Sesja narzeczeńska w górach na Rysiance

Na hasło sesja narzeczeńska w górach od razu myślę o zdjęciach, które wykonałem wspólnie z Klaudią i Mariuszem. No, nie tylko z nimi, bo w wyprawie towarzyszyła nam jeszcze Hela!

Jak wybraliśmy miejsce sesji? Prosta sprawa. Rysiankę odwiedziłem wcześniej z rodziną na wspólnej wycieczce i jak zawsze na takich wyprawach, sprawdziłem to miejsce pod kątem sesji ślubnej lub właśnie sesji narzeczeńskiej na Śląsku.

Miejscówka okazała się niezwykle malownicza i dosyć łatwa do wejścia, więc zapytałem moją parę, co o tym myślą. Temat gór jest im znany, zaręczyli się w końcu przy schronisku, więc wszystko się idealnie zgrywało.

Długo się nie zastanawiając wybraliśmy odpowiedni dzień, zamówiliśmy cudowną pogodę i zgraliśmy się godzinowo. W takich sesja trzeba obliczyć, mniej więcej, czas wejścia i zejścia, by o odpowiedniej godzinie znaleźć się w najlepszym miejscu do robienia zdjęć. I tak nam wypadło, że u góry będziemy jakoś przed zachodem słońca – idealnie!

sesja narzeczenska w gorach 0001
sesja narzeczenska w gorach 0002
sesja narzeczenska w gorach 0003

Sesja narzeczeńska Śląsk

Klaudia i Mariusz zabrali swoją suczkę Helę i ruszyliśmy w drogę. Jako fotograf ślubny na Śląsku staram się pomagać swoim parom w wyborach miejsc na sesję i ewentualnie doradzam czy wzięcie psa to dobry pomysł. Tak było w tym wypadku. Dogadaliśmy się bez problemu!

W aucie podczas podróży udało nam się przegadać masę tematów, co pozwoliło bliżej się poznać i przełamać pewną początkową barierę. Jak już nie raz wspominałem w swoich wpisach, takie przetarcie jest bardzo ważne – pozwala ono przetrzeć pewne szalki i później działać bez żadnego stresu. Potem było już z górki, no czasami też pod górkę, w końcu tę Rysiankę musieliśmy jakoś zdobyć. Samo wejście to w głównej mierze rozmowa. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się tylko na kilka kadrów lub ja wyprzedzałem parę i łapałem proste, mniej pozowane momenty.

Na górze znaleźliśmy chwilę by uzupełnić płyny i coś zjeść w schronisku. Nabraliśmy sił i można było działać dalej! Myślę, że zbudowaliśmy sporo zaufania między sobą, dzięki czemu współpraca w dniu ich ślubu w plenerze na Śląsku była jeszcze lepsza. To między innymi po to są też właśnie sesje narzeczeńskie

Cała sesja przebiegała w bardzo luźnej atmosferze. W zasadzie ten wypad ciężko mi nazwać sesją narzeczeńską, bo 75% czasu poświęciliśmy na wchodzenie i rozmowy. Fotografowanie było tylko pewnym przerywnikiem.
I to właśnie dzięki tej atmosferze udało się stworzyć coś naprawdę świetnego. Nie raz wspominam swoim parom jak ważna jest atmosfera. To ona buduje podstawy dobrego zdjęcia. Oczywiście tu wspomagały nas okoliczności przyrody, piękne otoczenie i klimatyczne światło, ale gdyby nie ta podstawa to nie dało by się uzyskać przyjemnego naturalnego efektu.

sesja narzeczenska w gorach 0008
sesja narzeczenska w gorach 0011
sesja narzeczenska w gorach 0014

Sesja narzeczeńska góry

Naturalność, luz, czułość, bliskość, humor – wszystko to, co lubię jest w tych zdjęciach. Górskie sesje narzeczeńskie zbliżają jeszcze bardziej, bo po prostu trwają dłużej. Są też po to byście obyli się ze mną i z obiektywem, by łatwiej się nam pracowało w tym najważniejszym dla Was dniu.
Dobre zdjęcie składa się z wielu czynników. Wspomniałem wcześniej o kilku z nich. Ja jednak swoje fotografie w głównej mierze buduję na relacji z parą. To dzięki tej relacji mogę stworzyć indywidualną sesję narzeczeńską odpowiadającą Waszym charakterom i klimatowi danego miejsca. Na sesji wszyscy musimy się otworzyć i dać się poznać.

sesja narzeczenska w gorach 0018
sesja narzeczenska w gorach 0019
sesja narzeczenska w gorach 0022
sesja narzeczenska w gorach 0023
sesja narzeczenska w gorach 0024

Sesja narzeczeńska z psem – podsumowanie

A jak wyglądała współpraca z psem? Bardzo dobrze. Udało się Helę ulokować w kilku naprawdę ciekawych i śmiesznych kadrach na szczycie Rysianki. Są też bardziej klasyczne, spacerowe ujęcia. Jestem jak najbardziej zadowolony z współpracy z tą przeuroczą modelką. Nie ukrywam, że miałem pewne obawy. Współpraca ze zwierzęciem nie zawsze musi przebiegać tak, jak to sobie zaplanujemy, ale w tym wypadku wszystko odbyło się bez zarzutu. Myślę, że efekt świetnie widać na zdjęciach.

Czy każdemu bym polecał sesję narzeczeńską z psem? Pewnie nie, ale jeśli macie swojego pupila, którego bardzo kochacie i chcecie mieć na zdjęciach to jak najbardziej.

Co do samego miejsca to jeśli wolicie miasto to znakomicie – dla mnie architektura miejska, to chleb powszedni, więc chętnie i taką sesję zrobię. Jednak, gdy czujecie się dobrze w naturze i lubicie góry to zdecydowanie polecam.
Miejsce musi być zgodne z Wami, z Waszymi upodobaniami, gustem, poczuciem estetyki. Wy wtedy w takim miejscu czujecie się swobodniej i lepiej na tych zdjęciach wyglądacie. Mi zostawcie realizację. Myślę, że jeśli para by tylko chciała to jestem w stanie stworzyć fajną sesję nawet w klimacie starego PRLowskiego blokowiska!

Spodobała Wam się ta sesja? Zastanawiacie się czy warto wykonać sesję narzeczeńską? Przeczytajcie wcześniejszy link i przekonajcie się sami!

Dodaj komentarz