Zdarzyło mi się wielokrotnie usłyszeć legendarne w fotograficznych kręgach pytanie: „Czy możemy otrzymać wszystkie zdjęcia, które zrobiłeś?”. Odpowiedź zawsze brzmi przecząco. Zawsze też staram się wyczerpująco argumentować moją  odmowę, bo wierzcie mi – zawsze oddaję Wam wszystkie wartościowe kadry, na których uwieczniłem wyjątkowe chwile w dniu ślubu. 

Wybór zdjęć ze ślubu nie jest łatwy. Szczególnie, gdy wydarzenie jest naprawdę wyjątkowe. Tak było ze ślubem Mariny i Mateusza, gdzie dobrym zdjęciom sprzyjało wyjątkowo wiele czynników. „To czemu nie oddasz ich wszystkich?”. 

Wybór zdjęć ze ślubu

Na ślubie wykonuję około 5 tysięcy zdjęć z czego parom oddaję średnio 10%. Piszę „średnio”, gdyż za każdym razem oddaję Wam wszystkie najlepsze ujęcia – zdjęć, więc może być trochę więcej lub mniej. Zależy to od prostych czynników, np. czasu pracy czy liczby gości. Nie ma możliwości, bym wyrzucił dobre zdjęcie tylko dlatego, że przekroczyłem wartość ustaloną miedzy nami w umowie. 

Bardzo często wykonuję zdjęcia seriami. W trakcie selekcji przeglądam więc kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt niemal identycznych kadrów, w których ręka makijażystki zbliża się do twarzy panny młodej, a goście krzątają w trakcie przygotowań. Z nich wybieram idealny moment i uwierzcie mi, reszta to tylko słabsze kopie, które niczego nie wnoszą do historii, którą chcę tymi zdjęciami opowiedzieć. 

Gdy uda mi się przebrnąć przez selekcję, mogę zacząć edytować Wasze zdjęcia, a następnie ułożyć je w zgrabny reportaż. Tę część lubię najbardziej. To niesamowite jak wybór i układ zdjęć może wpłynąć na ich odbiór. To dla mnie bardzo ważne, by całość była spójna.

Selekcja zdjęć ślubnych

Myślę, że Marina i Mateusz wiedzą, że to właśnie na tym zdjęciu patrzą na siebie najczulej. a w tym kadrze Marina słucha Mateusza najwdzięczniej. To w tej chwili goście patrzą pełni zaangażowania, a w kolejnej impreza rozkręca się na całego. Złapać TEN moment, to cel mojej pracy i, gdy prosicie o wszystkie zdjęcia czuję się jak kucharz, któremu patrzy się na ręce i zagląda na zaplecze. Przecież cała zabawa polega na tym, że jest pięknie i smacznie i nie musicie przejmować się bałaganem w kuchni.