Sesja na Pustyni Błędowskiej

Sesja na Pustyni Błędowskiej - Laura i Krzysiek

Sesja na Pustyni Błędowskiej

Przygotowałem dla Was kilka kadrów z sesji Laury i Krzyśka. Na miejsce jej wykonania wybrali oni Pustynię Błędowską. Bardzo lubię to miejsce, gdyż ma ono niepowtarzalny klimat. Uznaliśmy jednak, że piaskowy krajobraz warto czymś przełamać. Laura i Krzysiek pokazali mi fantastyczny staw. Muszę przyznać, że sesja na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej to ogrom zaskakująco pięknych miejsc.

Zacznę od czarno-białych kadrów z okolic stawu. Pierwsze zdjęcie z idącą parą ma niesamowity klimat. Jest nieco mroczne, tajemnicze. Sukienka układa się tu fantastycznie. Sukienka Laury generalnie była niebywale fotogeniczna i wielokrotnie wykorzystywałem ogromne ilości zwiewnej tkaniny, by urozmaicić kadry. Świetnie to widać na kolejnym zdjęciu, gdzie biel sukni fantastycznie kontrastuje z ciemną taflą jeziora. Ten portret Laury ma magiczny wręcz klimat. Lubię tworzyć parom bliźniacze portrety. Dlatego też, bardzo podobne zdjęcie wykonałem Krzyśkowi. W celu uzyskania odpowiedniej kolorystyki Krzysiek pojawił się na zdjęciu bez marynarki. Te dwa zdjęcia ustawione obok siebie mają świetny charakter. Bardzo je lubię. Kolejne zdjęcie to romantyczny, ciasny portret. Welon otaczający Laurę i Krzyśka dodaje mu intymności. Ostatnie zdjęcie znad stawu jest w kolorze. Zobaczcie, że odbicie w tafli jest niemal lustrzane – piękne miejsce.

Kolejna część to sesja na Pustyni Błędowskiej. Luźna spacerowa fotka, z bezdrożami ciągnącymi się w tle. Lubię tu uśmiechy Laury i Krzyśka. Ich spojrzenia się spotykają, a twarze są pełne radości i luzu. Teraz czas na kolejne zdjęcie Laury. Jej suknia ślubna fantastycznie pracowała na wietrze. Jej dynamiczny chód, twarz skierowana w bok. Podoba mi się, że jest tu całkowicie skupiona na sobie. 

Ostatnie dwa zdjęcia wykorzystują fantastyczne niebo. Pierwsze z nich to szeroki kadr, w którym Krzysiek podąża w kierunku Laury, a dramatyczne niebo nadaje całości charakteru. Ostatni kadr, to kadr kończący sesję. Zdjęcie robione pod światło, przy zachodzącym już słońcu. Dwie czarne, zwrócone ku sobie sylwetki na tle złocistego nieba – fantastyczne zakończenie tej sesji. 


pałac krowiarki sesja ślubna

Pałac Krowiarki sesja ślubna Sabiny i Michała

Pałac Krowiarki sesja ślubna

Mocne światło, niesamowita architektura i piękna para. Tak w skrócie mógłbym opisać sesję Sabiny i Michała, ale dziś czas na większy wpis i więcej zdjęć. To był świetny czas!

Pałac Krowiarki sesja ślubna Sabiny i Michała – to temat na dziś.

Jeśli jestem w miejscu, które bardzo dobrze znam i w którym byłem wiele razy, to staram się wykonać część kadrów standardowo. Wykorzystuje wtedy sprawdzone już, dobre ujęcia. Druga część to czas na eksperymenty, spróbowanie czegoś nowego, niestandardowego. 

W tym wypadku było jednak trochę inaczej. Trafiliśmy na magiczne warunki, mocne światło i ostre cienie podkreślały wyjątkową architekturę.

To właśnie takie sesje pomagają w powrotach w te same miejsca, bo zawsze można zrobić coś inaczej, ciekawiej. W przypadku tej sesji staraliśmy się maksymalnie wykorzystać punktowe oświetlenie, które tworzyło wprost teatralny klimat.

