pałac krowiarki sesja ślubna

Pałac Krowiarki sesja ślubna Sabiny i Michała

Pałac Krowiarki sesja ślubna

Mocne światło, niesamowita architektura i piękna para. Tak w skrócie mógłbym opisać sesję Sabiny i Michała, ale dziś czas na większy wpis i więcej zdjęć. To był świetny czas!

Pałac Krowiarki sesja ślubna Sabiny i Michała – to temat na dziś.

Jeśli jestem w miejscu, które bardzo dobrze znam i w którym byłem wiele razy, to staram się wykonać część kadrów standardowo. Wykorzystuje wtedy sprawdzone już, dobre ujęcia. Druga część to czas na eksperymenty, spróbowanie czegoś nowego, niestandardowego. 

W tym wypadku było jednak trochę inaczej. Trafiliśmy na magiczne warunki, mocne światło i ostre cienie podkreślały wyjątkową architekturę.

To właśnie takie sesje pomagają w powrotach w te same miejsca, bo zawsze można zrobić coś inaczej, ciekawiej. W przypadku tej sesji staraliśmy się maksymalnie wykorzystać punktowe oświetlenie, które tworzyło wprost teatralny klimat.

Oczywiście nie kombinowaliśmy tylko ze światłem. Powstało tu też jedno z niewielu zdjęć na dłuższym czasie naświetlania (czyli celowo rozmyte). Chciałem uzyskać mroczny, malarski klimat. Wydaje mi się, że wyszło świetnie, do tego podział kadru na dwie części. Nie ukrywam, że to jedna z moich ulubionych fotografii, które wykonałem w trakcie sesji ślubnych.

Poza tym wykorzystaliśmy mniej oczywiste miejsca Pałacu w Krowiarkach. Nie skupialiśmy się tylko na głównej klatce schodowej i tych okrągłych oknach, ale odwiedziliśmy też pozornie mniej urodziwe pomieszczenia.

Po pierwszej części udaliśmy się na spacer dookoła pałacu. Zawsze lubiłem ten zielony teren z pięknymi starymi drzewami. Na koniec reportażu Sabina wpadła na pomysł, by zrobić zdjęcie z całą architekturą tego miejsca gdzieś w tle. Ja dodałem od siebie troszkę dynamiki, czyli po prostu poprosiłem Sabinę i Michała by biegli. Robotę w tym zdjęciu robi sukienka, która świetnie się układa. Prosty kadr, ale bardzo go lubię.

Takie sesje mnie budują, selekcja materiału, potem odpowiednie przygotowanie do pokazania i możliwość publikacji tych fotografii sprawiła mi dużo radości.
Mam nadzieję, że i Wy zobaczycie trochę magii w tych zdjęciach!

Zobacz całą sesję

Hotel Koral wesele

Hotel Koral wesele Laury i Krzyśka

Hotel Koral wesele

Przyszedł czas na kolejną dużą publikację. Mam dla Was sporą ilość humoru i soczystych kadrów. Dzisiejsi sprawcy zamieszania to Laura i Krzysiek. Mega pozytywna para, z którą złapałem świetny kontakt. To była przyjemność z nimi współpracować.

Co mi zapadnie najbardziej w pamięci? Oj, wiele rzeczy. Zacznę od początku.

Przygotowania to przede wszystkim spokój w domu Krzyśka i zamieszanie u Laury. To właśnie u Panny Młodej przeważnie spędzam większość czasu i tak było w tym przypadku. Tata Laury nie odpuszczał w żartach, dzięki czemu atmosfera była naprawdę luźna. Co chwilę przybywający goście też dawali duże możliwości, by ich w ciekawy sposób sfotografować. Zobaczycie to sami!

