Dziś mam dla Was kolejny reportaż ślubny, który pokaże Wam ważne momenty w dniu ślubu Patrycji i Patryka!
Gdy trafia się do tak pozytywnie zakręconej pary, to można być pewnym, że będzie co robić. I faktycznie się nie pomyliłem. Od samego rana przygotowania w różnych miejscach – masa możliwości, jeżeli chodzi o kadry. Potem ogrom emocji, pierwsze spojrzenie. Sami zobaczycie, że niczego w tym dniu nie brakowało.

Jako fotograf ślubny Tychy poznałem już wcześniej. Kiedyś, jeszcze zanim fotografia ślubna stała się moim zawodem, pracowałem w tym mieście i poznałem tam trochę ludzi. Jedną z tych osób był Patryk. Krótka znajomość pozwoliła zostawić Facebookowy kontakt na lata i dzięki temu mogłem fotografować ich ślub. Zresztą Patrycję też poznałem w podobnych okolicznościach. 

Fotograf ślubny Tychy

To, że wcześniej się znaliśmy zdecydowanie nam pomogło. Mieliśmy już do siebie pewne zaufanie i nie trzeba było przełamywać jakichkolwiek lodów. To mieliśmy za sobą.
Sam dzień ślubu, to była czysta przyjemność. Uśmiechy, spokój, jedynie delikatny stresik.
Wyzwanie pojawiło się w kościele – jeden z trudniejszych w jakich fotografowałem. Punktowe oświetlenie, masa mroku. Było po prostu ciemno, ale udało się wyciągnąć z tego miejsca to, co najciekawsze. Ważne, że były emocje! Zawsze to powtarzam, że miejsce nie jest tak ważne. Najważniejsi jesteście Wy.

Wesele w Karczmie Tatrzańskiej

Sala na której odbyło się wesele to Karczma Tatrzańska. Dwupoziomowy obiekt – na dole picie i jedzenie, a u góry dzikie tańce. Cieszę się, że karczma to wytrzymała. Na piętrze czuło się bujającą podłogę od tańców szalonych gości Patrycji i Patryka. Oj naprawdę się działo!
Jest też kilka momentów, które na długo zapadną mi w pamięć i w tym wypadku na pewno będzie to przemowa Taty Pani Młodej. Była z jednej strony mega wzruszająca i szczera, a z drugiej zabawna i pozytywna. Bardzo fajnie to wyszło jako otwarcie zabawy. Mógłbym tak pisać i pisać, ale nic tak nie odda klimatu tego dnia jak zdjęcia.
Zapraszam do oglądania!