romeo i julia szczyrk

Romeo i Julia Szczyrk - wesele Sabiny i Dominika

Romeo i Julia Szczyrk

Sabina i Dominik to para z którą złapałem świetny kontakt, tak podczas reportażu ślubnego, jak i sesji. Miejsce ich wesela to dobrze mi znana sala Romeo i Julia Szczyrk. W zasadzie nie tylko wesela, bo większość przygotowań też odbyła się w tym miejscu.

Całe przygotowania to zestaw ciekawych reporterskich kadrów, kilku naprawdę dobrych portretów i zdjęć detali. Muszę przyznać, że oboje zadbali o wystrój i dekorację z największą starannością. Wszystko było naprawdę dopracowane! Cały czas mieliśmy ze sobą świetny kontakt. Był czas na żarty i drobne rady. Ale pamiętajcie – żadnego ustawiania i pozowania, tak też było w tym dniu!

Ślub odbył się w „kościele na górce” w Szczyrku. To miejsce też bardzo dobrze znam, więc wiedziałem czego się mogę spodziewać i na jakich kadrach się skupiać. Nie zawsze jednak trafia się tak wyluzowana para. Ich uśmiechy po wypowiedzeniu słów przysięgi były nie do podrobienia.

Potem było odjazdowe wniesienie Sabiny przez Dominika na salę! W tle oczywiście wystrzał konfetti i zaczynamy!
W trakcie życzeń udało się złapać wiele bardzo ciekawych momentów. Już wtedy wiedziałem, że to będzie wyjątkowy reportaż – nie spodziewałem się jednak takiego odlotowego pierwszego tańca. W zasadzie nie ma co się o nim rozpisywać. Na zdjęciach zobaczycie co na parkiecie wyczyniała Para Młoda.

Wesele to klasyczny miks różnych sytuacji, które staram się przedstawiać w jak najciekawszych kadrach.
Były bańki mydlane rozbijane z główki przez pewnego młodzieńca – polowałem dość długo na odpowiednie ujęcie, aż udało się to fajnie sfotografować! Innym razem wujek palił papierosa i pokazałem to w formie detalu. Robiłem wszystko co w mojej mocy, by całość była ciekawa!

Nie ma co ukrywać, że w efekcie końcowym tego reportażu bardzo pomagali mi niesamowici goście. Bez skrupułów bawili się na parkiecie. Podczas przerwy na papierosa lub kieliszek przezroczystego trunku w ogóle nie zawracali na mnie uwagi. Miałem wolną rękę w fotografowaniu! To była czysta przyjemność.

Zobacz cały reportaż

sesja narzeczeńska w górach

Sesja narzeczeńska w górach - Klaudia i Mariusz

Sesja narzeczeńska w górach

Na hasło sesja narzeczeńska w górach od razu myślę o zdjęciach, które wykonałem wspólnie z Klaudią i Mariuszem. No, nie tylko z nimi, bo w wyprawie towarzyszyła nam jeszcze Hela!

Jak wybraliśmy miejsce sesji? Prosta sprawa. Rysiankę odwiedziłem wcześniej z rodziną na wspólnej wycieczce i, jak zawsze na takich wyprawach, sprawdziłem to miejsce pod kątem sesji ślubnej lub właśnie narzeczeńskiej.

Miejscówka okazała się niezwykle malownicza i dosyć łatwa do wejścia, więc zapytałem moją parę co o tym myślą. Temat gór jest im znany, zaręczyli się w końcu przy schronisku więc wszystko się idealnie zgrywało.

Klaudia i Mariusz zabrali swoją suczkę Helę i ruszyliśmy w drogę. W aucie podczas podróży udało nam się przegadać masę tematów, co pozwoliło bliżej się poznać i przełamać pewną początkową barierę. Potem było już z górki, no czasami też pod górkę, w końcu tę Rysiankę musieliśmy jakoś zdobyć.