Oczywiście nie kombinowaliśmy tylko ze światłem. Powstało tu też jedno z niewielu zdjęć na dłuższym czasie naświetlania (czyli celowo rozmyte). Chciałem uzyskać mroczny, malarski klimat. Wydaje mi się, że wyszło świetnie, do tego podział kadru na dwie części. Nie ukrywam, że to jedna z moich ulubionych fotografii, które wykonałem w trakcie sesji ślubnych.

Poza tym wykorzystaliśmy mniej oczywiste miejsca Pałacu w Krowiarkach. Nie skupialiśmy się tylko na głównej klatce schodowej i tych okrągłych oknach, ale odwiedziliśmy też pozornie mniej urodziwe pomieszczenia.

Po pierwszej części udaliśmy się na spacer dookoła pałacu. Zawsze lubiłem ten zielony teren z pięknymi starymi drzewami. Na koniec reportażu Sabina wpadła na pomysł, by zrobić zdjęcie z całą architekturą tego miejsca gdzieś w tle. Ja dodałem od siebie troszkę dynamiki, czyli po prostu poprosiłem Sabinę i Michała by biegli. Robotę w tym zdjęciu robi sukienka, która świetnie się układa. Prosty kadr, ale bardzo go lubię.

Takie sesje mnie budują, selekcja materiału, potem odpowiednie przygotowanie do pokazania i możliwość publikacji tych fotografii sprawiła mi dużo radości.
Mam nadzieję, że i Wy zobaczycie trochę magii w tych zdjęciach!

Zobacz całą sesję

sesja ślubna na hałdzie

Sesja ślubna na hałdzie - Marta i Łukasz

Sesja ślubna na hałdzie

Gdy myślicie o sesji ślubnej na Śląsku, która wpisywałaby się w klimat tego regionu, to jakie miejsce przychodzi Wam na myśl? Świetna architektura Strefy Kultury, zabytkowy Nikiszowiec, Las Murckowski? Tak, to miejsca, które odwiedzam w Katowicach najczęściej. Dziś jednak pokażę Wam inne inspirujące miejsce, które wybrali Marta i Łukasz. Zapraszam na kilka kadrów, które pokażą Wam jak wygląda sesja ślubna na hałdzie.

Hałdy nikomu nie kojarzą się z malowniczymi krajobrazami. Nigdy nie myślałem o nich jak, o miejscach wartych zobaczenia. I dlatego nigdy nie byłem na hałdzie w Kostuchnie. Dopiero fotografia ślubna Katowice odkrywa dla mnie na nowo. A ta sesja to moja druga realizacja w tym miejscu. Co ma do zaoferowania obrośnięta trawą góra kopalnianych odpadów? 

Nam przyjemne i pogodne popołudnie zaproponowało spektakularne niebo. Hałda jest punktem na tyle wysokim, że nic nie zakłóca kadru i wszelkie zdjęcia z niebem w roli głównej wyglądają magicznie. Jak widzicie starałem się je maksymalnie wykorzystać w szerokich kadrach. Na każdym z nim większość pola zajmują chmury, jednak każda z tych fotografii ma całkiem inny klimat. Statyczne ujęcie z  kłosami traw na pierwszym planie, to fotografia z początków naszego fotograficznego spaceru. Potem niebo nabiera dramatyzmu, a zamykające sesję zdjęcie z biegnącą parą i rzuconym w powietrze bukietem, to ostatnie chwile przed zmierzchem. Tak wyeksponowane miejsce jak szczyt hałdy pozwala na zabawy ze światłem.

Fotografując na hałdzie nie może zabraknąć zdjęcia z industrialnym akcentem. Dlatego z przyjemnością wykorzystałem przemysłową architekturę obecną w jej sąsiedztwie.

Na tej sesji nie zabrakło też wąskich kadrów. Ich intymny charakter sprawia, że tło nie ma tu większego znaczenia. Patrząc na portrety Marty i Łukasza, widać, że liczy się tylko spojrzenie. Jestem bardzo zadowolony z obu tych zdjęć, bo mają niesamowity wyraz. Towarzysząca Łukaszowi żona i jej rozwiane włosy tworzą niesamowitą atmosferę, a patrząca znad drobnych kwiatów Marta ma w sobie niezwykłą siłę. 

