Jako fotograf ślubny ze Śląska, jestem reporterem, nie reżyserem. Mój cel jest prosty: dać Wam ciekawy materiał i pokazać co działo się naprawdę. Jeśli szukacie kogoś, kto Was ustawi, wygładzi każdą zmarszczkę i stworzy bajkowy obraz… to nie ja. Jeśli natomiast chcecie surowych, niepozowanych kadrów, które za 10 lat wywołają dokładnie te same emocje, to zapraszam.
Ania i Piotrek, Para Młoda, której historię opowiem dzisiaj, postawiła na prawdę. Ich wesele to dowód na to, że głębokie emocje są ważniejsze niż perfekcyjny plan. A sala Impresja w Zabrzu okazała się idealnym, nieoczywistym tłem dla tej historii.
impresja zabrze
Prawda o śląskim weselu, bez scenariusza, bez filtra.
Zaczęło się w Katowicach Bogucicach: Napięcie Czekania i Dyskretne Kadry
Początek to zawsze ten moment, kiedy adrenalina miesza się z ciszą. U Ani i Piotrka zaczęło się przy kościele w moich rodzinnych Katowicach Bogucicach. Znam ten kościół. Wiem, jak światło wpada przez te okna i jak cień rzuca się na bruk przed wejściem.
Nie fotografowałem przygotowań. Wpadłem prosto w gęstą atmosferę schodzących się gości.
Właśnie to napięcie, uchwycone dyskretnie, bez proszenia o spojrzenie w obiektyw jest idealnym początkiem tej historii. To przełamanie schematu idealnej, uśmiechniętej Panny Młodej.
Wiecie, że jeśli moje zdjęcia Wam się podobają to…
… nic nie stoi na przeszkodzie, byście wysłali zapytanie o termin? Śmiało piszcie, zostawcie info o sobie i lepiej się poznajmy. Może to początek owocnej współpracy!
Impresja w Zabrzu. Co ten lokal daje fotografowi?
Po oficjalnej części ruszyliśmy do Impresji w Zabrzu. I tu zaczęła się właściwa, niczym nieskrępowana historia. Wiele osób myśli, że reportaż wymaga ogromnych, pustych przestrzeni. Błąd. Impresja wesele pokazała coś zupełnie odwrotnego.
To miejsce ma charakter:
Fotograf ślubny Zabrze, Liczy się Gęstość Emocji, a nie Metraż Sali
Właśnie w Impresji zrozumiałem, dlaczego tak cenię miejsca, które nie są katalogowo idealne. Fotograf ślubny Zabrze nie potrzebuje marmurowych schodów. Potrzebuje światła i ludzi, którzy nie boją się być sobą.
Ania i Piotrek, jak wiele par ze Śląska, to ludzie, którzy cenią autentyczność. Nie chcą ładnych, chcą prawdziwych zdjęć. Impresja pozwoliła mi na to, by reportaż był dynamiczną mieszanką:
Jeśli planujecie swój dzień i szukacie fotografa ślubnego z Poznania i całej Wielkopolski, zobaczcie więcej moich historii, a przede wszystkim napiszcie do mnie i opowiedzcie o swojej wizji.
reportaż to historia, a nie zestaw pozowanych zdjęć
Na koniec wracam do początku, do tych pierwszych sekund napięcia w Bogucicach. Reportaż, który Wam oddam, nie ma być zbiorem kadrów spinających historię Waszego dnia w całość. Ma potwierdzać to co się działo:
To jest reportaż, którego nie da się powtórzyć. To jest Wasza historia.
Jeśli szukacie fotografa ślubnego ze Ślaska to zapraszam!
Nie traćmy czasu na udawanie…
Pozwólcie, że opowiem Waszą historię.
Mała sala weselna może być problem, ale… w cale nie musi być problemem. Ja przyjmuję rzeczy takimi jakimi są. Skoro jest mała sala taneczna to pokazuję imprezę tak jak było na prawdę. Dla mnie to jest proste.
Nigdy jako fotograf ślubny nie muszę angażować moich Par Młodych do pozowania. Dla mnie pozowanie i ustawiane zdjęcia ślubne to jest opcja dla Par, które faktycznie tego chcą. Czasem wykonuję kilka / kilkanaście zdjęć pozowanych. To tylko na życzenie Pary Młodej.
Śląskie wesela mają swoją specyfikę, ale dla mnie czy to wesele na Śląsku czy w Warszawie to żadna różnica. Zawsze pokazuję to w reporterskim stylu. Sale weselne na Śląsku to totalna różnorodność. To co mi się najbardziej kojarzy z salami weselnymi na Śląsku to ten cały industrialny klimat. To jest nie do podrobienia. Bardzo to cenię!
















































