Cała sesja przebiegała w bardzo luźnej atmosferze. W zasadzie ten wypad ciężko mi nazwać sesją, bo 75% czasu poświęciliśmy na wchodzenie i rozmowy. Fotografowanie było tylko pewnym przerywnikiem. I to właśnie dzięki tej atmosferze udało się stworzyć coś naprawdę świetnego.

Naturalność, luz, czułość, bliskość, humor – wszystko to, co lubię jest w tych zdjęciach. Myślę, że zbudowaliśmy sporo zaufania między sobą, dzięki czemu współpraca w dniu ślubu będzie jeszcze lepsza. To między innymi po to są też właśnie sesje narzeczeńskie. Byście obyli się ze mną i z obiektywem, by łatwiej się nam pracowało w tym najważniejszym dla Was dniu.

A jak wyglądała współpraca z psem? Bardzo dobrze. Udało się Helę ulokować w kilku naprawdę ciekawych i śmiesznych kadrach. Są też bardziej klasyczne, spacerowe ujęcia. Jestem jak najbardziej zadowolony z współpracy z tą przeuroczą modelką.

Czy każdemu bym polecał taką sesję? Pewnie nie. Jeśli lepiej czujecie się w mieście, to dla mnie architektura miejska to chleb powszedni, więc chętnie i taką sesję zrobię, ale gdy czujecie się dobrze w naturze i lubicie góry to zdecydowanie polecam. Warto!

Zobacz całą sesję

Zdjęcia ślubne Rybnik

Zdjęcia ślubne Rybnik - reportaż ślubny Marty i Michała

Zdjęcia ślubne Rybnik

Do tych zdjęć w zasadzie niewiele powinienem napisać. Znakomita para: Marta i Michał. Niesamowite wesele i wzruszająca ceremonia.

Wszystko, jak zawsze, zaczęło się od przygotowań i gdy zobaczyłem basen z różowym flamingiem, to wiedziałem, że zdjęcie „otwarcia” mam już gotowe. Pokazuje ono dokładnie to, co działo się potem. Pełen luz, ogromny upał i pozytywne nastawienie.

W trakcie przygotowań działo się naprawdę dużo. Masa ludzi w domu biegających z jednego pokoju do drugiego, przecieranie potu z czoła i piątka z bratem. Fotografując wciąż się uśmiechałem, bo wiedziałem, że właśnie powstaje świetny materiał.

Kościół. Jeden z najmniejszych w jakich fotografowałem. W zasadzie mogłem być tylko w dwóch miejscach, tak było ciasno. Było tez ciemno, ale to wszystko nie ma znaczenia, gdy fotografuje się w tak pozytywnych okolicznościach. Ksiądz mówiący bardzo spersonalizowane kazanie, odnoszące się do znajomości Marty i Michała. Zbudowało to niesamowicie atmosferę tego dnia. Zdjęcia ślubne Rybnik pokazują mi tylko od pozytywnej strony. Nie pamiętam z tamtych okolic nieciekawego wesela!

Fotografia, która świetnie opisuje humory pary młodej to ich wyjście z kościoła, gdy zostali obsypani płatkami kwiatów. Niesamowite uśmiechy nie schodziły im z twarzy.

Wesele w Perła Ogród w Krzanowicach trzymało wysoki poziom.
Z ciekawostek tylko wyjaśnię, bo jak będziecie oglądać cały materiał (link na końcu) to możecie nie zrozumieć o, co chodzi. Na sali jest zamontowany decybelomierz. Gdy hasał przewyższa założony poziom to lampka zapala się na czerwono, a gdy jest ok to lampka jest zielona… pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, ale nie będę opisywał dlaczego takie ustrojstwo zostało tam zainstalowane, bo to dłuższa historia.

Kilku momentów z tego wesela długo nie zapomnę. Świetna piosenka przygotowana przez znajomych to istna perełka. Poziom wzruszenia i emocji na pewno zapaliłby na czerwono lampkę decybelomierza, gdyby nie mierzył on poziomu hałasu, a ilość pozytywnej energii na sali.

