Fotograf ślubny Łódź

Przyszedł czas na kolejny skrót reportażu. Postanowiłem, że będę publikował takie mini relacje. Jest to niezwykle trudne zadanie. Wybór 20 zdjęć, które dokładnie pokażą daną imprezę do łatwych nie należy. Fotograf ślubny Łódź i okolice powinien znać w miarę dobrze, ale czy to koniecznie? Dla mnie to był nowy rejon i poradziłem sobie z lokalnymi tradycjami. Było bardzo wesoło. Zobaczcie relację ze ślubu Anety i Kacpra.

Ten reportaż musiałem otworzyć tym zdjęciem. Pokazuje ono właśnie lokalną tradycję. Jest w nim też dodatkowy smaczek w postaci kota. Bardzo je lubię.

Dwa następne kadry obrazują przygotowania Pary Młodej. Nie skupiałem się tu na jednej osobie, a bardziej na szerszym opisaniu całej historii.

Kacper nie miał łatwo po przybyciu do domu Anety. Napotkał grupkę mężczyzn, którą musiał przekonać, by go wpuścili. Nie było innego wyjścia. Sukces i pierwsze spotkanie z narzeczoną.

Jak dobrze wiecie, lubię czas oczekiwania przed rozpoczęciem ślubu. Wykorzystuję ten moment na pokazanie jakiś ciekawych scenek i interesujących kadrów. Drugie zdjęcie to już wejście Pary Młodej, w troszkę szerszej niż standardowo perspektywie.

To ujęcie bardzo lubię za kolory. Dzieciaki jakby dogadały się co do ubioru. Każdy też ma inny gest jeśli chodzi o dłonie. Kadr przełamujący pewien standard.

Dwa następne zdjęcia to momenty, które bardzo lubię – przysięga i moment kiedy para klęczy. Tu decyzja zapadła na dwa różne pokazania tych momentów. Pierwszy dosyć wąski, a drugi szeroki z pokazaniem całego kościoła.

Jedno z moich ulubionych zdjęć z wyjścia z kościoła. Czemu? Jest inaczej – ręka tej Pani „zrobiła” to zdjęcie. Nadaje pewnej dynamiki, wskazuje kierunek w którym trzeba patrzeć.

Z życzeń standardowo dwa kadry. Dwa różne, by pokazać inne perspektywy.

No to zaczynamy wesele. Od czego? Wiadomo pierwszy taniec!

Dwa kolejne ujęcia to całkiem inne momenty. Pierwsze ma pokazywać rozpoczęcie imprezy przy stołach, w jednym kadrze dużo ważnych osób.

Drugie zdjęcie to coś z parkietu, coś spokojnego i romantycznego.

W dwóch następnych kadrach skupiam się na piciu wódki. Tak, po prostu. Są toasty, są kieliszki. Dzieje się!

Ostatnie fotografie to zlepek dwóch całkiem różnych chwil. Pierwsza podobna do wcześniejszej fotografii z tańca. Pokazująca pojedynczą parę w odpowiednim momencie. Druga to coś nieoczywistego, nieszablonowego. Same nogi? Można tak? Pewnie, że można!