W kościele jak zawsze przyszedł czas na wyciszenie. Jednak i tu udało się wykonać kilka fajnych kadrów pokazujących w szerszy sposób tę niezwykłą ceremonię. Wszystko wspaniale się zgrywało. Zaczynając się od jednego z moich ulubionych zdjęć gdzie Tata Panny Młodej wita się z Krzyśkiem, aż po zdjęcie z momentu przyjmowania komunii. 

Po kościele nastąpiło pełne rozluźnienie. I wyruszyliśmy znów do miejsca gdzie odbywały się przygotowania. Hotel Koral wesele potrafi zorganizować bardzo dobrze i tak było też tym razem. Niczego nie brakowało, a całość była świetnie ogarnięta.

Laura i Krzysiek biegali po całej sali i to raz tańczyli, by potem rozmawiać ze znajomymi i rodziną. Byli mega aktywni i widać, że dobrze bawili się tego dnia. Mi to tylko pomagało w pracy, bo mogłem uchwycić naprawdę bardzo ciekawe momenty. Na długo zapamiętam kadr z podziękowań dla rodziców, a przede wszystkich ich reakcje. Facepalm robi robotę!

Muszę przyznać, że to był niesamowity dzień, pełen wrażeń i emocji. Działo się bardzo wiele interesujących rzeczy i przy układaniu materiału miałem ogromny problem. Musiałem zmieścić się w jakiejś rozsądnej ilości zdjęć, ale też chciałem pokazać jak najwięcej. Mam nadzieję, że cały reportaż ślubny z wesela Laury i Krzyśka przypadnie Wam do gustu i też poczujecie moc tego dnia!

Zobacz cały reportaż

Sesja ślubna na Jurze

Sesja ślubna na Jurze - Sabina i Dominik

Sesja ślubna na Jurze

Sesja ślubna na Jurze z Sabiną i Dominikiem to niesamowity czas. Wszystko nam sprzyjało, od pogody przez brak ludzi (w zasadzie spotkaliśmy tylko jedną parę poza nami). Jak w takim miejscu udało się nam uzyskać odrobinę prywatności i spokoju? Wszystko dzięki temu, że udaliśmy się tam na wschód słońca. Nie ma co ukrywać – mniej par decyduje się, by wstać tak wcześnie rano.

Całą sesję w zasadzie zaczęliśmy jak było jeszcze troszkę ciemno. Słońce dopiero powoli się budziło. Wykorzystałem ten czas na kilka portretów między skałkami.
Wszystko jednak zaczęło się, gdy obudziło się słońce. Cienie, kolory to wszystko zaczęło „grać”, a do tego taka para. Sabina i Dominik to świetni ludzie z którymi miałem znakomity kontakt. Współpraca mogła przebiegać bez słów.

Z wszystkich tych zdjęć chyba najbardziej zapamiętam rozwiane włosy. Nie ma co ukrywać, że wiatr był naszym sprzymierzeńcem. Nie za mocny, nie za lekki – włosy i sukienka falowały bardzo delikatnie. Dzięki temu udało się stworzyć kilka bardzo dobrych kadrów. 

Teraz troszkę o samym miejscu. Jurę Krakowsko-Częstochowską znam dosyć dobrze, robiłem już tam wiele sesji, ale w same okolice Góry Zborów wybrałem się po raz pierwszy (nie licząc rodzinnego wyjazdu). Jest tam wszystko, co potrzebne do wyjątkowej sesji. Można wejść na skałki i korzystać z niesamowitych widoków. Same kształty tych skał są już na tyle interesujące, że można fotografować między nimi. To daje duże pole do popisu.
Schodząc niżej są też ładne tereny leśne i piękne łąki z wysokimi trawami. Jeśli lubicie takie klimaty to nie ma się co zastanawiać. To miejsce jest znakomite. 

Myślę, że to jest jedna z moich najlepszych sesji jakie wykonałem. Jestem mega zadowolony z efektu końcowego. Poza pojedynczymi kadrami, które pokazałem w tym poście zdecydowanie zapraszam Was do zobaczenia całej sesji. Zdecydowanie warto.