Dodatkowo na hałdzie nie brakuje drzewek, traw, ścieżek, które aż proszą się o to, by je włączyć w jakiś kadr o miłości. Na pewno jeszcze nie raz pojawię się w tym industrialnym, bardzo klimatycznym miejscu. 


sesja ślubna w tatrach

Sesja ślubna w Tatrach - Asia i Dominik

Sesja ślubna w Tatrach

Oglądając zdjęcia ślubne z odległych, trudnych do odwiedzenia miejsc zastanawiacie się na pewno jak oni się tam znaleźli? Zwykle cały backstage, przygotowania i planowanie pozostaje tajemnicą. Dziś pokażę Wam kilka zdjęć z sesji Asi i Dominika, której krajobraz może nasuwać podobne pytania. 

Asia i Dominik to wielbiciele gór. Do tematu sesji w wysokich Tatrach podeszli poważnie i odpowiedzialnie. O ile wjechanie na jakiś szczyt kolejką można szybko zorganizować, to dotarcie nad Czarny Staw Gąsienicowy nie jest już tak proste. Choć fotograf ślubny góry fotografuje niejednokrotnie, to znawcą tematu być nie musi. Prywatnie lubię chodzić po górach, są to zwykle wypady rodzinne, spacery po niewymagających szlakach i w temacie trekkingu i pieszych wędrówek uważam się wciąż za laika. Dlatego w przypadku tej sesji obdarzyłem Asię i Dominika pełnym zaufaniem. Oni zaplanowali trasę, nocleg w schronisku i miejsca zdjęć.

Na pierwszym zdjęciu widzicie wstęp, reportażowy backstage. Odpowiedzialna Asia na trasę zabrała suknię ślubną… jednak zamiast mieć ją na sobie niesie ją przymocowaną do plecaka. Pierwszy dzień był głównie dojazdem, wejściem i towarzyskim wieczorem – oczywiście, cały czas z aparatem w ręku.

Niezastąpiona okazała się przyjaciółka, która towarzyszyła nam przez cały czas i spieszyła z pomocą. Tu pomaga założyć suknię na szlaku. 

Poranne słońce ma niesamowity klimat. Na tej fotografii świetnie zagrał też wiatr, który marszczy taflę krystalicznie czystej wody i układa welon Asi. 

Oczywiście, jak na każdej sesji, tu też nie mogło zabraknąć wąskich ujęć. Jednak dzisiejszy wpis będzie zdominowany przed kadry szerokie. Sądzę, że te górskie klimaty zasługują na wyróżnienie.  Szczególnie, że pogoda nam dopisała. Wiatr rozwiewał chmury, a na zboczach pojawiały się malownicze cienie. Soczyste, świeże i głębokie barwy zachwycają. 

Jednak najwięcej roboty wykonali Asia z Dominikiem, którzy świetnie się czuli w otoczeniu górskich szczytów. Jak widzicie  po zmiennej scenerii fotografii, nie mieli problemu z pokonywaniem kamienistych i trudnych odcinków. Marzyli o sesji w takim miejscu i cieszę się, że pomogłem im to marzenie zrealizować. 


sesja ślubna zamek moszna

Sesja ślubna Zamek Moszna - Marta i Rafał

Sesja ślubna Zamek Moszna

Zajmuję się fotografią ślubną na tyle długo, że na hasło „sesja ślubna Zamek Moszna” powinienem przewrócić oczami i westchnąć. Można powiedzieć, że w kategorii miejsc na romantyczną sesję Moszna zajmuje niezmiennie topowe miejsce. Choć Zamek nie jest najbliżej Katowic, a jako fotograf ślubny Opole odwiedzam nieczęsto, to Moszna przyciąga pary jak magnes.

Podobnie klimat Zamku zadziałał na Martę i Rafała, którzy również zaplanowali sesję w tej bajkowej scenerii. W tym wypadku, nie dość, że doskonale znałem teren, to jeszcze świetnie znałem parę. Mogłem spokojnie więc wykorzystać stały zbiór klasycznych kadrów eksponujących piękno niepowtarzalnej architektury, ale po co? Wraz z Martą i Rafałem świetnie spędziłem czas, a przy okazji stworzyłem kilka zmysłowych i niebanalnych kadrów. Oto kilka z nich:

Moszna to nie tylko Zamek. Otaczający go park jest niezwykle malowniczy i przy okazji sesji zawsze do niego zaglądam. Tu wykonałem szeroki i węższy kadr. Na obu parze towarzyszy efektowna samotna sosna.

