeczkę, co wywołało niemałe emocje u innych członkach rodziny. Z biegiem lat to zdjęcie stanie się wspaniałą pamiątką wspólnie spędzonych chwil. 

Jak widzicie nie samą parą młodą żyje wesele. Choć są oni najważniejsi, to towarzyszący im goście opowiadają na zdjęciach równie ciekawe historie. Zawsze staram się, by w reportażu znalazło się miejsce na zdjęcia każdego rodzaju, tak by historia była maksymalnie ciekawa, spójna i różnorodna. Na tym ślubie nie było to trudne, wyjątkowa atmosfera, żywe reakcje i serdeczne emocje towarzyszyły mi tu przez cały dzień. 


Sesja ślubna w Katowicach

Sesja ślubna w Katowicach - Karolina i Martin

Sesja ślubna w Katowicach

Gdy para nie może zdecydować się czy marzy o odważnej sesji industrialnej czy o romantycznych kadrach w naturze lubię proponować im sesję ślubną w Katowicach. Tu znam wiele inspirujących miejsc, które pozwalają wykonać sesję w dwóch całkowicie odmiennych stylistykach jednego dnia. 

Na taką właśnie sesję zdecydowali się Karolina i Martin. Jedynym z powodów tej decyzji była druga sukienka Karoliny, którą chciała także uwiecznić na zdjęciach. Uznaliśmy, że charakter obu sukienek jest tak odmienny, że warto dla każdej z nich znaleźć inną scenerię. 

Miejsce pierwszej części spotkania to Strefa Kultury sesja ślubna wśród świetnej, nowoczesnej architektury. Architekturę tą widać najlepiej na zdjęciu sprzed głównego wejścia do NOSPR. Jak widzicie i w sercu miasta nie brakuje zieleni. Szklana ściana i morze kwiatów tworzą niesamowitą kolorystycznie przestrzeń, a bluszcze rewelacyjnie kontrastują na tle czerwonej cegły. W trakcie sesji starałem się też wyeksponować długi welon Karoliny, który na niejednym kadrze gra pierwsze skrzypce. Przy tych ciasnych kadrach miejsce robienia zdjęć nie ma aż takiego znaczenia. Emocje, światło i welon przysłoniły całkowicie scenerię. 

Kolejnym punktem sesji był Las Murckowski. To wyjątkowy las, w którym nie brakuje uroczych zakątków. Dodatkowo jest blisko centrum miasta, a od miejsca parkingowego nie trzeba iść daleko, by wykonać fantastyczne ujęcia. Tu Karolina ma mniej widowiskową sukienkę. Upięte kaskady tiulu zastąpiła długą, lejącą się spódnicą i koronkową bluzką. Tu zrezygnowaliśmy też z welonu oraz marynarki Martina. Chcieliśmy uzyskać efekt bardziej rustykalny, romantyczny, ulotny.  Pomogło nam w tym popołudniowe, zachodzące już słońce, które delikatnie i miękko oświetlało parę. Dzięki niemu spódnica wygląda w ruchu tak zjawiskowo, a las wydaje się cichy i nieco mroczny. Widać, że w lesie Karolina i Martin czują się świetnie, a pozowanie nie jest dla nich problemem. Uśmiechy i gesty pojawiają się w idealnych chwilach, proste i niewymuszone. A na zakończenie portret Karoliny z liściem paproci. Już wiecie, że bardzo lubię takie niestandardowe podejście do portretowego tematu. 


sesja narzeczeńska w szklarni

Sesja narzeczeńska w szklarni

Sesja narzeczeńska w szklarni

W tym wpisie podzielę się z Wami kilkoma kadrami z sesji narzeczeńskiej Sabiny i Michała, którą zrealizowaliśmy w opuszczonej szklarni. 

Temat sesji fotograficznej w szklarni pojawiał się wielokrotnie w rozmowach z różnymi parami. Nigdy jednak nie doszło do realizacji tych pomysłów. Typowa sesja narzeczeńska Śląsk ukazuje w formie familoków z Nikisza, nowoczesnych miejskich przestrzeni lub całkiem odmiennie - lasów i łąk. W szklarni tej byłem po raz pierwszy i jestem bardzo zadowolony z klimatu tego miejsca. Problem z takimi opuszczonymi miejscami jest taki, że ich sytuacja ciągle się zmienia. Stopniowo popadają w ruinę i po dłuższym czasie nieobecności nie wiesz, co zastaniesz. Być może pojawi się właściciel i uniemożliwi wstęp na posesję, może ktoś zniszczy to miejsce tak, że fotografowanie tam przestanie mieć sens? Nigdy nie wiadomo, co zostanie się na miejscu. Na szczęście w tym wypadku nic nas nie zaskoczyło. W pozytywnej atmosferze mogliśmy przystąpić do pracy. 