PS. Gdybyście się decydowali na to miejsce to odradzam zachód słońca, ilość par którą tam można spotkać zdecydowanie przerasta ilość miejsca, które tam jest. Najlepszą porą będzie zatem wschód słońca!

Zobacz całą sesję

romeo i julia szczyrk

Romeo i Julia Szczyrk - wesele Sabiny i Dominika

Romeo i Julia Szczyrk

Sabina i Dominik to para z którą złapałem świetny kontakt, tak podczas reportażu ślubnego, jak i sesji. Miejsce ich wesela to dobrze mi znana sala Romeo i Julia Szczyrk. W zasadzie nie tylko wesela, bo większość przygotowań też odbyła się w tym miejscu.

Całe przygotowania to zestaw ciekawych reporterskich kadrów, kilku naprawdę dobrych portretów i zdjęć detali. Muszę przyznać, że oboje zadbali o wystrój i dekorację z największą starannością. Wszystko było naprawdę dopracowane! Cały czas mieliśmy ze sobą świetny kontakt. Był czas na żarty i drobne rady. Ale pamiętajcie – żadnego ustawiania i pozowania, tak też było w tym dniu!

Ślub odbył się w „kościele na górce” w Szczyrku. To miejsce też bardzo dobrze znam, więc wiedziałem czego się mogę spodziewać i na jakich kadrach się skupiać. Nie zawsze jednak trafia się tak wyluzowana para. Ich uśmiechy po wypowiedzeniu słów przysięgi były nie do podrobienia.

Potem było odjazdowe wniesienie Sabiny przez Dominika na salę! W tle oczywiście wystrzał konfetti i zaczynamy!
W trakcie życzeń udało się złapać wiele bardzo ciekawych momentów. Już wtedy wiedziałem, że to będzie wyjątkowy reportaż – nie spodziewałem się jednak takiego odlotowego pierwszego tańca. W zasadzie nie ma co się o nim rozpisywać. Na zdjęciach zobaczycie co na parkiecie wyczyniała Para Młoda.

Wesele to klasyczny miks różnych sytuacji, które staram się przedstawiać w jak najciekawszych kadrach.
Były bańki mydlane rozbijane z główki przez pewnego młodzieńca – polowałem dość długo na odpowiednie ujęcie, aż udało się to fajnie sfotografować! Innym razem wujek palił papierosa i pokazałem to w formie detalu. Robiłem wszystko co w mojej mocy, by całość była ciekawa!

Nie ma co ukrywać, że w efekcie końcowym tego reportażu bardzo pomagali mi niesamowici goście. Bez skrupułów bawili się na parkiecie. Podczas przerwy na papierosa lub kieliszek przezroczystego trunku w ogóle nie zawracali na mnie uwagi. Miałem wolną rękę w fotografowaniu! To była czysta przyjemność.

Zobacz cały reportaż

sesja narzeczeńska w górach

Sesja narzeczeńska w górach - Klaudia i Mariusz

Sesja narzeczeńska w górach

Na hasło sesja narzeczeńska w górach od razu myślę o zdjęciach, które wykonałem wspólnie z Klaudią i Mariuszem. No, nie tylko z nimi, bo w wyprawie towarzyszyła nam jeszcze Hela!

Jak wybraliśmy miejsce sesji? Prosta sprawa. Rysiankę odwiedziłem wcześniej z rodziną na wspólnej wycieczce i, jak zawsze na takich wyprawach, sprawdziłem to miejsce pod kątem sesji ślubnej lub właśnie narzeczeńskiej.

Miejscówka okazała się niezwykle malownicza i dosyć łatwa do wejścia, więc zapytałem moją parę co o tym myślą. Temat gór jest im znany, zaręczyli się w końcu przy schronisku więc wszystko się idealnie zgrywało.

