Sesje na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej zawsze kończyły się bardzo udanymi zdjęciami. Lubię klimat tego miejsca, rozległe polany, klimatyczne lasy i piękne skałki. To jedno z moich ulubionych miejsc w okolicy.
Żaneta i Piotrek, bo to ich zdjęcia będziecie dziś oglądać, wybrali razem ze mną okolice Mirowa i Pustynię Błędowską jako miejsce ich zdjęć ślubnych. Taka sesja ślubna Śląsk pokazuje od innej strony. Nie ma kopalń, zabudowy – za to jest piękna natura, która sprzyja pięknym zdjęciom. 

Sesja ślubna na Jurze

Początek naszej sesji to świetny las. Staraliśmy się tam wykorzystać wszystko co było dostępne. Cudowne i delikatne światło oraz przyjemny wiaterek. Całość stworzyła magiczny klimat.
Potem zobaczycie dużo fotografii z piękną zielenią. Staraliśmy się by nie było zbyt sztywno, więc jest trochę luźnych fotografii gdzie widać trampki Żanety oraz portret Piotrka z papierosem.

Atmosfera była bardzo dobra, mimo pogody, która nie zawsze nam sprzyjała. Były momenty, że musieliśmy się chować pod skałkami, bo deszcz nie ustępował. Najważniejsze, że fryzura nie została naruszona, a aparaty przetrwały! Mimo takiej niespodzianki, humory nie przestały nam dopisywać, a i udało się nawet „popełnić” jedno ciekawe zdjęcie z deszczem w tle!

Pamiętajcie, że to wy jesteście najważniejsi na zdjęciach i jeśli tylko podejdziecie do tematu pozytywnie, to sesja na pewno będzie udana. Zobaczycie tu zresztą jedną fotografię gdzie widać Żanetę i Piotrka, którzy aż wyskoczyli do góry ze szczęścia na widok promieni słońca i przechodzącego deszczu.

Jura krakowsko-częstochowska

Momenty niepogody wynagrodziła nam końcówka sesji na Pustyni Błędowskiej. Tam już mieliśmy się zbierać do domu, bo czuliśmy, że z pięknego zachodu słońca nic nie będzie. Na szczęście zostaliśmy jeszcze kilka minut i mogliśmy się cieszyć niesamowitym światłem.
Na tej sesji było w zasadzie wszystko. Spokój i cisza przed burzą na początku. Potem trochę niepokoju co dalej, bo deszcz nas mocno zaskoczył. Kończyliśmy za to w bardzo dobrych humorach.
Ta sesja ślubna na Jurze jest jedną z moich ulubionych. Lubię ten klimat i lubię tę parę. Wszystko nam tu zagrało!