Sesja narzeczeńska Katowice

Sesja narzeczeńska? A właściwie po co? Im dłużej fotografuję tym bardziej lubię właśnie te sesje. Zastanawiam się czasem czy nie są one tak naprawdę ważniejsze i czy sesje poślubne nie mogłyby być wydarzeniami równie prostymi, szczerymi i spontanicznymi? Bardzo sobie cenię luz i naturalność narzeczeńskich sesji i z przyjemnością podzielę się z Wami kilkoma kadrami z mojego spotkania z Gosią i Kubą.

Punktem wyjścia było ustalenie, że będzie to sesja narzeczeńska Katowice. Stąd pochodzi para i nie mieli wątpliwości, że sceneria Katowic to odpowiednie tło dla ich wspólnej sesji. W trakcie ustaleń uznaliśmy, że spotkamy się w ich mieszkaniu. I właśnie w domowym zaciszu wykonaliśmy pierwsze ujęcia. To był świetny pomysł. Z doświadczenia wiem, że w znanym sobie miejscu ludzie czują się komfortowo i bez trudu wykonałem tu zdjęcia pełne ciepła i czułości. Bardzo lubię takie domowe fotografie.

Kolejna część naszego spotkania to sesja na Nikiszowcu. Nikisz ma mnóstwo uroku, a styl Gosi i Kuby rewelacyjnie wpisał się w tę architekturę. Czarno białe kadry robią niepowtarzalny klimat, a kolorowe ujęcia pokazują jak fantastycznie pracuje światło. Uwielbiam te kamienice. 

Zdjęcia te mogą zaskoczyć niejedną parę planującą wspólną sesję. Dominuje tu minimalizm i prostota, a mimo to efekt jest fantastyczny. Czarne t-shirty i jeansy, domowa kanapa, światło wpadające przez okno, stare cegły, asfalt, słońce, słońce, słońce. I tyle wystarczy, by opowiedzieć prostą i prawdziwą historię o uczuciu Gosi i Kuby. Ja nie jestem obiektywny, bo miałem okazję spotkać się z nimi jeszcze w dniu ich ślubu i utwierdzić się w przekonaniu, że są cudowną parą. Ale musicie przyznać, że z tych prostych kadrów bije czułość, luz i mnóstwo uroku. Te zdjęcia potwierdzają to, co powtarzam wielokrotnie, że nie miejsce jest kluczem do dobrych zdjęć. Najważniejsi jesteście Wy, a ja z przyjemnością pomogę Wam wyciągnąć na zdjęciach to, co w Waszej relacji najważniejsze.