Klaudia i Mariusz zabrali swoją suczkę Helę i ruszyliśmy w drogę. W aucie podczas podróży udało nam się przegadać masę tematów, co pozwoliło bliżej się poznać i przełamać pewną początkową barierę. Potem było już z górki, no czasami też pod górkę, w końcu tę Rysiankę musieliśmy jakoś zdobyć.

Cała sesja przebiegała w bardzo luźnej atmosferze. W zasadzie ten wypad ciężko mi nazwać sesją, bo 75% czasu poświęciliśmy na wchodzenie i rozmowy. Fotografowanie było tylko pewnym przerywnikiem. I to właśnie dzięki tej atmosferze udało się stworzyć coś naprawdę świetnego.

Naturalność, luz, czułość, bliskość, humor – wszystko to, co lubię jest w tych zdjęciach. Myślę, że zbudowaliśmy sporo zaufania między sobą, dzięki czemu współpraca w dniu ślubu będzie jeszcze lepsza. To między innymi po to są też właśnie sesje narzeczeńskie. Byście obyli się ze mną i z obiektywem, by łatwiej się nam pracowało w tym najważniejszym dla Was dniu.

A jak wyglądała współpraca z psem? Bardzo dobrze. Udało się Helę ulokować w kilku naprawdę ciekawych i śmiesznych kadrach. Są też bardziej klasyczne, spacerowe ujęcia. Jestem jak najbardziej zadowolony z współpracy z tą przeuroczą modelką.

Czy każdemu bym polecał taką sesję? Pewnie nie. Jeśli lepiej czujecie się w mieście, to dla mnie architektura miejska to chleb powszedni, więc chętnie i taką sesję zrobię, ale gdy czujecie się dobrze w naturze i lubicie góry to zdecydowanie polecam. Warto!

Zobacz całą sesję

Zdjęcia ślubne Rybnik

Zdjęcia ślubne Rybnik - reportaż ślubny Marty i Michała

Zdjęcia ślubne Rybnik

Do tych zdjęć w zasadzie niewiele powinienem napisać. Znakomita para: Marta i Michał. Niesamowite wesele i wzruszająca ceremonia.

Wszystko, jak zawsze, zaczęło się od przygotowań i gdy zobaczyłem basen z różowym flamingiem, to wiedziałem, że zdjęcie „otwarcia” mam już gotowe. Pokazuje ono dokładnie to, co działo się potem. Pełen luz, ogromny upał i pozytywne nastawienie.

W trakcie przygotowań działo się naprawdę dużo. Masa ludzi w domu biegających z jednego pokoju do drugiego, przecieranie potu z czoła i piątka z bratem. Fotografując wciąż się uśmiechałem, bo wiedziałem, że właśnie powstaje świetny materiał.

Kościół. Jeden z najmniejszych w jakich fotografowałem. W zasadzie mogłem być tylko w dwóch miejscach, tak było ciasno. Było tez ciemno, ale to wszystko nie ma znaczenia, gdy fotografuje się w tak pozytywnych okolicznościach. Ksiądz mówiący bardzo spersonalizowane kazanie, odnoszące się do znajomości Marty i Michała. Zbudowało to niesamowicie atmosferę tego dnia. Zdjęcia ślubne Rybnik pokazują mi tylko od pozytywnej strony. Nie pamiętam z tamtych okolic nieciekawego wesela!

Fotografia, która świetnie opisuje humory pary młodej to ich wyjście z kościoła, gdy zostali obsypani płatkami kwiatów. Niesamowite uśmiechy nie schodziły im z twarzy.

Wesele w Perła Ogród w Krzanowicach trzymało wysoki poziom.
Z ciekawostek tylko wyjaśnię, bo jak będziecie oglądać cały materiał (link na końcu) to możecie nie zrozumieć o, co chodzi. Na sali jest zamontowany decybelomierz. Gdy hasał przewyższa założony poziom to lampka zapala się na czerwono, a gdy jest ok to lampka jest zielona… pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, ale nie będę opisywał dlaczego takie ustrojstwo zostało tam zainstalowane, bo to dłuższa historia.