Mam nadzieję, że udało mi się chociaż troszkę pokazać na zdjęciach to, co działo się na tej wyjątkowej imprezie. Miłego oglądania!

Zobacz cały reportaż

zamek moszna sesja ślubna

Zamek Moszna sesja ślubna

Zamek Moszna sesja ślubna

Dziś mam dla Was wpis na temat sesji Magdy i Artura. Na wstępnie tylko powiem, że było słonecznie i wyjątkowo czule. Powiedzieć, że z tą parą złapałem świetny kontakt, to nic nie powiedzieć. Z Arturem do dziś gadamy na FB i zdażyło nam się już spotkać na towarzyskim piwku.

Zamek Moszna to przede wszystkim piękna i nietuzinkowa architektura. Zaczęliśmy od cudownych, niebieskich drzwi, które lubię fotografować tak samo w wąskiej jak i szerokiej perspektywie. Zjawiskowa suknia Magdy świetnie się wpisała w tę stylistykę.

Było szeroko, to musi być teraz wąsko. Kilka kroków do przodu i nie ma co czekać, bo moment stworzył się sam. Naturalne uśmiechy, pięknie ułożone dłonie. Uwielbiam takie szczere i naturalne chwile podczas sesji ślubnej.

Zmiana miejsca i działamy bliżej głównego wejścia. Tu pomaga symetryczne rozstawienie roślin i okien. W tą przepiękną całość można wpisać w bardzo fajne ramy parę młodą. Artur, pewnie stoi wpisany między okna, a Magda dynamicznie pędzi przez kadr. Starałem się wszystko złapać tak,  by Magda znalazła się idealnie wpisana w ramę okna i by sukienka wyszła możliwie najkorzystniej! Bardzo lubię to zdjęcie.

Przyszedł czas na portret Panny Młodej. Taki mniej klasyczny, bo w ruchu. Miejsce to samo, co wcześniej, ale więcej dynamiki. Rozwiane włosy, dłoń ciągnąca za sobą suknię i pewny krok. Całość znów wpisana w ciekawą architekturę.

Końcówka sesji to luźniejsza atmosfera. Brak marynarki, piękne zachodzące słońce. Wymarzona chwila, by uwiecznić kilka bliskich portretów wykorzystując niezwykle malownicze światło.

Zaczęliśmy od kadru gdzie światło było skierowane prosto na Magdę i Artura. Lubię gdy para wtula się w siebie z taką czułością.

Druga fotografia z tej serii to całkiem inne podejście. Tym razem zdjęcie pod światło. Musicie przyznać, że było ono wyjątkowo urocze. Mocne przytulenie i zdjęcie „robi się samo”. 

Sesja ślubna na Zamku w Mosznej nie zawsze musi być taka sama. W zależności od światła można kreować tam całkiem inne fotografie. Mimo, iż to miejsce, to częsty wybór par młodych to lubię tam jeździć. Lubię wymyślać nowe pomysły i działać maksymalnie kreatywnie.

Zobacz całą sesję

Ślub w górach

Ślub w górach - Marta i Damian

Ślub w górach Marty i Damiana to była dla mnie czysta fotograficzna przyjemność. Czemu decyzja padła akurat na polskie góry, a konkretnie Szczyrk? Najprawdopodobniej ze względu na lokalizację. Było to odpowiednie miejsce na dojazd gości z województwa małopolskiego i śląskiego.

Wszystko zaczęło i skończyło się w Hotelu Alpin. To tam w pokojach hotelowych odbyły się przygotowania. Na szczęście drzwi nie były szczelnie zamknięte i przez pokój Marty przechodziło sporo ludzi. Co chwilę do pani młodej zaglądali mama, siostra i jej dzieci. Działo się sporo i to możecie zobaczyć na zdjęciach. 

Stresu nie było w ogóle. Za to był czas na jogę i szybką zmianę fryzury na luźniejszą. Cenię bardzo taką atmosferę, bo nie powoduje ona w ogóle napięcia. Zdjęcia są bardzo naturalne. A to już wiecie, że właśnie naturalność cenię najbardziej.