Na kolejnych zdjęciach poza Martą i Rafałem istotną rolę odgrywa welon. Długi i delikatny, stanowił wspaniały dodatek, który domykał sceny, wypełniał cały kadr lub stanowił atrakcyjny rekwizyt. Jak widzicie, na tych zdjęciach wykorzystałem jedynie niewielki fragment zamkowego otoczenia. Zadbany ogród, schody, balustrady to świetne tło do wielu kadrów. Jednak tło zawsze pozostaje tylko tłem, a główne rolę gra para i ich emocje. To pełne miękkich szarości zdjęcie Marty i Rafała ma niesamowity klimat. 

Kolejne zdjęcie jest weselsze, bardziej dynamiczne. Fajnie przełamuje zmysłowy i romantyczny charakter poprzednich ujęć. 

Kolejne kolorowe zdjęcie wykonaliśmy nad stawem – trzeba przyznać, że teren wokół Zamku Moszna jest naprawdę mocno urozmaicony. 

Ostatnie zdjęcie, to również jedno z moich ulubionych. Takie ciasne kadry mają swój klimat. Mimo zamkniętych oczu obojga, można z ich twarzy wyczytać wiele emocji.

Jak widzicie każda sesja to nowe doświadczenie, nowe podejście do tematu. Prawda jest taka, że niedługo pewnie znów usłyszę od jakiejś pary „sesja Zamek Moszna”. Wtedy uśmiechnę się tylko i znów wymyślę kilka nowych ujęć, ciekawych kadrów i innych sposobów na wykorzystanie tych dobrze mi znanych miejsc. 


Sesja ślubna na Jurze

Sesja ślubna na Jurze - Sabina i Dominik

Sesja ślubna na Jurze

Sesja ślubna na Jurze z Sabiną i Dominikiem to niesamowity czas. Wszystko nam sprzyjało, od pogody przez brak ludzi (w zasadzie spotkaliśmy tylko jedną parę poza nami). Jak w takim miejscu udało się nam uzyskać odrobinę prywatności i spokoju? Wszystko dzięki temu, że udaliśmy się tam na wschód słońca. Nie ma co ukrywać – mniej par decyduje się, by wstać tak wcześnie rano.

Całą sesję w zasadzie zaczęliśmy jak było jeszcze troszkę ciemno. Słońce dopiero powoli się budziło. Wykorzystałem ten czas na kilka portretów między skałkami.
Wszystko jednak zaczęło się, gdy obudziło się słońce. Cienie, kolory to wszystko zaczęło „grać”, a do tego taka para. Sabina i Dominik to świetni ludzie z którymi miałem znakomity kontakt. Współpraca mogła przebiegać bez słów.

Z wszystkich tych zdjęć chyba najbardziej zapamiętam rozwiane włosy. Nie ma co ukrywać, że wiatr był naszym sprzymierzeńcem. Nie za mocny, nie za lekki – włosy i sukienka falowały bardzo delikatnie. Dzięki temu udało się stworzyć kilka bardzo dobrych kadrów. 

Teraz troszkę o samym miejscu. Jurę Krakowsko-Częstochowską znam dosyć dobrze, robiłem już tam wiele sesji, ale w same okolice Góry Zborów wybrałem się po raz pierwszy (nie licząc rodzinnego wyjazdu). Jest tam wszystko, co potrzebne do wyjątkowej sesji. Można wejść na skałki i korzystać z niesamowitych widoków. Same kształty tych skał są już na tyle interesujące, że można fotografować między nimi. To daje duże pole do popisu.
Schodząc niżej są też ładne tereny leśne i piękne łąki z wysokimi trawami. Jeśli lubicie takie klimaty to nie ma się co zastanawiać. To miejsce jest znakomite. 

Myślę, że to jest jedna z moich najlepszych sesji jakie wykonałem. Jestem mega zadowolony z efektu końcowego. Poza pojedynczymi kadrami, które pokazałem w tym poście zdecydowanie zapraszam Was do zobaczenia całej sesji. Zdecydowanie warto.

PS. Gdybyście się decydowali na to miejsce to odradzam zachód słońca, ilość par którą tam można spotkać zdecydowanie przerasta ilość miejsca, które tam jest. Najlepszą porą będzie zatem wschód słońca!