Kilku momentów z tego wesela długo nie zapomnę. Świetna piosenka przygotowana przez znajomych to istna perełka. Poziom wzruszenia i emocji na pewno zapaliłby na czerwono lampkę decybelomierza, gdyby nie mierzył on poziomu hałasu, a ilość pozytywnej energii na sali.

Mam nadzieję, że udało mi się chociaż troszkę pokazać na zdjęciach to, co działo się na tej wyjątkowej imprezie. Miłego oglądania!

Zobacz cały reportaż

zamek moszna sesja ślubna

Zamek Moszna sesja ślubna

Zamek Moszna sesja ślubna

Dziś mam dla Was wpis na temat sesji Magdy i Artura. Na wstępnie tylko powiem, że było słonecznie i wyjątkowo czule. Powiedzieć, że z tą parą złapałem świetny kontakt, to nic nie powiedzieć. Z Arturem do dziś gadamy na FB i zdażyło nam się już spotkać na towarzyskim piwku.

Zamek Moszna to przede wszystkim piękna i nietuzinkowa architektura. Zaczęliśmy od cudownych, niebieskich drzwi, które lubię fotografować tak samo w wąskiej jak i szerokiej perspektywie. Zjawiskowa suknia Magdy świetnie się wpisała w tę stylistykę.

Było szeroko, to musi być teraz wąsko. Kilka kroków do przodu i nie ma co czekać, bo moment stworzył się sam. Naturalne uśmiechy, pięknie ułożone dłonie. Uwielbiam takie szczere i naturalne chwile podczas sesji ślubnej.

Zmiana miejsca i działamy bliżej głównego wejścia. Tu pomaga symetryczne rozstawienie roślin i okien. W tą przepiękną całość można wpisać w bardzo fajne ramy parę młodą. Artur, pewnie stoi wpisany między okna, a Magda dynamicznie pędzi przez kadr. Starałem się wszystko złapać tak,  by Magda znalazła się idealnie wpisana w ramę okna i by sukienka wyszła możliwie najkorzystniej! Bardzo lubię to zdjęcie.

Przyszedł czas na portret Panny Młodej. Taki mniej klasyczny, bo w ruchu. Miejsce to samo, co wcześniej, ale więcej dynamiki. Rozwiane włosy, dłoń ciągnąca za sobą suknię i pewny krok. Całość znów wpisana w ciekawą architekturę.

Końcówka sesji to luźniejsza atmosfera. Brak marynarki, piękne zachodzące słońce. Wymarzona chwila, by uwiecznić kilka bliskich portretów wykorzystując niezwykle malownicze światło.

Zaczęliśmy od kadru gdzie światło było skierowane prosto na Magdę i Artura. Lubię gdy para wtula się w siebie z taką czułością.

Druga fotografia z tej serii to całkiem inne podejście. Tym razem zdjęcie pod światło. Musicie przyznać, że było ono wyjątkowo urocze. Mocne przytulenie i zdjęcie „robi się samo”. 

Sesja ślubna na Zamku w Mosznej nie zawsze musi być taka sama. W zależności od światła można kreować tam całkiem inne fotografie. Mimo, iż to miejsce, to częsty wybór par młodych to lubię tam jeździć. Lubię wymyślać nowe pomysły i działać maksymalnie kreatywnie.

Zobacz całą sesję

Ślub w górach

Ślub w górach - Marta i Damian

Ślub w górach Marty i Damiana to była dla mnie czysta fotograficzna przyjemność. Czemu decyzja padła akurat na polskie góry, a konkretnie Szczyrk? Najprawdopodobniej ze względu na lokalizację. Było to odpowiednie miejsce na dojazd gości z województwa małopolskiego i śląskiego.