Ślub w górach

Kolejnym etapem był ślub. W kościele, w którym miałem okazję gościć już wiele razy. To tzw. „kościół na górce”. Podczas ślubu nie obyło się bez łez. Miałem okazję do kilku naprawdę bardzo fajnych kadrów z dużą dawką emocji i tak też udało się potem ułożyć materiał, że wygląda to wszystko bardzo fajnie. 

Lubię ten kościół. Z jednej strony wydaje się troszkę ciasny, ale wszystko tam dzieje się tak blisko mnie, że łatwiej mi poczuć klimat ślubu. 

Hotel Alpin Wesele

Wesele w Hotelu Alpin jak zawsze stało na bardzo wysokim poziomie. Profesjonalizm pełną parą! 

A jak było? Myślę, że najlepiej pokażą to zdjęcia, ale od siebie mogę dodać, że była „petarda”. Goście byli zaangażowani we wszystko. Od rozmów ze sobą, przez szalone tańce, a tak bawiącej się Pary Młodej jeszcze chyba nie spotkałem. Zero skrępowania, zero zbędnego stresu. Liczyła się dobra zabawa!

Zachwalam mocno to co się działo, ale reportaż ze ślubu Marty i Damiana jest jednym z moich ulubionych. Czemu tak mi się podobało? Bo nie było wszystko standardowo, nie wszystko też wychodziło tak jak było zaplanowane, ale było to, co najważniejsze czyli radość z chwili.

Podoba Wam się zajawka?

Zobacz cały reportaż

sesja ślubna śląsk

Sesja ślubna Śląsk - Patrycja i Damian

Kiedy szukacie miejsca na plener to zdarza się, że jedna lokalizacja to za mało. Niektórzy decydują się na dwa podobne miejsca, by utrzymać całą sesję w jednym stylu, a inni wolą całkiem odmienne przestrzenie. Pierwszym wyborem Patrycji i Damiana był Nikiszowiec, bardzo urokliwa dzielnica Katowic. Drugich opcji było parę, ale szybko decyzja padła na Ogrody Kapias w Goczałkowicach. To dwa całkiem różne miejsca. Z jednej strony industrialny klimat Nikisza, piękna cegła i czerwone okiennice. Uwielbiam to miejsce i zawsze chętnie do niego wracam. Staram się tam zawsze wymyślić coś nowego, popróbować innych kadrów niż ostatnim razem – to miejsce zdecydowanie do tego zachęca.

Sesja ślubna Śląsk – Nikiszowiec

Ogrody Kapias też były mi już wcześniej znane. To miejsce pełne zachwycających zakątków. Ogrody zmieniają się z każdą porą roku. Całkiem odmiennie wyglądają sesje wykonane tam wiosną, od tych które robiłem latem. Tym razem trafiłem na zachwycającą, ciepłą jesienną aurę. 

Na początku ostre słońce świetnie podkreślało architekturę Nikiszowca, a z czasem, gdy zaczęło zachodzić, delikatnie złociło się przez liście w ogrodzie. Jednak by powstała świetna sesja musi zgrać się kilka czynników. Najważniejszy z nich to Para Młoda. Dobrze nam się współpracowało. Pełen luz.
Zjawiskowa sukienka Patrycji na zdjęciach prezentuje się świetnie. Wiedziałem to już po weselu, a teraz upewniłem się w 100%. Patrycja dobrze się czuła przed obiektywem, nie próbowała sztucznie pozować tylko zachowywała się bardzo naturalnie. Już nie raz to podkreślałem, że w całej fotografii najbardziej cenię szczere emocje! Damian również spisał się na medal. Zaangażowany całą sesję – taki Pan Młody na sesji to skarb.