Zobacz całą sesję

sesja ślubna w górach

Sesja ślubna w górach - Milena i Kamil

Sesja ślubna w górach

Dziś pokażę Wam kilka kadrów z plenerowej sesji ślubnej Mileny i Kamila. Ich pomysłem była sesja ślubna w górach. Zorganizowanie takiej sesji często wiąże się z częstym przekładaniem terminów z powodu pogody, nieprzewidywalną sytuacją na miejscu i przebyciem wielu kilometrów (nie tylko samochodem), by dotrzeć do celu. Jak sobie z tym poradziliśmy?

Wybraliśmy miejsce, które jest stosunkowo blisko, a dodatkowo dawało nam możliwość zarówno wjazdu, jak i zjazdu w pobliżu parkingu. Dzięki temu mogliśmy w dużej mierze przewidzieć pogodę, a Milena mogła ze spokojem spacerować w sukni ślubnej po lesie i górskich zboczach. Właśnie sesja ślubna Góra Żar umożliwiła nam to wszystko. Oto kilka najciekawszych ujęć.

Pierwsze zdjęcie, to świetny kadr sytuacyjny. Widzicie torbę na ramieniu Kamila? Jeszcze na dobre nie rozpoczęliśmy sesji, ale starsza para wypoczywająca na leżakach nie mogła mi umknąć.  Bardzo podoba mi się to zestawienie. 

Kolejne zdjęcia to złota jesień w pełni. Tych kolorów nie da się podrobić. Tylko jesienne sesje potrafią być tak skąpane w złotych liściach. Musicie przyznać, że las wygląda tu fantastycznie, a ciepłe, intensywne słońce tylko potęguję ten złocisty efekt. Dzięki tej idealnej pogodzie mogłem wykonać Milenie portret z paprocią, a na zdjęciu z welonem pojawiają się świetne cienie. Delikatne chmurki na niebie pozwoliły nam na kolejny świetny kadr – przy takiej pogodzie zdjęcia robi się z prawdziwą przyjemnością.

Kolejne kadry, to zdjęcia czarno-białe. Zmysłowy portret pary oraz szerokie kadry ukazujące urok odwiedzonego miejsca. Góra Żar to wyjątkowy krajobraz. Znajdujące się w oddali jezioro i rozległa panorama zachwycają. Nie mogłem ich pominąć na zdjęciach. Przy takich szerokich kadrach unikam sztywnego pozowania. Milena i Kamil spacerują więc wzdłuż kadru, spoglądają w dal i przytulają się. Każdy z tych kadrów jest dzięki temu inny. Zmienia się nie tylko sceneria, ale też para ukazana jest w różnorodny sposób.

Jestem bardzo zadowolony z tej sesji. Moim zdaniem Góra Żar, to świetna opcja na szybki i przyjemny wypad na sesję w górskim klimacie. A jestem przekonany, że nie tylko jesienią można tam wykonać świetne ujęcia.  


Sesja ślubna w Katowicach

Sesja ślubna w Katowicach - Karolina i Martin

Sesja ślubna w Katowicach

Gdy para nie może zdecydować się czy marzy o odważnej sesji industrialnej czy o romantycznych kadrach w naturze lubię proponować im sesję ślubną w Katowicach. Tu znam wiele inspirujących miejsc, które pozwalają wykonać sesję w dwóch całkowicie odmiennych stylistykach jednego dnia. 

Na taką właśnie sesję zdecydowali się Karolina i Martin. Jedynym z powodów tej decyzji była druga sukienka Karoliny, którą chciała także uwiecznić na zdjęciach. Uznaliśmy, że charakter obu sukienek jest tak odmienny, że warto dla każdej z nich znaleźć inną scenerię. 

Miejsce pierwszej części spotkania to Strefa Kultury sesja ślubna wśród świetnej, nowoczesnej architektury. Architekturę tą widać najlepiej na zdjęciu sprzed głównego wejścia do NOSPR. Jak widzicie i w sercu miasta nie brakuje zieleni. Szklana ściana i morze kwiatów tworzą niesamowitą kolorystycznie przestrzeń, a bluszcze rewelacyjnie kontrastują na tle czerwonej cegły. W trakcie sesji starałem się też wyeksponować długi welon Karoliny, który na niejednym kadrze gra pierwsze skrzypce. Przy tych ciasnych kadrach miejsce robienia zdjęć nie ma aż takiego znaczenia. Emocje, światło i welon przysłoniły całkowicie scenerię. 