Tego dnia sprzyjała nam fantastyczna wiosenna pogoda. Słońce odbijało się przyjemnie od szklarnianych szyb, mieniło się we włosach Sabiny, tworzyło przytulne cienie. Dodatkowo teren wokół szklarni sprawił, że nie musiałem szukać dodatkowych, ciekawych miejsc. Stara chata, łąki, świeżo obsiane pola tworzyły idealne tło do romantycznych i radosnych ujęć. Muszę przyznać, że ta sesja narzeczeńska w szklarni udała się fantastycznie głównie dzięki Sabinie i Michałowi. Zawsze powtarzam, że najważniejsi na zdjęciach jesteście Wy. Przyjemne miejsce, moje podpowiedzi, luźne rozmowy mogą pomóc zapomnieć o stresie i sprawić, że czas sesji będzie naprawdę przyjemny. Jednak tej chemii, uczucia, które widać w gestach i spojrzeniach nie umiem wymyślić czy dodać później. Sabina i Michał świetnie czuli się w swoim towarzystwie. Zagrały nie tylko słońce i wiatr, ale też emocje, spojrzenia i… włosy. To był dobrze spędzony czas, a zdjęcia z sesji, mam nadzieję, że będą pamiątką na długie lata. Ja jestem wyjątkowo zadowolony z naszego wspólnego wypadu do opuszczonej szklarni. 


fotograf ślubny śląsk

Fotograf ślubny Śląsk

Fotograf ślubny Śląsk

W dzisiejszym wpisie opowiem Wam o kilku zdjęciach z pewnego ślubnego reportażu. O tym, że na fotografii nie zawsze w centralnym punkcie musi stać para młoda, a sylwetki nie muszą być ukazane od głowy, aż do samych stóp.

Ludzie często mają tradycyjne podejście do fotografii z dnia ślubu. Muszą być ładne, czytelne, dobrze wyglądać w albumie. Im więcej, tym lepiej. Jako fotograf ślubny Śląsk znam najlepiej, tu najwięcej pracuję. I choć tradycji weselnych jest tu wiele i wciąż są one żywe i kultywowane, to kwestia „ładnych zdjęć” poruszana jest czasem przez starsze pokolenia rodziców i dziadków. Mam szczęście do odważnych i pewnych siebie par, które lubią moje reporterskie podejście i pozostawiają mi pełną swobodę w snuciu fotograficznych opowieści.

Bo reportaż to opowieść. I jak dobra opowieść, tak dobry reportaż nie może składać się jedynie setek portretów. Trzeba je umieścić w jakimś miejscu, wśród ludzi i wydarzeń. Tak właśnie robię. Dziś zobrazuję to przy pomocy kilku zdjęć ze ślubu Agnieszki i Janusza. Tamtego dnia fotograf ślubny Tychy odwiedził i miał mnóstwo okazji do świetnych kadrów.

W moim reportażu nie może zabraknąć ludzi, którzy wraz z młodą parą przeżywają ten dzień. Goście nigdy, tak po prostu, nie czekają. Oni wciąż gdzieś pędzą, witają się, śmieją, szukają spokojnego kąta na papierosa. Oczekiwanie na parę młodą, to świetny moment na takie zdjęcia. Lubię też fotografować ludzi w kościele. Szczególnie dzieciaki, które często zwyczajnie się nudzą, ale także dorosłych – w chwilach skupienia, wzruszenia, lub… w miej oczywisty sposób.

Tego dnia najważniejsi są młodzi, lecz i tu można szukać ciekawszych rozwiązań, które urozmaicą fotograficzną opowieść i sprawią, że całość będzie oglądało się z przyjemnością. Wiatr rozwiewający welon, przysięga uchwycona zza pleców księdza czy nietypowo skadrowane wejście do kościoła, to tylko kilka przykładów. I choć nie są to może zdjęcia tworzone z myślą o ramce nad kominkiem, to często jest tak, że właśnie one stają się ulubionymi zdjęciami z dnia Waszego ślubu.

 


zdjęcia ślubne patio park

Zdjęcia ślubne Patio Park - Ania i Grzegorz

Zdjęcia ślubne Patio Park

Mam dla Was kilkanaście zdjęć z wesela Ani i Grzegorza, które odbyło się w sali, którą bardzo lubię czyli Patio Park w Katowicach. Zdjęcia ślubne Katowice pokazują od innej strony. Pokazuję w nich wnętrza kościołów, ludzi którzy tu mieszkają, no i przede wszystkim parę młodą.

Ten dzień zacząłem od ceremonii w kościele. 

Dwa zdjęcia od których zacznę ten wpis to zieeew… i gest przeżegnania się. Lubię takie momenty. Coś mniej oczywistego, coś pokazującego szerzej ten najważniejszy dzień.

Kolejne zdjęcia, to po prostu ceremonia zaślubin. Początek pokazujący w całości scenę, a potem czas na kilka portretów. Przede wszystkim lubię to zdjęcie, gdzie Ania szczerze się uśmiecha.