Ogrody Kapias w Goczałkowicach

Sesja ślubna Śląsk pokazuje z innej strony. Każdemu kojarzy on się raczej ze smogiem, zatłoczonymi ulicami i kopalniami. Dzięki zdjęciom można przedstawić, że jest tak naprawdę inaczej. Jako fotograf ślubny Katowice poznałem już bardzo dobrze. Jest tu ogrom zielonych terenów, które świetnie prezentują się podczas sesji w naturze. Jeśli ktoś szuka nowoczesnej architektury to w okolicy chyba nie ma lepszego miejsca niż teren NOSPRu, a dla fanów klimatów industrialnych jest opisany wcześniej Nikiszowiec.

Jesteście zainteresowani jak wyglądała cała ta sesja?

Zobacz całą sesję

Rustykalna sesja ślubna

Rustykalna sesja ślubna w skansenie

Rustykalna sesja ślubna to temat, o którym często myślałem. Plan był taki, by wykonać zdjęcia w trakcie pięknej, złotej polskiej jesieni. Poza aurą ważne było dla mnie miejsce i w końcu padło na lokalny Skansen w Chorzowie. Niby wszystko przygotowane, ale trzeba było mieć do tego odpowiednią i chętną na taki klimat fotografii parę.

Rustykalna sesja ślubna

Po ślubie Ani i Michała miałem takie przeczucia, że to będą odpowiednie osoby, a ich wrześniowe wesele skłaniało do wykonania zdjęć już w jesiennej aurze.
Szybki mail: sesja w Skansenie, wianek, trawa, stare chaty – co o tym myślicie? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać i spiesznie zaczęliśmy się umawiać na termin.
Pierwsze rozpoznawcze zdjęcia upewniły mnie, że się nie myliłem i współpraca z Nimi to strzał w dziesiątkę! Czas na sesji zleciał nam bardzo szybko, było dużo śmiechu i ciekawych rozmów. W zasadzie zdjęcia robiły się same. Nie skłamię jak napiszę, że nawet nie musiałem się jakoś bardzo gimnastykować i wymyślać. Włączyła nam się wspólna kreatywność i podobna wizja tego co chcemy osiągnąć i ot, tak, po prostu działaliśmy…

Sesja w skansenie

W trakcie zdjęć Ania wpadła na pomysł stworzenia wianka z szyszek chmielu, które napotkaliśmy po drodze, a Michał miał ochotę zjeść jabłko prosto z drzewa. To były świetne sytuacje do fotografowania! Klimat rustykalny nie tylko widnieje na zdjęciach, ale był obecny cały czas w trakcie tego niezwykle miłego spaceru.
Nie ma co ukrywać, chyba wszystko nam sprzyjało tego dnia. Zdjęcie z rozwianymi włosami? Proszę bardzo – mamy wiatr. Ostre klimatyczne światło wpadające na ścianę starej chaty? Słońce zdało egzamin. Piękne kwiaty (nie pytajcie jakie) dookoła nas – jak najbardziej. Wszystkie czynniki wpłynęły na efekt końcowy, który Ania i Michał chcieli uzyskać.
Do Skansenu jeszcze chętnie wrócę. Pewnie jak co roku pojawią się nowe pomysły i możliwości. Może inna pora roku? Może zima? Jest tam zdecydowanie potencjał do zrobienia czegoś naprawdę fajnego!

Chcecie zobaczyć więcej?

Zobacz całą sesję

Fotografia ślubna śląskie

Fotografia ślubna śląskie - Dominika i Piotr

W sierpniowym natłoku ślubnych realizacji trafiłem do Wodzisławia Śląskiego. Rzadko zdarza mi się wcześniej nie spotkać z parą osobiście, ale tak właśnie było w tym przypadku. Gdy ktoś nie mieszka na Śląsku to czasem trudno złapać się w jednym momencie i umówić na spotkanie. Wtedy z pomocą przychodzi internet i możliwość wideorozmowy.

