Sesja ślubna Zamek Moszna

Zajmuję się fotografią ślubną na tyle długo, że na hasło „sesja ślubna Zamek Moszna” powinienem przewrócić oczami i westchnąć. Można powiedzieć, że w kategorii miejsc na romantyczną sesję Moszna zajmuje niezmiennie topowe miejsce. Choć Zamek nie jest najbliżej Katowic, a jako fotograf ślubny Opole odwiedzam nieczęsto, to Moszna przyciąga pary jak magnes.

Podobnie klimat Zamku zadziałał na Martę i Rafała, którzy również zaplanowali sesję w tej bajkowej scenerii. W tym wypadku, nie dość, że doskonale znałem teren, to jeszcze świetnie znałem parę. Mogłem spokojnie więc wykorzystać stały zbiór klasycznych kadrów eksponujących piękno niepowtarzalnej architektury, ale po co? Wraz z Martą i Rafałem świetnie spędziłem czas, a przy okazji stworzyłem kilka zmysłowych i niebanalnych kadrów. Oto kilka z nich:

Moszna to nie tylko Zamek. Otaczający go park jest niezwykle malowniczy i przy okazji sesji zawsze do niego zaglądam. Tu wykonałem szeroki i węższy kadr. Na obu parze towarzyszy efektowna samotna sosna.

Na kolejnych zdjęciach poza Martą i Rafałem istotną rolę odgrywa welon. Długi i delikatny, stanowił wspaniały dodatek, który domykał sceny, wypełniał cały kadr lub stanowił atrakcyjny rekwizyt. Jak widzicie, na tych zdjęciach wykorzystałem jedynie niewielki fragment zamkowego otoczenia. Zadbany ogród, schody, balustrady to świetne tło do wielu kadrów. Jednak tło zawsze pozostaje tylko tłem, a główne rolę gra para i ich emocje. To pełne miękkich szarości zdjęcie Marty i Rafała ma niesamowity klimat. 

Kolejne zdjęcie jest weselsze, bardziej dynamiczne. Fajnie przełamuje zmysłowy i romantyczny charakter poprzednich ujęć. 

Kolejne kolorowe zdjęcie wykonaliśmy nad stawem – trzeba przyznać, że teren wokół Zamku Moszna jest naprawdę mocno urozmaicony. 

Ostatnie zdjęcie, to również jedno z moich ulubionych. Takie ciasne kadry mają swój klimat. Mimo zamkniętych oczu obojga, można z ich twarzy wyczytać wiele emocji.

Jak widzicie każda sesja to nowe doświadczenie, nowe podejście do tematu. Prawda jest taka, że niedługo pewnie znów usłyszę od jakiejś pary „sesja Zamek Moszna”. Wtedy uśmiechnę się tylko i znów wymyślę kilka nowych ujęć, ciekawych kadrów i innych sposobów na wykorzystanie tych dobrze mi znanych miejsc.