Wszystko zaczęło i skończyło się w Hotelu Alpin. To tam w pokojach hotelowych odbyły się przygotowania. Na szczęście drzwi nie były szczelnie zamknięte i przez pokój Marty przechodziło sporo ludzi. Co chwilę do pani młodej zaglądali mama, siostra i jej dzieci. Działo się sporo i to możecie zobaczyć na zdjęciach. 

Stresu nie było w ogóle. Za to był czas na jogę i szybką zmianę fryzury na luźniejszą. Cenię bardzo taką atmosferę, bo nie powoduje ona w ogóle napięcia. Zdjęcia są bardzo naturalne. A to już wiecie, że właśnie naturalność cenię najbardziej.

Ślub w górach

Kolejnym etapem był ślub. W kościele, w którym miałem okazję gościć już wiele razy. To tzw. „kościół na górce”. Podczas ślubu nie obyło się bez łez. Miałem okazję do kilku naprawdę bardzo fajnych kadrów z dużą dawką emocji i tak też udało się potem ułożyć materiał, że wygląda to wszystko bardzo fajnie. 

Lubię ten kościół. Z jednej strony wydaje się troszkę ciasny, ale wszystko tam dzieje się tak blisko mnie, że łatwiej mi poczuć klimat ślubu. 

Hotel Alpin Wesele

Wesele w Hotelu Alpin jak zawsze stało na bardzo wysokim poziomie. Profesjonalizm pełną parą! 

A jak było? Myślę, że najlepiej pokażą to zdjęcia, ale od siebie mogę dodać, że była „petarda”. Goście byli zaangażowani we wszystko. Od rozmów ze sobą, przez szalone tańce, a tak bawiącej się Pary Młodej jeszcze chyba nie spotkałem. Zero skrępowania, zero zbędnego stresu. Liczyła się dobra zabawa!

Zachwalam mocno to co się działo, ale reportaż ze ślubu Marty i Damiana jest jednym z moich ulubionych. Czemu tak mi się podobało? Bo nie było wszystko standardowo, nie wszystko też wychodziło tak jak było zaplanowane, ale było to, co najważniejsze czyli radość z chwili.

Podoba Wam się zajawka?

Zobacz cały reportaż

sesja ślubna śląsk

Sesja ślubna Śląsk - Patrycja i Damian

Kiedy szukacie miejsca na plener to zdarza się, że jedna lokalizacja to za mało. Niektórzy decydują się na dwa podobne miejsca, by utrzymać całą sesję w jednym stylu, a inni wolą całkiem odmienne przestrzenie. Pierwszym wyborem Patrycji i Damiana był Nikiszowiec, bardzo urokliwa dzielnica Katowic. Drugich opcji było parę, ale szybko decyzja padła na Ogrody Kapias w Goczałkowicach. To dwa całkiem różne miejsca. Z jednej strony industrialny klimat Nikisza, piękna cegła i czerwone okiennice. Uwielbiam to miejsce i zawsze chętnie do niego wracam. Staram się tam zawsze wymyślić coś nowego, popróbować innych kadrów niż ostatnim razem – to miejsce zdecydowanie do tego zachęca.

Sesja ślubna Śląsk – Nikiszowiec

Ogrody Kapias też były mi już wcześniej znane. To miejsce pełne zachwycających zakątków. Ogrody zmieniają się z każdą porą roku. Całkiem odmiennie wyglądają sesje wykonane tam wiosną, od tych które robiłem latem. Tym razem trafiłem na zachwycającą, ciepłą jesienną aurę. 