Fotografia ślubna śląskie – przygotowania i ślub

Czy brak spotkania na żywo był przed ślubem był problemem? Nie! Przede wszystkim otwartość, pozytywne nastawienie i szczere emocje jakie napotkałem zaraz po przyjeździe na przygotowania, przełamały wszelkie bariery. Warunki do fotografowania nie mogły być lepsze. Fotografia ślubna śląskie klimaty pokazuje mi od najlepszej strony: gościnność i rodzinność.
Nie wszystko zawsze może być idealnie więc okazało się, że część kościoła jest w remoncie. Jak zawsze z takich sytuacji, tak i z tej, trzeba wyjść obronną ręką! Zastanawiałem się czy i jak unikać strony kościoła gdzie są rusztowania. Wybrałem opcję pośrednią – większość kadrów jest tak przygotowana, by wszystko wyglądało ładnie, ale nie omieszkałem pokazania zastanej sytuacji w ciekawy sposób – zobaczycie sami na zdjęciach.

Wesele w Radlinie – sala Premium

Jeśli chodzi o wesele, to mogę się zachwycać w każdym calu. W zasadzie mogłem się tego spodziewać po przygotowaniach, ale nigdy nic nie wiadomo… Tak, tak – goście zdecydowanie dopisali. Żywiołowi, otwarci, naturalni – to cenię najbardziej. Impreza nabiera swojego indywidualnego charakteru, dzięki czemu praca w takich warunkach to ogromna przyjemność. Od strony technicznej nie było gorzej, bo za sterami konsoli stał niezawodny DJ Mateusz Idzik. Wiadomo, oprawa muzyczna na najwyższym poziomie, ale operowanie światłem to właśnie to za co cenię DJów najbardziej. Efekt? Jak poprzednio – zobaczycie poniżej na fotografiach.
Cała dzień przebiegł bez najmniejszych zakłóceń. Pozytywna atmosfera, uśmiechy, emocje – było wszystko to, co najważniejsze. Udało złapać się wiele ciekawych momentów i interesujących kadrów. Oświetlenie sprzyjało, więc i tu dało się coś więcej pokombinować. Po tak zakończonym dniu selekcja materiału, wybór zdjęć i obróbka też sprawiają mi ogromną frajdę. Mam nadzieję, że i Wam historia Dominiki i Piotrka przypadnie do gustu!

Jesteście ciekawi jak wyglądał pełny reportaż z tego niesamowitego wesela?

Zobacz cały reportaż

sesja ślubna za granicą

Sesja ślubna za granicą z Dominiką i Piotrkiem

Decyzję o miejscu, w którym odbędzie się plener ślubny zawsze podejmuję wspólnie z parą. Czasem decydujemy się na sprawdzone miejsce w okolicy mojego miejsca zamieszkania. Innym razem decyzja pada na jakąś nową lokalizację. Wszystko zależy od preferencji Pary Młodej. Ja czasem lubię wrócić do sprawdzonej miejscówki i pokazać ją troszkę inaczej, a czasem sprawdzić i odkryć coś nowego.
Jak przygotować się do sesji ślubnej? To zależy jaki efekt chcemy uzyskać. Ja zdecydowanie preferuję minimalistyczne podejście bez zbędnych dodatków. Wianek i kwiaty jak najbardziej są wskazane, ale więcej? Po co? Lepiej wziąć bagaż dobrego humoru, to w zupełności wystarczy.

Sesja ślubna za granicą

Jeśli chodzi o sesję, którą pokazuję w tym poście to pomysł padł ze strony Dominiki i Piotrka. Byli zachwyceni klimatem winnic w Mikulovie, więc kilka dni po ich ślubie udaliśmy się do Czech. Droga do miejsca docelowego chwilę nam zajęła, więc ten czas spędziliśmy na rozmowach nie tylko na ślubne tematy. Mogliśmy się bliżej poznać i zbudować dobrą relację, której efekt widać na zdjęciach!
Mikulov nas zaskoczył. Poza pięknymi winnicami, znaleźliśmy tam wspaniałą panoramę na miasto, klimatyczne uliczki i niesamowite widoki. Mogę polecić to miasto nie tylko pod zdjęcia, ale również na zwykłe zwiedzanie. Żeby wszystko było idealnie to towarzyszyło nam ciągle piękne światło, które tylko podkreślało architekturę i naturę.
To wszystko o czym napisałem byłoby niczym, gdyby nie ludzie, bo to oni są na zdjęciach najważniejsi. Współpraca przebiegała wzorowo. Gdy chcieliśmy by zdjęcia były lekkie, zwiewne i naturalne, to nie było żadnego problemu z uzyskaniem takiego efektu – zero stresu. Gdy chcieliśmy coś bardziej ustawić, przygotować jakiś konkretny koncept, to rozumieliśmy się bez słów. Świetne humory towarzyszyły nam od początku do końca. Zapomniałbym o jeszcze jednym – nie mogliśmy zacząć sesji bez łyka lokalnego napoju czyli Kofoli!