Wyjście z kościoła w lekkim deszczu? Nie ma problemu. Tylko co to był za deszcz… nie tylko z nieba, ale także ryżowy! Bardzo fajny i dynamiczny kadr udało się tu złapać. Kolejne dwa zdjęcia dla Was.

Na sali w oczekiwaniu na Anię i Grześka starałem się znaleźć jakieś gesty, miny, charakterystyczne elementy. Tu dwa takie elementy rzuciły mi się w oczy. Fajny napis, który zdecydowanie określił klimat tej imprezy i mina dziewczynki.

Z pierwszego tańca do tego wpisu użyłem dwóch zdjęć. Jedno, świetne z Anią w roli głównej, a drugie pokazujące klimat sali w mocnej czerni i bieli!

A ta fotografia mocno określa mój styl w jakim staram się głównie fotografować na parkiecie. Dłonie, emocje, gesty, nieoczywiste oświetlenie. Tak jest!

W dniu ślubu są ważne momenty jak np. podziękowania dla rodziców. Zbierają się wszyscy goście i np. oglądają wspólny film przygotowany przez parę młodą. Emocji na twarzach wtedy nie brakuje!

Taniec to ludzie. W jednym kadrze staram się ich zmieścić jak najwiecej, by fotografia była wielowarstwowa, a nie jednowymiarowa. W tym wypadku na prawdę dużo się dzieje!

Kolejny zestaw czterech zdjęć pokazuje wszystko, co się dzieje na weselu. Od drobnych szeptów gdzieś między stołami, przez tańce gdzieś w tle – na drugim planie, po klasyczne sejfie.

Są też momenty bardziej przygotowane. DJ uruchamia ciężki dym i puszcza odpowiednie światła. Mam wtedy chwilę na kilka takich wizualnie atrakcyjnych kadrów.

W ten sposób doszliśmy do końca. Nic tu szczególnego nie napiszę. Zawsze szukam odpowiedniego zdjęcia na zakończenie. I taka oto fotografia znalazła się w tym skrócie wesela w Katowicach.


Fotograf ślubny Dawid Zieliński

Fotograf ślubny Dawid Zieliński

W dzisiejszym poście nie będzie zbyt wiele o fotografii ślubnej, nie będzie żadnego reportażu, ani sesji plenerowej. Przecież w jakiś sposób, to wszystko się zaczęło, a praca jest tylko częścią mojego codziennego życia. Ale, żeby nie było zbyt prywatnie i offtopowo, wciąż pozostanę w temacie zdjęć, bo fotograf ślubny Dawid Zieliński uprawia fotografię nie tylko ślubną.

Fotografia nie interesowała mnie w dzieciństwie. Dopiero, gdy na świecie pojawił się pierwszy syn kupiłem aparat cyfrowy i zacząłem fotografować. To były zwykłe zdjęcia z wakacji i spacerów. Lubiłem to robić, a często mam tak, że gdy coś mnie zainteresuje, to od razu mam ochotę wiedzieć wszystko na ten temat. W ten sposób pojawiła się pierwsza lustrzanka, a z nią pierwsze warsztaty, konkursy i publikacje na stronach zrzeszających miłośników fotografii. Robiłem naprawdę mnóstwo zdjęć o bardzo różnorodnej tematyce i po latach pojawił się moment, w którym całą moją fotograficzną energię skupiłem na pracy. Wtedy właściwie nie miałem czasu i nie odczuwałem potrzeby, by fotografować „po godzinach”. Ale ten stan nie trwał długo.

Przyszedł moment, w którym chciałem przetestować nowy sprzęt. Przed zakupem wypożyczyłem go i zabrałem na kilkudniowy wyjazd w Bieszczady. Byłem zachwycony możliwościami tego aparatu, a fotografowanie po godzinach znów zaczęło sprawiać mi frajdę. Od tego czasu mam aparat na każdym rodzinnym wyjeździe. 

Bardzo lubię fotografować rozrabiających chłopaków, ale zdarzy mi się też popełnić jakieś ustawione zdjęcie, a nawet autoportret. Gdy nie mamy w planach żadnych rodzinnych podróży, wychodzę czasem na miasto, by zrobić sobie fotograficzny spacer. To świetny trening, który nie tylko pozwala mi ćwiczyć robienie zdjęć, ale też zmusza mnie do kreatywności. Gdy kolejny raz idę tą samą ulicą i wciąż znajduję nowe motywy, kadry i ispiracje, to wiem, że w temacie fotografii nie ma miejsca na nudę i rutynę. 

Jak widzicie fotograf ślubny Dawid Zieliński, to też oficjalny fotograf rodziny Zielińskich. Z czasem, coraz bardziej doceniam codzienność i prostotę. I tak jak w fotografii ślubnej, tak też prywatnie uwielbiam niewymuszone pozy i reporterskie kadry.