Na początku ostre słońce świetnie podkreślało architekturę Nikiszowca, a z czasem, gdy zaczęło zachodzić, delikatnie złociło się przez liście w ogrodzie. Jednak by powstała świetna sesja musi zgrać się kilka czynników. Najważniejszy z nich to Para Młoda. Dobrze nam się współpracowało. Pełen luz.
Zjawiskowa sukienka Patrycji na zdjęciach prezentuje się świetnie. Wiedziałem to już po weselu, a teraz upewniłem się w 100%. Patrycja dobrze się czuła przed obiektywem, nie próbowała sztucznie pozować tylko zachowywała się bardzo naturalnie. Już nie raz to podkreślałem, że w całej fotografii najbardziej cenię szczere emocje! Damian również spisał się na medal. Zaangażowany całą sesję – taki Pan Młody na sesji to skarb.

Ogrody Kapias w Goczałkowicach

Sesja ślubna Śląsk pokazuje z innej strony. Każdemu kojarzy on się raczej ze smogiem, zatłoczonymi ulicami i kopalniami. Dzięki zdjęciom można przedstawić, że jest tak naprawdę inaczej. Jako fotograf ślubny Katowice poznałem już bardzo dobrze. Jest tu ogrom zielonych terenów, które świetnie prezentują się podczas sesji w naturze. Jeśli ktoś szuka nowoczesnej architektury to w okolicy chyba nie ma lepszego miejsca niż teren NOSPRu, a dla fanów klimatów industrialnych jest opisany wcześniej Nikiszowiec.

Jesteście zainteresowani jak wyglądała cała ta sesja?

Zobacz całą sesję

Rustykalna sesja ślubna

Rustykalna sesja ślubna w skansenie

Rustykalna sesja ślubna to temat, o którym często myślałem. Plan był taki, by wykonać zdjęcia w trakcie pięknej, złotej polskiej jesieni. Poza aurą ważne było dla mnie miejsce i w końcu padło na lokalny Skansen w Chorzowie. Niby wszystko przygotowane, ale trzeba było mieć do tego odpowiednią i chętną na taki klimat fotografii parę.

Rustykalna sesja ślubna

Po ślubie Ani i Michała miałem takie przeczucia, że to będą odpowiednie osoby, a ich wrześniowe wesele skłaniało do wykonania zdjęć już w jesiennej aurze.
Szybki mail: sesja w Skansenie, wianek, trawa, stare chaty – co o tym myślicie? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać i spiesznie zaczęliśmy się umawiać na termin.
Pierwsze rozpoznawcze zdjęcia upewniły mnie, że się nie myliłem i współpraca z Nimi to strzał w dziesiątkę! Czas na sesji zleciał nam bardzo szybko, było dużo śmiechu i ciekawych rozmów. W zasadzie zdjęcia robiły się same. Nie skłamię jak napiszę, że nawet nie musiałem się jakoś bardzo gimnastykować i wymyślać. Włączyła nam się wspólna kreatywność i podobna wizja tego co chcemy osiągnąć i ot, tak, po prostu działaliśmy…

Sesja w skansenie

W trakcie zdjęć Ania wpadła na pomysł stworzenia wianka z szyszek chmielu, które napotkaliśmy po drodze, a Michał miał ochotę zjeść jabłko prosto z drzewa. To były świetne sytuacje do fotografowania! Klimat rustykalny nie tylko widnieje na zdjęciach, ale był obecny cały czas w trakcie tego niezwykle miłego spaceru.
Nie ma co ukrywać, chyba wszystko nam sprzyjało tego dnia. Zdjęcie z rozwianymi włosami? Proszę bardzo – mamy wiatr. Ostre klimatyczne światło wpadające na ścianę starej chaty? Słońce zdało egzamin. Piękne kwiaty (nie pytajcie jakie) dookoła nas – jak najbardziej. Wszystkie czynniki wpłynęły na efekt końcowy, który Ania i Michał chcieli uzyskać.
Do Skansenu jeszcze chętnie wrócę. Pewnie jak co roku pojawią się nowe pomysły i możliwości. Może inna pora roku? Może zima? Jest tam zdecydowanie potencjał do zrobienia czegoś naprawdę fajnego!

Chcecie zobaczyć więcej?

Zobacz całą sesję