Kolejnym punktem sesji był Las Murckowski. To wyjątkowy las, w którym nie brakuje uroczych zakątków. Dodatkowo jest blisko centrum miasta, a od miejsca parkingowego nie trzeba iść daleko, by wykonać fantastyczne ujęcia. Tu Karolina ma mniej widowiskową sukienkę. Upięte kaskady tiulu zastąpiła długą, lejącą się spódnicą i koronkową bluzką. Tu zrezygnowaliśmy też z welonu oraz marynarki Martina. Chcieliśmy uzyskać efekt bardziej rustykalny, romantyczny, ulotny.  Pomogło nam w tym popołudniowe, zachodzące już słońce, które delikatnie i miękko oświetlało parę. Dzięki niemu spódnica wygląda w ruchu tak zjawiskowo, a las wydaje się cichy i nieco mroczny. Widać, że w lesie Karolina i Martin czują się świetnie, a pozowanie nie jest dla nich problemem. Uśmiechy i gesty pojawiają się w idealnych chwilach, proste i niewymuszone. A na zakończenie portret Karoliny z liściem paproci. Już wiecie, że bardzo lubię takie niestandardowe podejście do portretowego tematu. 


zamek moszna sesja ślubna

Zamek Moszna sesja ślubna

Zamek Moszna sesja ślubna

Dziś mam dla Was wpis na temat sesji Magdy i Artura. Na wstępnie tylko powiem, że było słonecznie i wyjątkowo czule. Powiedzieć, że z tą parą złapałem świetny kontakt, to nic nie powiedzieć. Z Arturem do dziś gadamy na FB i zdażyło nam się już spotkać na towarzyskim piwku.

Zamek Moszna to przede wszystkim piękna i nietuzinkowa architektura. Zaczęliśmy od cudownych, niebieskich drzwi, które lubię fotografować tak samo w wąskiej jak i szerokiej perspektywie. Zjawiskowa suknia Magdy świetnie się wpisała w tę stylistykę.

Było szeroko, to musi być teraz wąsko. Kilka kroków do przodu i nie ma co czekać, bo moment stworzył się sam. Naturalne uśmiechy, pięknie ułożone dłonie. Uwielbiam takie szczere i naturalne chwile podczas sesji ślubnej.

Zmiana miejsca i działamy bliżej głównego wejścia. Tu pomaga symetryczne rozstawienie roślin i okien. W tą przepiękną całość można wpisać w bardzo fajne ramy parę młodą. Artur, pewnie stoi wpisany między okna, a Magda dynamicznie pędzi przez kadr. Starałem się wszystko złapać tak,  by Magda znalazła się idealnie wpisana w ramę okna i by sukienka wyszła możliwie najkorzystniej! Bardzo lubię to zdjęcie.

Przyszedł czas na portret Panny Młodej. Taki mniej klasyczny, bo w ruchu. Miejsce to samo, co wcześniej, ale więcej dynamiki. Rozwiane włosy, dłoń ciągnąca za sobą suknię i pewny krok. Całość znów wpisana w ciekawą architekturę.

Końcówka sesji to luźniejsza atmosfera. Brak marynarki, piękne zachodzące słońce. Wymarzona chwila, by uwiecznić kilka bliskich portretów wykorzystując niezwykle malownicze światło.

Zaczęliśmy od kadru gdzie światło było skierowane prosto na Magdę i Artura. Lubię gdy para wtula się w siebie z taką czułością.

Druga fotografia z tej serii to całkiem inne podejście. Tym razem zdjęcie pod światło. Musicie przyznać, że było ono wyjątkowo urocze. Mocne przytulenie i zdjęcie „robi się samo”. 

Sesja ślubna na Zamku w Mosznej nie zawsze musi być taka sama. W zależności od światła można kreować tam całkiem inne fotografie. Mimo, iż to miejsce, to częsty wybór par młodych to lubię tam jeździć. Lubię wymyślać nowe pomysły i działać maksymalnie kreatywnie.

Zobacz całą sesję