Mikulov – Czechy

Sesją ślubna za granicą z Dominiką i Piotrkiem to mix natury i architektury, zabawy światłem i klasycznych portretów. Były rozwiane włosy i welon. Działo się dużo, a to wszystko możecie zobaczyć poniżej.

Czy zapowiedź Wam się podoba?

Zobacz całą sesję

Zdjęcia ze ślubu

Zdjęcia ze ślubu Martyny i Michała

Uwielbiam gdy wszystkie rzeczy związane ze ślubem odbywają się w jednym miejscu. Mogę wtedy spokojnie pracować nie martwiąc się o parking czy korki na drodze. Tak było u Martyny i Michała! Gościniec Nałęże położony na uboczu, daleko od miejskiego zgiełku w miejscowości Jaworze k. Bielska to świetne miejsce na ślub.

Przygotowania do ślubu

Przygotowania „żyły swoim życiem”, dzieciaki biegały pomiędzy pokojami, część gości jadła śniadanie, a inni przygotowywali wszystko do ślubu plenerowego. To jest mój żywioł, lubię takie zamieszanie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi i spokojnie mogę przemykać od pokoju do pokoju.
Jak już wcześniej wspomniałem ślub miał odbyć się w plenerze, ale kilkanaście minut przed ceremonią plany pokrzyżowała pogoda i całość została przeniesiona na salę weselną. Zdjęcia ze ślubu wyszły świetnie mimo braku miejsca. Pomogło okno, przez które wpadało światło oświetlające Parę Młodą. Zresztą takie chwile to przede wszystkim Wasze emocje, a tych tu nie brakowało. 

Zdjęcia ze ślubu

Wesele to był istny wulkan energii. Ogrom rozmów, toastów i ciekawych zabaw. Goście byli wszędzie, żywo zainteresowani wydarzeniem, co pozwalało przedstawić całość w różnorodny sposób. Są w tym materiale kadry, które zapamiętam na długo: starszy Pan wypijający z gracją kieliszek wódki, taniec Martyny i Michała i wiele, wiele innych.
Dwupoziomowa sala pozwoliła mi inaczej ustawić lampy dzięki czemu mogłem uzyskać bardzo fajny efekt doświetlenia sali. Jeśli chodzi o samo miejsce, to Gościniec pod każdym względem sprawdził się idealnie. Dużo przestrzeni dookoła, przyjemna i klimatyczna sala to wszystko nadawało dodatkowego smaku temu wyjątkowemu weselu. 

Reportaż z wesela

Ten ślub był na początku sezonu weselnego w 2018 roku. Takie reportaże dają ogromną frajdę i potrafią dobrze nastroić na resztę sezonu. Po wykonaniu zdjęć, nie mogłem doczekać się selekcji materiału i obróbki graficznej.
Pamiętajcie nawet najlepsze miejsce i oświetlenie nie „robią” dobrego materiały ze ślubu. To Wy i Wasi goście jesteście najważniejsi. Emocje, szczerość, pozytywne nastawienie i szalone tańce dają możliwość pokazania świetnych zdjęć. To właśnie dlatego na długo zapamiętam ten reportaż ze ślubu.

Podoba Ci się ta zapowiedź?

Zobacz cały reportaż