Fotograf ślubny Śląsk

Tematem dzisiejszego postu będzie cierpliwość. Cecha niezbędna dobremu fotografowi, a o tyle trudna, że w pracy reportażowej trzeba być jednocześnie cierpliwym i czujnym. Niejednokrotnie czekam na najlepszy moment dość długo, a potem trwa on jedynie ułamek sekundy – nietrudno to przegapić. Do zobrazowania tematu posłużę się zdjęciami ze ślubu Wioli i Szymona.

Wybrałem ten ślub nieprzypadkowo. Wykonałem na nim kilka fajnych, wyczekanych i zaplanowanych ujęć, które świetnie charakteryzują moją pracę. W tym wypadku jako fotograf ślubny Gliwice odwiedziłem i intensywnie pracowałem nad swoją cierpliwością. Wszystkie kadry, to zdjęcia z imprezy weselnej, gdzieś zawsze jest więcej czasu na swobodne poszukiwanie tematów i można wykazać się kreatywnym podejściem do tematu.

Pierwsze zdjęcie, to dość zaskakujący i nieoczywisty kadr. Został on w większości zasłonięty balonem. Siedzące na ziemi dziecko w odświętnym stroju, ręka z naszyjnikiem z kwiatów wystarczą jednak, by widz nie miał wątpliwości, że oto rozpoczęło się przyjęcie.

Kolejne zdjęcia to ujęcia z parkietu. Właśnie wydarzyło się coś nieoczekiwanie radosnego, gdyż na twarzach wszystkich pań maluje się przejęcie i radość. Na kolejnym wśród tańczących par bawią się też dzieciaki. Podnoszona dziewczynka ma mnóstwo frajdy z tej zabawy, a światła dj’a zrobiły tu świetny klimat. 

W temacie toastów lubię wyczekać odpowiednią chwilę, zbudować dobry kadr. Fotograf ślubny Śląsk może się w tym temacie popisać, gdyż toastów na naszych weselach nie brakuje. Te dwie propozycje to reportażowe, dynamiczne ujęcia, które starałem się pokazać w interesujący sposób. 

W ogrodzie zawsze można znaleźć coś nietuzinkowego. Uchwyciłem tam najprawdziwszą księżniczkę przechadzającą się samotnie wśród zieleni oraz małą łobuziarę podskakującą do bańki. To zdjęcie udało mi się szczególnie – bańka właśnie pęka i choć zaraz zniknie, to dorośli są całkowicie pochłonięci relaksującą przerwą na papierosa. 

Na koniec zostawiłem wyjątkowo udane zdjęcia z tańca Wioli i Szymona. Tu naprawdę długo czekałem, aż wejdą w łunę światła. Na początku zobaczyłem, że światło wpada wyjątkowo intensywnie przez okno. Stanąłem w odpowiednim miejscu i czekałem aż Wiola i Szymon wejdą w kadr. Nie tylko udało mi się wyczekać pojawienie się ich w odpowiednim miejscu, ale uchwyciłem też ten odpowiedni ułamek sekundy, fantastyczną pozę i cudowny uśmiech.